Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Ostatnio często nasuwa mi się na myśl kreskówkowe skojarzenie. Marzę, by taki piaskowy dziadek zechciał mnie odwiedzić i pomóc zasnąć w tę okrutną pogodę. Do tego przydałoby się troszkę wody dla ochłody. Byleby z tego nie wyszło znowu jakieś bagno. Bez odpowiedniej ilości wody nie da się normalnie funkcjonować. Człowiek czuje się, jakby codziennie rano ktoś bił go po głowie, a echo rozbijało się po niej aż do nastania chłodniejszego wieczora. Ciężko mówić o trzeźwości umysłu.

 

Z radością przywitałam burzę w piątek wieczór, lecz ten stan był krótki. Kiedy słońce znów się pokazało, wszystko co spadło z chmur jakoś gwałtownie postanowiło do nich powrócić. Ja rozumiem, że taka jest naturalna kolej rzeczy, ale Matka Natura mogłaby czasem okazać nieco litości… Dostateczną saunę zapewnia już komunikacja miejska.

 

Na nadmiar wody dopiero co narzekaliśmy, a teraz otaczająca nas zieleń nabiera żółtawego odcienia. O koszmarnie mroźnej zimie nikt już niemal nie pamięta, za to każdy zechciałby zmniejszyć się do rozmiarów krasnoludka i wskoczyć do lodówki. Albo do kubka z zimnym napojem, żeby móc chociaż odrobinę ochłonąć.

 

W takie dni, jakie nawiedziły nas w ostatnim tygodniu, zazdroszczę z całego serca posiadaczom klimatyzacji. Nawet w niektórych centrach handlowych jest chłodniej niż w niejednym domu, nie wspominając już o samochodzie. Do tego niestety nie każde biuro potrafi zapewnić pracownikom minimum komfortu. Co więc zrobić, gdy brak klimatyzacji, a słońce świeci prosto w okna?

 

Jeśli mamy słabą cierpliwość, lub odrobinę cieplejszy temperament niż otaczająca nas pogoda, można spróbować co nieco uświadomić szefowi. Taki to bywa w pracy na tyle krótko, że nie cierpi. W przeciwieństwie do pracowników przechodzących codzienną sesję w saunie. Ale jeżeli boimy się szefa, wstydzimy, lub nie potrafimy walczyć o swoje, pozostaje zapas wody i przyniesiony z domu wentylator.

 

Zazdroszczę też tym, którzy zażywają urlopu nad polskim morzem czy na pojezierzach. I silnym, którzy znajdują tyle energii by przebić się przez parne powietrze i dotrzeć na jakiekolwiek kąpielisko. Bo podróżującym za granicę chyba nie ma czego, w końcu grecko-egipskie temperatury nawiedziły także nasz kraj. A i woda stanowczo mniej słona, niż w basenie śródziemnomorskim.

 

Do zazdrości trzeba koniecznie dodać podziw, by nieco zrównoważyć emocje. Podziwiam bezgranicznie wytrzymałych, którzy zdobywają w takich warunkach górskie szczyty. Jak również pracujących w pełnym upale – zaczynając od tzw. budowlańców, poprzez sprzedawców z targu, listonoszy, na młodych kolporterach ulotek kończąc.

 

Tak czy inaczej upał każdemu daje się we znaki i nie bylibyśmy zagniewani, gdyby zelżał nieco. Prognozy są optymistyczne – zamiast 35°C mamy doświadczyć od poniedziałku temperatury w przedziale 25-30°C. Podobno od przybytku głowa nie boli. W tym roku przeżyliśmy już tyle nadmiarów, że liczymy w końcu na trochę mniejszą hojność. A na dobry początek trzeba w końcu odespać te męczące noce.

 

Agnieszka Kandora

 

Foto: PAP/Jacek Turczyk

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.