Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Zaprosiliśmy z żoną najbliższą rodzinę na imprezę urodzinową syna. O dziwo, prawie wszyscy zjawili się na czas. Posadziliśmy gości przy stole, wszystko odbywało się zgodnie z ceremoniałem.

?Krótko po zdmuchnięciu świeczek (prosta sprawa – były tylko trzy) większość z gości rozbiegła się po całym mieszkaniu. Na szczęście mieszkanie nie jest duże więc niebezpieczeństwo zgubienia się było znikome. Nastał chaos i nie łatwo było określić czy był on kontrolowany, czy też nie. Największe zamieszanie czyniły oczywiście dzieciaki. Ale nie o tym, wracam już do tematu.

W przelocie pomiędzy pokojami wpadła na mnie siostra mojej żony.
– Zrobisz mi herbatę? – sformułowała życzenie w moim kierunku.
– Jasne, – odparłem – jaką chcesz?
– A jakie macie? – usłyszałem w odpowiedzi.
– Chodź, zobaczysz – rzuciłem bez zastanowienia, bo nie miałem pojęcia jakimi herbacianymi zasobami dysponujemy. Przeszliśmy razem do kuchni.
– Tu są herbaty – wskazałem pewnie jedną z wiszących szafek – jak możesz to wybierz sobie na co masz ochotę a ja już gotuję wodę.
– Komuś jeszcze coś ciepłego do picia?? – nieco głośniej zapytałem przez ramię pozostałą część towarzystwa.

Odpowiedział mi tylko hałas, chętnych jednak nie było. Siostra mojej żony otworzyła wskazaną przeze mnie szafkę i po chwili, z grymasem mówiącym: „Jezu, ten to nawet nie wie, gdzie jest herbata w jego domu.” zadała mi pytanie:
– Na pewno tu? Tu są tylko jakieś przyprawy.
– Tak… – powiedziałem lekko zdziwiony. Nie byłem już niczego pewny. Do dialogu włączyła się moja żona, która właśnie wchodziła do kuchni z paterą po owocach.
– Czego szukacie? – zapytała żona.
– Gdzie dałaś herbatę? – zapytałem ja.
– Jest na miejscu – wskazała na zupełnie inną szafkę wiszącą niż ja…
– Czyli nie jest na miejscu, bo jej miejsce jest tu. – wskazałem na „moją” szafkę.
– Kochanie od przedwczoraj herbata jest tu. – poinstruowała mnie żona, wyciągając palec w kierunku „jej” szafki.
– Przecież ostatnio, gdy zmieniałaś zawartości poszczególnych szafek oznajmiłaś, że to najlepszy układ i tak powinno być od samego początku. – wyraziłem swoje zdumienie.
– Taki układ jak teraz jest najlepszy i tak powinno być od samego początku. – Szybko ucięła, nie wdając się w dyskusję.
– A co z ostatnim „najlepszym” układem? Nie był jednak najlepszy? Przecież zapewniałaś, że jest najlepszy…- zadałem pytanie starając się zrozumieć przyczynę tych wszystkich zmian.

Wyłączyłem gaz pod gotującą się wodą, w pokoju jakiś dzieciak krzyczał, że chce jeszcze tort. W kuchni na chwilę zapadła złowroga cisza, przerwała ją dopiero siostra mojej żony kwitując:
– Widzisz, jak się kobieta postara, to nawet najlepsze jest w stanie poprawić. To tylko kwestia chęci.

Pozostałem bez słowa z czajnikiem w dłoni. Zdałem sobie sprawę, że pojęcie ostateczności jest bardziej względne niż sama teoria względności. A ja muszę nauczyć się z tym żyć…

 

Radwoj

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.