Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Poniżana i bita przez ojca alkoholika. Wśród trójki braci, jak gąbka wchłania nienawiść matki. Już w wieku czterech lat uświadamia sobie, że jej istnienie to dowód na niefortunne zrządzenie losu. Zanim zostanie prostytutką poznaje słodki smak miłości i ciepła. Są to jednak krótkie chwile, a złudne szczęście już za moment przechyli czarę goryczy.Choć los okrutnie się z nią obszedł od samego początku, na przekór wszystkiemu idzie w zaparte z determinacją sięgając po swoje marzenia. Dzisiaj kiedy z zacięciem walczy o prawa młodych ludzi skazanych na życie w patologii, nikt nawet nie podejrzewa, że ta piękna, wykształcona kobieta ma za sobą piekło.

 

Plac zabaw

 

Asia Sowińska wychowała się na jednym z katowickich osiedli. Wraz z trójką rodzeństwa i rodzicami zajmowała pokój z kuchnią w jednej z dwu piętrowych kamienic. Widok wychodził na podwórze. Dwie skrzypiące huśtawki, betonowa piaskownica, opony wkopane w ziemię z powodzeniem zastępujące ławki i kilka grzybków – pni drzew z przybitą od góry miską pomalowaną w kropki, to substytut własnego kącika, oazy, gdzie choć na kilka godzin zapominała o sytuacji w domu i lepiąc domki z piasku, oddawała się dziecięcym marzeniom. Pomimo, iż często wybuchały spory, przez demonstrujących siłę starszych kolegów ona miała to szczęście, że spośród trójki starszych braci zawsze uchodziło jej na sucho podkradanie foremek, czy nie uczestnictwo w grupowych zabawach. Granica bezpieczeństwa jednak kończyła się tuż po przekroczeniu progu mieszkania.

 

W domu panowała ścisła hierarchia – fundament codziennej organizacji życia. Poza głową rodziny – despotycznym górnikiem, liczyli się jeszcze synowie – lokata późniejszych zysków ojca i odciążenie w codziennych obowiązkach matki. Aśka zaś była jedynie balastem, niepotrzebnym meblem, do którego tak często porównywała ją matka.

 

Do niczego się nie nadajesz, jesteś jak ten ohydny mebel!- wskazywała palcem na powojenny kredens – jest zbędny, ale nic z nim nie można zrobić bo to rodzinna pamiątka.

 

Cięgi otrzymywała niemal za wszystko.

 

O wiele łatwiej wymienić za co nie dostawałam – tłumaczy – kiedy wychodziłam pobawić się na podwórko musiałam niemal chodzić na palcach, żeby nie pobrudzić butów. Pamiętam, że pewnego dnia padał deszcz, wdepnęłam w kałużę. Miałam wtedy cztery lata, nie umiałam jeszcze czytać, ale wiedziałam wystarczająco dużo, by rozumieć czym grożą poplamione buty. Schowałam się w bramie, obiecałam sobie, że więcej nie wrócę do domu, ale matka i tak mnie znalazła, zresztą nie musiała długo szukać. Całą noc spędziłam na szorowaniu uporczywych plam z błota, dopiero kiedy całkowicie starłam paznokcie, matka wpadła na kolejny pomysł wymierzenia mi kary.

 

Tego wieczoru przebudził się Paweł, mimo woli stając się świadkiem wydarzenia. Dzisiaj tak wspomina tamten incydent: – Przebudziłem się w nocy, zaschło mi w gardle. Wszedłem do kuchni. Zobaczyłem Asie siedzącą na taborecie. Z ust wystawało jej mydło. Dłonie miała owinięte watą, przez którą przebijała zastygła krew. Oniemiałem. Byłem przerażony. Mama widząc, moje zmieszanie odparła tylko. „Twoja siostra jest strasznym brudasem, dlatego trzeba ją nauczyć ją porządku, idź już spać syneczku”. Tamtej nocy nie zmrużyłem oka. My z braćmi, cały czas brudziliśmy się i targaliśmy ubrania, nikt jednak nie zwrócił nam na to nawet uwagi.

