Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Wyobraź sobie, że wykonujesz pracę, którą kochasz. Ilekroć masz ochotę podróżujesz dookoła świata, a przy tym nie brakuje czasu dla najbliższych, ani na samodoskonalenie. Ludzie zazdroszczą tobie, samochodu, domu, prestiżu, udanego związku. Brzmi jak bajka? A może chciałbyś mieszkać w buszu z dala od cywilizacji w kontakcie z naturą, lecieć w kosmos lub znaleźć miłość, czego tobie brakuje do szczęścia?Kiedy zastanawiamy się nad tym jakie życie chcielibyśmy prowadzić, pojawia się znajome ukłucie i zapala czerwona lampka ostrzegawcza. Natychmiast przyłapujemy się na kierowaniu myśli, na to czego brakuje i uczucie szczęścia pryska. Marzysz o własnym domu, ale natychmiast uświadamiasz sobie, że wynajmujesz skromne mieszkanie, a z wypłaty nawet nie wystarczyłoby na kredyt. Pragniesz spełnionego życia prywatnego, tymczasem od wielu miesięcy nie układa się z twoim partnerem życiowym i poważnie zastanawiasz się, czy nie zostać singlem. Kiedy już nim zostajesz zauważasz, że brakuje ci kogoś bliskiego, a więc znowu zaczynasz szukać, ale nie znajdujesz, bo nikt nie odpowiada twoim wyobrażeniom. Znamy to wszyscy.

 

„Gdybym był bogaty..”

 

Księgarniane półki, aż uginają się od porad : „Jak wieść szczęśliwe życie?”, „Jak przyciągnąć miłość?”, „Jak zostać milionerem?”,”Jak zostać dobrym ojcem/matką”, „Jak przyciągnąć do siebie ludzi” „Jak…” Autorzy sprzedają nam bezcenną wiedzę o tym jak sami dochodzili do bogactwa, szczęścia, miłości, czyli ogółem tego czego pragniemy wszyscy. Nie ma przeszkód by stać się osobą jaką się chce, i prowadzić życie zgodne z własnymi oczekiwaniami. Wystarczy przehierarchizować szwankujący system wartości, zrobić krok do przodu i zmienić nawyki. Nic trudnego.

 

„Gdybym wygrał na loterii to…”.

 

Na pewno zmieniłoby się wszystko. Przyczyna niepowodzeń leży w braku pieniędzy. Jak się cieszyć życiem, kiedy obok wciąż wymagającego napraw samochodu zaparkował nową limuzyną sąsiad. On ma wszystko. Pieniądze, prestiż, a i to przychodzi mu łatwo. Moje dzieci nie chodzą do prywatnej szkoły, a z wypłaty ledwie starcza na opłaty, żona dorabia na etat. Ale kiedy rozmawiam z moim bogatszym sąsiadem słyszę, że nie jest szczęśliwy, nie układa mu się z żoną, praca nie sprawia przyjemności, oddałby wszystko by mieć kogoś, kto będzie go szanował ze względu na to kim jest, a nie co posiada, zazdrości innym rodziny, spokojnego życia. Nie mogę tego pojąć, gdybym miał choć połowę tego co on, grzechem byłby malkontentyzm! Na pewno?

 

Co się dzieje z ludźmi, którzy wygrywają w totka? Życie pokazało, że w większości majątek przepuścili równie prędko, co otrzymali. Wielu z nich postradało rozum, niektórym odebrano życie, pozostali nie udźwignęli psychicznego i fizycznego ciężaru jakie niesie za sobą bogactwo. Jedna z warszawskich rodzin po wygraniu miliona złotych wykupiła mieszkania dzieciom, resztę roztrwoniła, dziś są bez grosza, grozi im eksmisja. Drugi na wiadomość, że jest zwycięzcą zmarł na zawał nawet jednego dnia nie ciesząc się wygraną. Każdy jednak posiada własną wizję tego co zrobiłby z wygraną, nie zdając sobie sprawy, jak wielki demoralizujący wpływ na jednostkę mają ogromne zasoby finansowe, nie bez kozery mówi się, że „pieniądze szczęścia nie dają”, ale każdy chce sprawdzić to na własnej skórze.

 

Perfekcjonizm

 

Pewna gospodyni z pedanterią dbała o porządek. Przed każdą wizytą znajomych doprowadzała dom do sterylnej czystości, a nad samymi potrawami spędzała większość dnia. Zarówno jej dom, jak i potrawy robiły ogromne wrażenie, a ona sama przygotowywała się do każdej wizyty z taką precyzją, że kiedy dochodziło do spotkania ogarniało ją zmęczenie. Jej myśli oscylowały jedynie wokół dokonań „Czy im smakuje”, „Czy obrus jest dostatecznie czysty”, a kiedy któremuś z gościowi rozlała się zupa, a jeden wszedł w butach na świeżo wypastowaną podłogę, już niemożliwym było skupienie myśli na czymś innym, niż natychmiastowe pozbycie zanieczyszczenia. To obsesyjne myślenie sprawiło, że po każdym spotkaniu czuła ogromne wyczerpanie, a samo obcowanie z ludźmi nie dawało jej satysfakcji. Kiedy ktoś nie udzielił komplementu jej staraniom, wpadała w rozpacz, doszukując się błędów w sobie, gorzkniała. Cała zaś dyskusja toczyła się gdzieś obok, a ona czuła się jak widz na scenie.

