Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Mimo, że to nie wiosna. Cieplej zrobiło się we wrześniu, dziś na termometrze 20 stopni Celsjusza. Aż przyjemnie wyjść na spacer, choćby tylko po zakupy. Ale cieplej robi się też w życiu publicznym, a skala termometru w tym przypadku wydłuża się w nieskończoność. Polska polityka nie zawodzi. Nie możemy się przecież za długo nudzić. Coraz bliżej koniec urlopów i nowe sesje Parlamentu. Czekamy na decyzje w sprawie VAT-u, w większości przypadków, jak straceniec na wykonanie wyroku. Nie wspominając o mało optymistycznych informacjach dotyczących długu publicznego. I nie zapominając o barwnej postaci pana Palikota. Z niecierpliwością czekamy na tę nową partię, nowe porządki… A może jakiś sojusz z SLD? Pan Napieralski zaprasza!

 

Zbliża się wyborcza gorączka w kręgach samorządowych. I powraca pytanie, ilu z nas weźmie w nich udział? Jak przed każdymi wyborami trzeba walczyć nie tyle o głosy, co o frekwencję. Uruchomiono już nawet kolejne kampanie społeczne (nie ma co ukrywać, z pieniędzy publicznych) w różnych mediach. Wielu wyborców nie uświadamia sobie roli, jaką odgrywają władze samorządowe. Czy można liczyć, że jeżeli ktoś nie udał się na wybory prezydenckie zainteresuje się takimi ‘drobiazgami’? Dobrze by było, gdyby nie trzeba było w ogóle zadawać tego typu pytań. W końcu głosowanie to nasza powinność, a kto lepiej zadba o własne podwórko niż my sami i ludzie z okolicy?

 

Z drugiej strony afera krzyżowa. Kiedy człowiek wstaje rano i czyta newsa, że krzyż zniknął spod pałacu prezydenckiego zastanawia się jakim cudem? Przecież właściwie zdawał się już tam wrosnąć. Skoro w sierpniu nie pozwolono go ruszyć nawet księżom… Część czytelników pomyślała pewnie ‘Hańba, złodzieje’, a inna część ‘Nareszcie! Może wreszcie się to skończy!’. Ta pierwsza zdaje się być jednak głośniejsza od drugiej. Wbrew nadziejom pokładanym przez ludzi odpowiedzialnych za tajemnicze przeniesienie krzyża nie był to koniec manifestacji i afery. I chyba nie będzie póki nie pojawi się wymieniany wielokrotnie pomnik. W gruncie rzeczy szkoda, bo już można było odnieść wrażenie namiastki normalności. Humory sąsiadom zza granicy pewnie dalej dopisują w tej kwestii.

 

A wracając jeszcze na chwile do kościoła… Kochana polska lewica odżegnuje się od afery krzyżowej. Bo nie może być tak, żeby kościół i państwo były ściśle od siebie zależne. Nie wolno pozwolić na wywieranie wpływu przez jednych na drugich i vice versa. I nie da się tego nigdy połączyć, wkładając symbole religijne do polityki. Ale… Krzyż jest tu takim samym narzędziem jak w rękach prawicy. Za jego sprawą i pomocą ogólnych nastrojów społecznych nakręca się ruch lewicowego sprzeciwienia religii w państwie. Oczywiście w kontekście wtrącania się do kwestii zarządzania czy też obecności symboli religijnych w sferze publicznej. No i kościół trafia po raz kolejny na firmament – tym razem z tytułu majątkowego. Tak to się kręci.

 

Więc, jak już wspomniałam, robi się coraz cieplej. A przecież zbliża się zima. Czy stos jesiennych liści lub biały zimny puch zdołają przykryć i złagodzić atmosferę? Czas pokaże. A jest co oglądać.

 

Agnieszka Kandora

 

Foto: sxc.hu/PAP

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.