 

Nawet kiedy jeden z braci przyznawał się do winy, gdy coś nie było na miejscu, to i tak skórzany pas ojca zatrzymywał się na Asi. Powód był jeden, uniwersalny. Siostra była winna wszystkiemu. A kiedy już został w niego wprawiony, ani stróżki krwi, ani świeże jeszcze siniaki nie zdołały go powstrzymać. Często w takich chwilach wpadał ktoś z wizytą. Nigdy nie wiadomo było jednak czy to odzew sąsiadki na dzikie wrzaski, czy zrządzenie losu, kiedy bliska już omdlenia kilkulatka zsuwała się z krzesła, rozlegało się pukanie, a że rodzice z mozołem pielęgnowali pozory, zawsze w takich chwilach przerywano rytuał maltretowania . Wtedy Aśka wracała pośpiesznie do pokoju. Przez resztę wieczoru leżąc na brzuchu i pochlipując ukradkiem, przerażając sączącymi się z pleców ranami, skutych bezradnością braci.

 

Wiedziałam, że w ich domu dzieje się coś niedobrego – wyznaje po latach sąsiadka – niejednokrotnie budziły mnie krzyki tego nieszczęsnego dziecka. Nie mogłam nic zrobić, takie były czasy, ani policja, ani ośrodki pomocy, nikt nie ingerował. Mogłam tylko wejść do środka. Zawsze wyglądało tak samo, ojciec z niezwykłym spokojem tłumaczył, że dzieci kłóciły się między sobą. Jednak potworne siniaki na ciele tego dziecka nie pozostawiały wątpliwości, że dochodzi do tragedii – dodaje.

 

Miała już wtedy sześć lat. Wystarczająco dużo by poznać wytrzymałość swojego organizmu, w szczególności odporność na ból fizyczny. Była przekonana, że zasługuje na wszystko co ją spotyka, w końcu jest złą dziewczynką, zepsutą do szpiku kości, w czym dodatkowo utwierdzały ją stosunki płciowe z kolegami ojca regularnie odbywane od 13 roku życia.

 

Ojciec zabierał mnie na libacje, po których zdarzało nam się spać u różnych ludzi. Kiedy ten spał pijany, zawsze jakiś z kolegów przystawiał się do mnie. Raz powiedziałam tacie, że zrobił ze mną to, (tu wskazuje palcem krocze) uderzył mnie w twarz.

 

„Jesteś podłą kłamczuchą!” wykrzyknął. – Od tamtej pory nikomu o tym nie mówiłam.

 

Dokładnie pamiętam plac zabaw – Opowiada Paweł, najmłodszy z braci – Była tam taka skrzypiąca huśtawka, robiliśmy zawody kto wyżej się pohuśta. Pamiętam, że Piotrek rozhuśtał mnie tak wysoko, że z trudem utrzymywałem się na krzesełku, czułem jak moje ciało podskakuje i zaraz wypadnę rozbijając głowę o asfalt, jednak pomimo moich krzyków nie przestawał, ku uciesze reszty gapiów. On zgrywał bohatera, a ja walczyłem o życie. Wtedy Aśka podbiegła do niego odpychając mocno Piotrka. Pech jednak chciał, że w tym momencie matka wracała z peweksu. Od razu zauważyła rzucającą się na brata siostrę. Zaciągnęła ją za rękę do domu. Pamiętam, że krzyczałem, tłumaczyłem. Piotr uciekł z domu, kiedy matka biła ją po twarzy. Za trzy godziny miał wrócić ojciec, oboje wiedzieliśmy co się stanie, jednak ani moich, ani Romka który również był świadkiem incydentu przy huśtawce, argumentów nie chciał nikt słuchać. Rodzice obopólnie stwierdzili, że chuligana pod swoim dachem trzymać nie zamierzają i zrobią porządek. Byliśmy tylko dziećmi, zwykłymi bezradnymi dzieciakami, ojciec był panem, a metalowa klamra jego paska materialnym dowodem jego władzy, co jak tatuaż wyrył na czteroletnich plecach córki.

