Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Karkołomnie rozpoczynając kazanie moje od znienawidzonego przez pierwszy wiersz akapitu słowa „więc”, chciałabym przybliżyć szanownym odbiorcom moje zupełnie nieistotne oraz nieinteresujące stanowisko wobec spraw zabójczo marginalnych.

Więc…

Człowiek zwykł zawsze przyjmować w swoim życiu jakiś system wartości, odwołań, fundamentów, które nie dość, że ani nie pomagają mu toczyć wieczystej walki o byt, ale same nastręczają mu kolejnych przykrości, rozczarowań, nienawiści innych i nienawiści samego do siebie, za karę za swoje niedołęstwo w ich realizacji. Wśród takich samobójczych elementów tożsamości homo sapiens  lubuje się np. w „ambicji”, a czasem także w „konsekwencji w działaniu”, niekiedy ci bardziej naiwni w „erudycji” czy czasem (o zgrozo!) „empatii”, inni, ci z większym poczuciem humoru, w „uczciwości”. Jednak w sondażu postaw życiowych, mrożąca większość szaleńców podpisuje się za „optymizmem”! Jest to zjawisko iście niepojęte, gdyż o ile wcześniej wymienione letalne atrybuty człowieczeństwa są w stanie funkcjonować  samodzielnie, o tyle do realizacji „optymizmu” najczęściej potrzebna jest większość z w/w. Gdyby optymizm w jakikolwiek niewytłumaczalny, lub choćby tylko przeze mnie niezrozumiały sposób warunkował spełnienie, satysfakcję, czy jakkolwiek pojęty sukces, mogłabym z pokorą wycofać się z ambony i oddać hołd zwycięzcom. Jednak ów przeklęty pożeracz nadziei, jest najbardziej perfidnym zabójcą rodzaju ludzkiego. Niczego nie daje, albowiem nie jest celem sam w sobie, zabija jedynie energię witalną, a przede wszystkim czas i jego użytkowników. Pozytywne nastawienie do…, pozytywne myślenie na temat…, optymizm wobec…, nie chcę teraz zagłębiać się we frazeologię, ale sama budowa tych frazesów wymusza na nas wniosek, iż optymizm sam w sobie jest po prostu niewystarczalny. Optymizm wymaga, optymizm oczekuje, optymizm jest niezaspokojony. My, zmiażdżeni jego zobowiązującym charakterem, kolejne życiowe cele, wydarzenia i marzenia okraszamy jego obecnością. To on powoduje, że podejmujemy się samobójczych prób osiągnięcia celów, które na zdrowy rozsądek udać się prawa nie mają najmniejszego. Właśnie, „zdrowy rozsądek”- zapomniany towarzysz, niczym stróż nocny, przysiadł na ławeczce, zapalił papieroska i raz po raz śmieje się pod nosem; „a nie mówiłem?”- zdaje się zupełnie nie przejmować tym, że nikt go nie słucha, a w sondażu na popularność zajmuje przedostatnie miejsce. Ostatnia jest „inteligencja”.

Podejmując się próby skrótowego opisania ludzkiej egzystencji, ujmując samo jego sedno, (przecież nie będziemy skupiać się na takich nieodzownych elementach życia jak histeria, robienie hałasu o nic, obiecywanie sobie, że „od jutra, ale od jutra to już na pewno…”, zabawy w życiowe scrabble (czyli: jestem życiowym niedorajdą, ale pozamieniam wszystko miejscami, żeby stworzyć pozory, że coś się dzieje) itp.) powiedzieć mogę iż składa się ono z:

1. Narodzin,

2. Uświadomienia sobie, że nie warto walczyć z tym, co przekazują nam bardziej styrani, przepraszam, doświadczeni życiowo życzliwi, tylko przyjąć należy to do wiadomości i uznać za jedyną i bezwzględną prawdę.

3. Szeregu działań ów życzliwych- aby dogmaty te wgryzły się na dobre w nasz krwiobieg,

4. Naszego własnego starania, aby unicestwić jakiekolwiek objawy instynktu samozachowawczego ukierunkowanego przeciwnie do w/w dogmatów,

5. Szeregu masochistycznych działań, mających na celu realizację w/w dogmatów.

6. Pierwszych objawów styrania życiowego.

7. Szeregu działań mających na celu wyciszenie, a ostatecznie holocaust ostatnich szarych komórek- co w konsekwencji prowadzi do sprowadzenia wszelkich czynności życiowych na poziom mechanicznych i bezwarunkowych odruchów (jak wiadomo, im bardziej skomplikowany system tym większe prawdopodobieństwo nastąpienia nieprzewidzianych reakcji, czy modyfikacji)

8. Sukcesu. „nie widzę, nie słyszę, nie mówię, nie myślę”

9. W wolnej chwili unicestwienie niewinnego ludzkiego istnienia i pozbawienie go nadziei na swobodny i pozbawiony schematów byt.

10. Teraz można spokojnie umrzeć.

 

Ten piekielny dekatlon to system tortur, który optymizm stosuje wobec człowieka- swojego twórcy. Jakże często odkrywca staje się ofiarą własnego wynalazku! Zasada Niewdzięczności Dziejowej- brzydszej i grubszej siostry Opatrzności, powinna już dawno temu objawić się „biednej konstrukcji człowieczego lęku” i przyznać się do tego, że wykorzystuje każde nasze naiwne spojrzenie w stronę Optymizmu, bez którego nie podejmowalibyśmy się każdej kolejnej próby samounicestwienia, tym smutniejszej, że rodzi się z każdym człowiekiem i dopiero wraz z nim odchodzi. Szkoda, że w przeciwieństwie do rodzaju ludzkiego, Optymizm nadal pamięta o „wierności”…

 

 

Jolanta Piela

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.