 

Perfekcjonizm to choroba XXI wieku, granicząca z neurotyzmem. W konsekwencji prawie zawsze wywołuje frustrację, gniew, zniechęcenie, depresję i wypalenie. W rozmowach rekrutacyjnych na listach pracodawcy skreślają te z wymienionym perfekcjonizmem. Bo wiedzą, że on sprawia najwięcej kłopotów. Człowiek nigdy nie osiągnie ideału, nawet w przyrodzie nie występują zjawiska bez skazy. Należy zaakceptować ten fakt i starać się dopasować do zmieniających okoliczności. Tak jak dziecko uczące się chodzić musi się wiele razy przewrócić, tak każdy po drodze popełni wiele błędów, znacznie więcej właśnie z nich możemy się nauczyć, samymi będąc elastycznymi.

 

Joe Vitale jeden z najpopularniejszych mówców motywacyjnych, współautor książek o motywacji i pokładów podświadomości, niegdyś bezdomny, dziś zarabia ogromne sumy, twierdzi, że bogactwo możemy osiągnąć tylko wówczas, gdy najpierw dostrzeżemy je w sobie. Dopiero po wewnętrznej metamorfozie możliwe jest budowanie szczęścia na zewnątrz. Mało tego, kiedy sami będziemy szczęśliwi staniemy się magnesem na cudowne wydarzenia, rzeczy i ludzi, bez najmniejszego wysiłku. Wcześniej podobne idee zasiał m.in. w „Potędze podświadomości” Joseph Murphy, sam zaś wzorując się na wiedzy starożytnych.

 

Jeden biznesmen kiedyś po nieudanej transakcji załamany usiadł na ławce obok żebraka. W pewnym momencie zapytał go jak może tak żyć, dlaczego nie znajdzie pracy, czy nie chciałby być bogaty tak jak on, wieść cudownego życia? Na co ten z uśmiechem na twarzy zadał mu kilka pytań:
Czy kochasz swoją żonę?
Kocham.
A czy ona kocha ciebie?
Co to za pytanie? Oczywiście, że tak, przecież 15 lat jesteśmy małżeństwem.
A gdybyś nie miał tego wszystkiego kochała by cię nadal?
Biznesmen zamyślił się chwilę, wizualizując dystyngowaną blondynkę w ubraniach od projektantów i służbą dbającą o ich luksusowy dom, z trudem przyszło mu przeniesienie jej postaci do skromnego mieszkania i rutynowych czynności, więc nie odpowiedział.
A twoje dzieci, masz z nimi dobry kontakt?
Oczywiście!
Odparł bez zastanowienia.
A kiedy ostatnio szczerze z nimi rozmawiałeś?
Bezdomny uderzył w czuły punkt. Rzeczywiście niewiele czasu z nimi spędza, poza pracą niewiele czasu pozostaje dla rodziny.
A twoja praca, jacy są twoi współpracownicy?
Przywołał w pamięci pozornych przyjaciół, pracowników, którzy pod maską szczerości jedynie czekają, by przejąć w firmie dowództwo, przypomniał sobie diagnozę lekarską i poprzedni zawał, wywołany stresem. No dobrze, ale przecież ty nie masz niczego, nawet tego.
Zauważył.
Mam wszystko.
Odpowiedział z pełnym zadowolenia uśmiechem. Cieszę się każdym dniem, nawet najmniejszy drobiazg doprowadza mnie do euforii, nauczyłem się rozumieć ludzi i odbierać ich takimi jakimi są, nie idealizuje ich, ale staram się zrozumieć, przez to nikt nie jest w stanie mnie zranić. Niczego nie oczekuję, więc nie czuję się zawiedziony, ani rozczarowany. Każdy dzień napawa mnie radością, nie mam niczego do stracenia, a więc nic mnie nie stresuje, jestem silny bowiem nic mi nie jest w stanie zagrozić.

 

Pomyśl o trzech dobrych rzeczach, które dziś ci się przytrafiły. A teraz o trzech osobach, do których zawsze możesz zadzwonić. A teraz o trzech rzeczach jakie sprawiły, że poczułeś się wyjątkowo, prawda że lepiej?
Poszukując szczęścia, gonimy za wyobrażeniem, Nathaniel Hawthorne zawarł to w jednym zdaniu, przyrównując szczęście do motyla. Kiedy próbujemy go złapać zawsze wymknie się z rąk, ale kiedy usiądziemy spokojnie, to sam do nas przyleci. A przecież tak niewiele potrzeba by osiągnąć harmonię i nie potrzebne są tutaj, ani drogie przedmioty, ani potencjalni znajomi. Jesteś idealny i twoje życie także jest idealne, masz wszystko czego potrzebujesz. Nie wczoraj, nie za rok, nie w luksusowej willi, ale w tym miejscu, w tym momencie.

 

Aneta Bulkowska

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.