 

Z reszty rodzeństwa jedynie z Pawłem Asia utrzymuje kontakt. Piotr dawno temu wyjechał do Irlandii, gdzie dzięki dorywczym pracom wystarcza mu na utrzymanie, resztę przepija. W późniejszych latach znacznie upodobnił się do ojca, dużo pił, żona wraz z dwójką jego synów wyprowadziła się do innego miasta, po tym gdy nadużywał na niej siły. Zaś Romek po śmierci ojca zamieszkał z matką, opiekując się nią i nadal spełniając obowiązki pokornego syna, wraz z żoną i córeczką. Jednak do siostry nigdy się więcej nie odezwał, po tym gdy matka wyrzekając się jej zabroniła mu kontaktu. Na pytanie, czy chciałby porozmawiać o Asi, przez telefon powiedział tylko, że jego siostra nie żyje.

 

Szkoła i wczesna młodość

 

Pamiętam Asię bardzo dobrze – opowiada Lidia Jasińska. Na twarzy nauczycielki maluje się przyjazny uśmiech – Była niezwykle spokojnym, wycofującym się dzieckiem. Nie miała wielu przyjaciół, z nikim nie rozmawiała. Pyta pani, czy wiedzieliśmy o sytuacji w domu. Podejrzewaliśmy co się dzieje, liczne siniaki, nieobecności w szkole. Niewiele jednak mogliśmy zrobić, szczególnie, że ona sama szła w zaparte, za każdym razem tłumacząc, że to wynik walk z rodzeństwem, bądź licznymi upadkami. Jej bracia również nie byli zbyt rozmowni. Cała czwórka trzymała się razem. Asia była niezwykle zdolnym dzieckiem, szybko przyswajała wiedzę, ale braki w pracach domowych powodowały, że zostawała z materiałem w tyle. Wiedziałam, że w domu nie ma warunków do nauki i że jeżeli placówka niczego nie zrobi, będzie powtarzać klasę. Dlatego zorganizowałam dodatkowe zajęcia na świetlicy, podczas których ochoczo nadrabiała zaległości. W krótkim czasie zdobyła dobre oceny. To jednak nie spodobało się jej ojcu. Matka absorbowała ją notorycznymi pracami domowymi, a także wymagając by pomagała jej w zakładzie krawieckim. Pamiętam jak przychodziła na klasówki, tolerowaliśmy liczne nieobecności, jednak na sprawdzianach i kartkówkach musiała bywać, wymykała się pod różnymi pretekstem. Wyniki zaskoczyły nas wszystkich. Z jej ocenami mogła się dostać do najlepszych liceów w Polsce.

 

Byłem dumny z siostry – opowiada Paweł – Kiedy jednak ojciec zobaczył świadectwo wściekł się, powiedział że te głupoty wybije jej z głowy i wyrzucił ją z domu. Miałem wtedy 16 lat, chodziłem do technikum. Ojciec chciał, żebym został tak jak on górnikiem, bracia również mieli zostać pracownikami fizycznymi, dlatego też, chodzili do zawodówki. Ojcu nie podobało się, że idę na studia, jednak nigdy nie powiedział wprost co leży mu na sercu, zawsze jednak brak aprobaty dla moich działań, dawał odczuć przy pomijaniu mnie podczas wręczania kieszonkowego, oraz myśląc na głos : „Zobacz Piotruś to przynajmniej zarabia”, albo „Romuś z niego to będą ludzie.”

 

Pamiętam jak podszedł do mnie kolega i zaczął wyszydzać moją siostrę – wspomina Piotrek. – wtedy jeszcze nie wiedziałem skąd Asia ma pieniądze, jedyny warunek powrotu do domu. Spotykała się wtedy z takim chłopakiem, był dużo starszy od nas, to on pod pretekstem pomocy wysyłał ją do klientów. Dowiedziałem się tego kiedy kończyła liceum. Nigdy nie wybaczę sobie, że stało się to tak późno. Za późno. – Dodaje jednym gestem opróżniając kieliszek.

