Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Po wejściu do autobusu, o którym pisałam już nie raz, usiadłam na przeciwko pary staruszków. Zerkając od czasu do czasu zauważyłam, że zarówno pan, jak i pani, mimo starszego wieku nie szczędzą sobie czułości. Zaczęłam zerkać ukradkiem i obserwować moich współpasażerów. Zastanawiałam się, jak wyglądali w młodości. Czy przykryte teraz opadającą, pomarszczoną powieką, niebieskie oczy były niegdyś duże i błyszczące? A może oczy tej pani zawsze były lekko przymrużone? Na jej głowie tkwił głęboko osadzony kapelusz, spod którego od czasu do czasu, wychodziły wyregulowane brwi. Usta jej mieniły się szminką koloru miedzianego. Elegancka starsza pani, a w dodatku zadowolona z życia – pomyślałam. Drugi wniosek wynikał z uśmiechu, jaki zdobił, niemal nieustannie, twarz kobiety.

 

Kiedy od buchających ciepłem grzejników, w autobusie zrobiło się naprawdę gorąco, moja bohaterka zdjęła skórzane rękawiczki. Jak na swój wiek (który mogłam oszacować na podstawie pomarszczonej twarzy), dłonie jej były wyjątkowo gładkie i smukłe. Brakowało na nich piegów i uwydatnionych stalowo-błękitnych żył. Zdobiły je za to, starannie wypiłowane i lekko błyszczące paznokcie oraz złota obrączka. Patrząc na jej partnera, mogłam przypuszczać, że w młodości był przystojnym mężczyzną. Przez zmarszczki, które go nie oszczędziły, przebijały ostre niegdyś rysy twarzy. Włosy miał on szpakowate, a brwi krzaczaste i dość ciemne, jak na swój wiek.

 

Ciekawe czym zajmowała się ta urocza para przed laty. Czy był on maszynistą, hutnikiem? A może piastował wyższe stanowiska? Ona zajmowała się domem albo była nauczycielką historii – na matematyczkę nie wyglądała. Czy staruszkowie siedzący przede mną mają dzieci i wnuki? A może właśnie do nich jadą? Czy przeżyli wojnę? A może któreś z nich straciło w niej matkę?

 

Wyglądali na szczęśliwą parę, a może po prostu byli w dobrych nastrojach. Może tak naprawdę są razem od niedawna. A może to była miłość od pierwszego wejrzenia i trwa już ponad pół wieku.

 

Fakt, że te dwie osoby tak bardzo mnie zaintrygowały, dziwi mnie samą. Jechałam autobusem i układałam scenariusz życia pary starszych ludzi. Ciąg wydarzeń pojawiający się w mojej głowie wynikał z wyrazu ich twarzy, jej faktury i stopnia pomarszczenia, a także sposobu ich zachowania.

 

Moje rozmyślania przerwało wejście do pojazdu kolejnego pasażera. Tym razem był to również staruszek. Z lekko przekrzywionym nosem, zadrapanym łukiem brwiowym, bełkotał coś sam do siebie. Jego wizerunkowi towarzyszyła aura unoszącego się wokół niego zapachu uryny i aromatu taniego wina. Ten to miał chyba ciężkie życie…

 

Patrycja Jaskot

 

Foto: sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.