Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Siedzieliśmy oko w oko, ząb w ząb tak blisko, że bez szkieł wypatrzyłam dziurę w jego ósemce, on zaś z dokładnością mógł policzyć moje plomby kiedy otwieraliśmy usta w celu porozumienia. Wokoło stoliki zajmowały pary w podobnej scenerii blasku świec. Matki, żony i kochanki w wersji dwa na dwa i cztery na cztery. W kącie siedziała jedna sztuka z laptotem na stoliku, a w drugim Chinka tłumacząca zblazowanemu kelnerowi, że w WC brakuje papieru. On jej na to : Zaraz ktoś przyniesie, ona na to : Like a Turkey, on jej na to: Turkey to tam za rogiem, ona mu na to znów : Not Turkey! Have not toalet paper! On znowu: Kebaby są za rogiem i wskazuje ręką. W końcu Chinka wstała ostentacyjnie od stołu i z gracją udała się w stronę wyjścia.

 

Nikt nie raczył zwrócić uwagi na ten duet. Nikt, ponieważ grube kotary intymności przysłaniały każdy stolik. To jedno z tych Idealnych Miejsc, w które zabierasz Swoją Idealną Kobietę, kiedy jesteś jednym z tych Najidealniejszych Mężczyzn. Z głośników cicho wydobywali się Floydzi, a w powietrzu unosił się zapach grzanego wina. Robiło się coraz bardziej słodkawo od waniliowego tytoniu i cichych podszczypywań w kolano. Kelner z kwitkiem odprawiał kolejne pary, dla których brakowało już miejsca.

 

Właśnie poruszaliśmy temat planów na przyszłość. Na prawdę nie wierzysz w małżeństwo? On z niedowierzaniem pyta. Na prawdę. Odpowiadam krótko. Wznosimy toast. Dopiero wieczór się rozpoczyna, a nas tyle już łączy. Ach, uwielbiam Zanussiego. Nie mogę w to uwierzyć! Ja też! Ja też go uwielbiam. A do tego codziennie biegam. O cholera ja też uprawiam jogging. Do tego nasza numerologia się sprawdza, w horoskopie też napisali, że udana z nas para. Nie mija wieczór, a ja tonę w miłości, on tonie w miłości i już razem nie umiemy pływać. Zamawia kolejną lampkę wina, z miną konesera wybiera najlepsze. Facet ma klasę, nie ma co. Idealny Mężczyzna w Idealnym Miejscu. Idealna chwila.
object2 Bukieciarka
Jesteś jedyna w swoim rodzaju, deklinuje szekspirowskim tonem. Już się rozpływam, nabieram ostatni haust powietrza i wiem, że zaraz po mnie. Gdy nagle w moją stronę wysuwa się ręka. I co widzę? Czarny jak heban tapir przysłaniający oczy i pusiatą gębkę, do tego szelmowski sympatyczny uśmiech i garstka tulipanów. Ooo może pan kupi kwiatka swojej dziewczynie? Pyta kobieta takim tonem, że gdyby nawet oznajmiła, że przed chwilą właśnie zjadła batonika przytuliłbyś ją z całym uwielbieniem, taka sympatyczna była.

 

object2 BukieciarkaJa na nią. Ona na mnie. On na mnie. Ja na niego. Ona na nas. Chwila milczenia. Nienasycona cisza i napięcie. Już widzę jak z uśmiechem wręcza mi kwiatka, już widzę jak Pani Miła kokieteryjnie odsłania uzębienie. Robi się jeszcze bardziej romantycznie, a ja znów nie mogę złapać powietrza i znów tonę. Ach jak romantycznie. Mój Idealny Mężczyzna w Idealnej Scenerii i kwiat w odpowiednim momencie. Ach, wstchnęłam z dumy. Już wyciąga rękę w moją stronę i ofiaruje mi formalny symbol naszego spotkania. Uśmiecham się błogo wpatrując w jego spojrzenie i na jego kwadratowej twarzy szukam porozumienia, którego nie znajduję. Eee, a ile za tą róże? Odzywa się On, a zamiast różanego olejku w powietrzu uniósł się fetor zgniłych jajek. Pani Miła znowu na mnie, ja na nią i wszyscy na siebie. 15 złotych proszę Pana. Takie zdzierstwo? wykrzykuje on. Takie są ceny proszę pana. Ej, na pewno chcesz tego kwiatka? Patrzy się na mnie mój… Romeo.

 

Nagle zobaczyłam w powietrzu unoszące się trujące opary dymu, następnie dziury w ścianach przykryte nieudolnie tapetą, później rozwydrzony tłumek ludzi skupiony przy barze. Kieliszki wina i szkockiej zaś przemieniły się w barowe kufle z piwem. Pod moją nieuwagę ktoś nieopróżnioną popielniczkę podstawił pod moim nosem i wymieniająca czułości para nastolatków pojawiła się przed naszym stolikiem. Oczywiście grzecznie podziękowałam i oszołomiona rozejrzałam się dookoła. Świeczki zgasły, w głośniku zawył Kupicha, w rytm rozbijanych butelek. Nie było już Idealnego Mężczyzny, Idealnego Miejsca, ani Bukieciarki, która poza kilkoma kwiatami, w koszyku zawsze ma coś jeszcze…

 

Aneta Bulkowska

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.