Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Ludzie są pazerni. W niemal każdej grupie zawodowej, nie ma osoby, która nie pokusiłaby się przyjąć zapłaty za swoje „dobre” zachowanie. W końcu w czymś pomagają, coś ułatwiają, coś przyspieszają. Ich sumienie jak radio, kiedy nie chcą słuchać, ściszają głos.

Tym razem pod lupę wzięłam kontrolerów biletów buszujących po autobusach. Historii związanych z szanownymi panami mogłabym opisać mnóstwo. Kontrolerów jest jak mrówek, co drugi dzień trafiam na jakiegoś w autobusie. Wyglądają normalnie, nie noszą służbowych strojów. Często przysiadają się do ludzi, o coś pytają, po czym przechodzą do sedna: „proszę przygotować bilecik do kontroli”. Niektórzy mnie już kojarzą a i tak za każdym razem każą pokazać bilet miesięczny i oczywiście legitymację studencką z aktualna naklejką. A nóż tym razem nie będę miała go przy sobie i da się coś ode mnie wyciągnąć. Och, gdyby tylko o te dokumenty prosili…

 

Ostatnio kontroler zatrzymał kobietę jadącą bez biletu. Przyznała się, że jedzie na przysłowiową gapę i zaczęła szukać w torebce dowodu by ten mógł wypisać mandat.
-Może pani zapłacić na miejscu – oznajmił kobiecie kontroler.
– Nie, nie, już szukam dowodu – odpowiedziała.
– Ale można płacić na miejscu i będzie po sprawie.
– Nie, proszę dokument.
– Jest pani zdecydowana, żeby nie płacić na miejscu?
– Tak, niech pan już spisze.
– Jeśli pani ma pieniądze, to proszę na miejscu.
– Nie, nie mogę jechać bez pieniędzy.
– Radziłbym na miejscu. Koszt jest nieunikniony. To płaci pani na miejscu?

 

Słuchałam tego i chciało mi się śmiać. Przecież ewidentnie pytał: czy da mi pani w łapę?! Widziałam jak kobieta liczy pieniądze w portfelu. Wyjęła 60zł i zapłaciła. Przypuszczałam, że pobrane pieniądze kontroler zabierze dla siebie. I wcale się nie myliłam. Kiedy odszedł zobaczyłam, że nawet nie wręczył jej kwitka, co znaczy, że wcale go nie wypisał! Już miałam ochotę zapytać: gdzie mandat dla tej pani?! Ale kontrolera już nie było.

 

Uważam, że nasi kontrolerzy powinni zarabiać więcej. Ich ciężka, wyciskająca pot praca, jest niedoceniona. Wówczas wyrzekliby się przechwytywania pieniędzy. Powinni przecież dostawać premie za szczerość i otwartość w kontaktach z pasażerami. Premie za podejście do człowieka, poczucie empatii i współczucia dla osób w każdym wieku. Premie za doskonały kamuflaż – nie jeden artysta pozazdrościł by fenomenalnej gry aktorskiej. Premie za wyrafinowany język – ach ta polszczyzna płynąca w porywach gniewu z ich ust! Wreszcie premie za zwinność. Za ekspresowe przeprowadzanie kontroli. Za szybkie odnajdywanie osób bez biletu oraz szybkie przemieszczanie z autobusu do autobusu.

 

Gdybym to ja ustalała wynagrodzenia to pewnie kontrolerzy byliby legalnie najbogatszymi ludźmi w kraju. Ale zejdźmy na ziemię. Kontrolerzy kokosów nie zarabiają, więc je zbierają. W końcu sami im dajemy.

 

Daria Cygan

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.