 

Adriana poznała w liceum. To on ofiarował jej pomoc. Starszy o dziesięć lat pod pretekstem miłości obiecał wyrwać ją z bagna. Jego pomoc ograniczała się jednak na poszukiwaniu klientów i zdobywaniu pieniędzy. Żeby nadal się uczyć Asia musiała płacić za utrzymanie, była za młoda żeby wyprowadzić się z domu. – Matka postawiła ultimatum, miałam wybrać pomiędzy nauka i płaceniem za utrzymanie, a pracą w zakładzie krawieckim. Byłam bliska rozpaczy, ale wiedziałam, że to jedyna szansa na wyrwanie się z tego bagna.

 

Była bardzo dobrą uczennicą – wspomina polonistka w liceum im. Sienkiewicza, do którego uczęszczała Asia – Nigdy nie było z nią żadnego problemu, nikt nie wiedział o jej domowej sytuacji Z jej zdolnościami drzwi uniwersytetu stały dla niej otworem. Moim zadaniem było jej umożliwienie startu w tą przyszłość, gdybym jednak wiedziała jak wiele ją kosztuje pójście tą drogą próbowałabym jej pomóc, nikt jednak wtedy tego nie wiedział. Zresztą takie były czasy, nikomu się nie przelewało, a dziewczyny głównie wybierały zawodówki i technika, które dawały bezpośrednio możliwość pracy w zawodzie.

 

Kiedy Adrian zaoferował jej swoją pomoc nie miała pojęcia jaką będzie miała formę. Kiedy jednak zostawił ją w mieszkaniu sam na sam z trzydzieści lat starszym inspektorem policji nie zdołała się obronić. Po wszystkim Adrian wręczył jej niewielką sumkę pieniędzy, większą część chowając do kieszeni grożąc, tym samym „Tylko spróbuj komuś o tym powiedzieć a wszyscy się dowiedzą jakie z ciebie ziółko” Takie plotki spowodowałyby natychmiastowe wydalenie ze szkoły, więc pokornie nosiła dalej swój krzyż, przełykając ukradkiem gorzkie łzy.

 

Byłam jak w amoku, znieczulona. Odarta dużo wcześniej z cielesnej miłości, nie rozumiałam potrzeby szacunku do własnego ciała. Moje ciało było czymś odrębnym, tylko powłoką, rzeczą, niczym więcej. Jedyne czego się bałam to, że wszystko wyjdzie na światło dzienne.

 

Po zdaniu matury zgodnie z oczekiwaniami Asia dostała się na pierwszy rok prawa. Była już pełnoletnia więc mogła wyprowadzić się z domu. Zamieszkała z bratem, który już wtedy robił aplikację. Bardzo jej pomógł. Wspierali się nawzajem z trudem wiążąc koniec z końcem, ale najważniejsze, że z dala od rodzinnej gehenny i Adriana, który jeszcze parę razy próbował ją odnaleźć, bezskutecznie. Ojciec umarł krótko po tym kiedy wyprowadziła się z domu, a z matką nie utrzymuje żadnych kontaktów.

 

Dziś niechętnie mówi o swojej przeszłości, mąż zna jedynie ogólny zarys tej historii. Czas zatarł niektóre wspomnienia, pozostałe wracają rykoszetem w postaci sennych koszmarów. W pracy specjalizuje się w sprawach rodzinnych, starając się ze wszystkich sił pomagać dzieciom z patologicznych rodzin. W każdą sprawę angażuje się niezwykle emocjonalnie. Swojej córce zaś ofiarowuje wszystko to czego ona sama nie otrzymała od własnych rodziców

 

Chcę, żeby Natalia miała wszystko, chcę żeby czuła, że jest kochana, że ma we mnie wsparcie, że jest najważniejszą osobą i że nie grozi jej żadne niebezpieczeństwo.

 

Na pytanie czego sobie życzy, zawsze odpowiada : „Życia, raz jeszcze!” i szczerze się uśmiecha.

 

Aneta Bulkowska

 

Foto: sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.