Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

„Jeśli mój syn nie znajdzie mądrej dziewczyny, będzie stracony!” – oznajmiła z żalem pewna kobieta. Widać było, że ma z nim problem. Nie dało mi to spokoju, dlatego postanowiłam ciągnąć ją za język. O dziwo, nie było to wcale trudne. Wydawało mi się, że matki dorosłych mężczyzn nie opowiadają otwarcie o swoich wychowawczych porażkach. Tymczasem ta kobieta, jakby pragnęła komuś o tym opowiedzieć. „Kiedyś mój syn interesował się literaturą, czytał wiele książek. Poza tym pięknie malował. Od kiedy ma komputer książki leżą zakurzone w kartonie, a farby stare i zasuszone pałętają się gdzieś po szufladach.” Była zrezygnowana, jakby nie wierzyła w to, że kiedyś będzie miała synową. Mimo to, życzyła sobie, by znalazła się jakaś panna, która odciągnie młodego od monitora.

 

„A powiedz coś takiemu!” Być może sami się już przekonaliśmy, że z takim typem nie da się rozmawiać. Mówi się do takiego, krzyczy się na niego, wyciąga wtyczki z gniazdka, a on i tak nie słucha. I tak za każdym razem. O ile młody jest opanowany, to atmosfera po awanturze szybko wraca do normy. Gorzej kiedy ten zaczyna popisywać się swą bogatą polszczyzną. Jak matka czy ojciec, którzy de facto utrzymują młodzieniaszka, śmie wyłączyć mu komputer! Niedopuszczalne! Na pewno go nie kochają.

 

Niestety opowieść kobiety wcale mnie nie zdziwiła. Taki obraz jest już dość popularny. Nie trzeba daleko szukać. W domu mam zapalonego miłośnika gier, który nie zaśnie póki nie nakarmi swojego konia. Bez skojarzeń, to tylko Metin2. Śmieci mogą śmierdzieć z kuchni na kilometr, lodówka może być pusta, nawet telefon może dzwonić póki się nie rozładuje, on od komputera nie odejdzie. Przecież ilość zabitych chłopków jest ważniejsza niż jakiś tam telefon.

 

Od czasu do czasu żali mi się też koleżanka. Domyślam się, że to „od czasu do czasu” ma związek z tym, że się po prostu wstydzi. Głupio jej, że ten wspaniały mężczyzna, z którym jest, wcale nie jest taki wspaniały. Mało tego, częściej okazuje się chłopcem niż mężczyzną. Pewnie gdyby opowiadała o swoich żalach za każdym razem, kiedy ten wybiera grę zamiast oglądania z nią filmu, nikt by jej nie słuchał, albo wręcz przeciwnie, ktoś by jej porządnie nagadał.

 

Ostatnim razem byli umówieni, że pójdą na festyn. Ale co tam festyn… Wirtualne konie są głodne! Skończyło się na tym, że poszła z kim innym. Kiedy późnym wieczorem wracała z imprezy, zajrzała do kochanego. Ten dalej grał. W dodatku był zły, że dziewczyna tak straszliwie go kontroluje. Bo co to, pograć nie wolno?

 

Wszystko odkłada na później – dla komputera. Może nie jeść – dla komputera. Kłóci się z rodzicami – dla komputera. Nie wychodzi z domu – dla komputera. Odwołuje spotkania towarzyskie – dla komputera. A co robi komputer? Zawiesza się – niewdzięczny.

 

Daria Cygan

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.