Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Matka Natura kocha niespodzianki. Najpierw było Boże Narodzenie bez śniegu (chociaż tydzień przed zalegał wszędzie na około), a potem porządna zima. Teraz, gdy wszyscy mieli jej już dosyć, zniknęła. Lecz nim zdążyliśmy zatęsknić wróciła po kilku dniach. Chyba odzwyczailiśmy się od prawdziwej zimy. Od kilku lat karmią nas hasłami o globalnym ociepleniu, skąd więc te tony śniegu zalegające dosłownie wszędzie? Skąd temperatury sięgające nawet -15°C? Znowu znajduje się naukowe tłumaczenie: ocieplenie spowoduje na Ziemi kolejną epokę lodowcową. Nie mieści się to w głowie prostemu człowiekowi, ale naukowcy mają dowody. Można im nie wierzyć? Nie mamy na to argumentów, poza logiką. Jakim cudem zamykając się w szklarni efektu cieplarnianego gwałtownie się zamrażamy?

 

Ale w końcu przychodzi odwilż. Baliśmy się jej w tym roku szczególnie przewidując ewentualne powodzie. Śniegu było tyle, że niektórzy prorokowali katastrofę większą niż w 1997r. I znowuż niespodzianka – chociaż zaistniały podtopienia, do powszechnie przewidywanej tragedii nie doszło. Tylko, że tak skrajne zapowiedzi są konieczne, by zabezpieczyć ludzi na każdą ewentualność. A tego nie można odmówić – wiele służb publicznych długo przed odwilżą kontrolowało swe siły i trwało w pogotowiu.

 

Odwilż i wiosna. Gdzieś w lesie zaśpiewał ptak. Jakiś piesek przebiegł po wiosennym błocie i zniknął z oczu, aportując patyk. Słońce odważnie wyjrzało zza chmur, delikatny wiaterek orzeźwiał twarz. Człowiek schował w kąt puchowe kurtki i kożuchy, wyciągając na wierzch wiosenne płaszcze i kurteczki. Ale nagle wieczorem wiatr jakby zmienił kierunek. Temperatura nieznacznie spadła, powiew stał się mroźny. Poszliśmy spać i po zaledwie kilku godzinach na powrót obudziliśmy się w krajobrazie istnie z baśni ‘Królowa Śniegu’. Zaskoczenie zmieszało się ze zmęczeniem.

 

Słońce wstaje już dużo wcześniej. Aż dziwnie wychodzić z domu o 6, w pełnym świetle dnia, a na około oglądać wciąż biały puch. Opatrzył się i znudził. Do słońca brakuje zieleni, która jak na złość wraca w południe, a na wieczór znowu zostaje zasypana warstwą śniegu. I tak ta marcowa mieszanka trwa przez tydzień. Wtedy nagle wszystko topnieje i już nie wraca. Obecnie jesteśmy niemal dosłownie w przededniu kalendarzowej wiosny, a synoptycy wieszczą na 21 marca nawet do 12 stopni.

 

Poczucie humoru jest wyznacznikiem inteligencji, jak usłyszałam kiedyś na jednym z wykładów od pewnego redaktora. Myślę, że Matka Natura dała nam już wystarczający popis swojej erudycji i błyskotliwości. Nawet najbardziej ciekawe świata stworzenie ma kiedyś dosyć niespodzianek. Chcielibyśmy odetchnąć. Prosimy o chwilę przerwy i możliwość zatęsknienia za śniegiem – najlepiej do grudnia. Dałoby się załatwić?

 

Agnieszka Kandora

Foto: sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.