Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

„Zrobię to jutro, pojutrze, może za rok” – po co się śpieszyć, kiedy istnieją niespożyte rezerwy czasu? Dalekosiężne plany i skupianie na odległej przyszłości, podczas gdy nie ma pewności, że uda się zrealizować te chociażby z najbliższego tygodnia. Bo chwile zmieniają się jak w kalejdoskopie, a droga nigdy nie jest prosta. Wciąż w głowie tkwi mocno zakorzenione wrażenie – być może wyniesione jeszcze z katechizmu – że jakaś niewidzialna siła wyręczy w kierowaniu losem, a anioł stróż będzie czuwać gdy człowiek zaśnie. Na ulicy wciąż mijam takich jak ja. Uśpionych. Myślą, że na wszystko mają czas, że ze wszystkim zdążą. Wielu lunatyków przebudzi się w porę i powie : O kurcze, zmarnowałem swoje życie, nie wykorzystałem szansy, a teraz już za późno, by cokolwiek zmienić! Starając się nadrobić zaległości jak tonący brzytwy chwycą się życia, i chwała dla tych, którzy nie spędzą jego reszty przed telewizorem. Wyruszając w egzotyczne podróże, skacząc na spadochronie, będą starali się nadrobić zaległości – ludzie bomby z opóźnionym zapłonem. Nie pozwólmy by i nas dopadło kiedykolwiek poczucie, że coś umknęło…

 

Rodzimy się, gratis dostając dar życia. Becikowa wyprawka zawiera ciało z krwi i kości, lokalizację i carte blanche, z którą od samego początku nie wiadomo co zrobić, ale mapy nie ma i również nikt nas nigdy nie rozliczy, ze szlaku, który naszkicowaliśmy, więc po co się stresować i wciąż rozpamiętywać – co by było gdyby… Jedni w życiu jak Pan Tomasz kierują się fatalizmem, zbierając w sadzie życia jabłka z ziemi. Drudzy jak Pan Piotr sięgają wyżej po soczyste owoce. Bez względu na to, jaka metoda okaże się właściwsza to jedno jest pewne: nikt za nikogo nie dokona wyboru. Podczas gdy można wybierać co się zje na obiad, albo w jakim pracować się będzie zawodzie, to okoliczności zewnętrzne pozostają poza kontrolą.

 

Narzeka się, że życie jest długie, ciągnie się i wydłuża w nieskończoność. Ile swojego czasu przeznacza na automatyczne oglądanie telewizji, na snucie z kąta z kąt, na przesypianie większej ilości czasu niż potrzeba, a ile na bezowocne i niepotrzebne kłótnie z bliskimi, długoterminowe rozżalenia na tematy niczego nie wnoszące, a jakie w obliczu perspektywy braku jutra nie mają żadnego znaczenia.

 

W pogoni za lepszym życiem samopoczucie staje się zależne od ilości posiadanego dobra. Będę szczęśliwy jeśli : (a) Wybuduję dom (b) Wyjadę na wczasy (c) Zrobię lifting twarzy (d) Wygram w totka. Gdyby nie dążenia do celu, pewnie do dzisiaj siedzielibyśmy w jaskiniach wskrzesając ogień o kamienie. Zbyt często jednak stają się one cieniem rzucanym na możliwości dostępne w zasięgu ręki. Implikując i warunkując swoje poczucie szczęścia od rzeczy materialnych nie sposób osiągnąć wewnętrznego szczęścia, polegającego na dostrzeżeniu szans i możliwości tkwiących tu i teraz.

 

Nie odosobniony jest przypadek pewnego mężczyzny, który całe życie poświęcił na osiągnięcie celu, a mianowicie chciał być bogaty. A że pochodził z biednej rodziny, przyszło mu to z wielkim trudem, jednak osiągnął zamierzony efekt. Wyrwał się z małej miejscowości, skończył szkołę z wyróżnieniem, później studia, dostał świetnie płatną posadę, wybudował piękny dom, założył rodzinę. W między czasie pochłonięty w całości wcielaniem swojego planu w życie stracił kontakt z matką i ojcem, do końca życia żałując, że nie poświęcił jej czasu przed śmiercią, nawet nie zauważył kiedy ludzie przestali czuć do niego sympatię, a jego relacje opierały się na czysto interesownych więziach. Kiedy ciężko zachorował i stał się mało atrakcyjnym partnerem do towarzystwa do jego luksusowej willi wpadała jedynie pielęgniarka aplikująca zastrzyki. Ani żona, ani dzieci nie czuły się zobowiązane otoczenia troską człowieka, który nie poświęcił im żadnej ze swojej cennej chwili.

 

Gdybym miała świadomość, że zostało mi zaledwie kilka dni życia, jak wielkie znaczenie miałyby problemy, na których roztrząsanie energię tracę dzisiaj? Jakie znaczenie miałby drobne sprawy absorbujące bez reszty. Czy przejmowałabym się brzydką pogodą, albo brakiem w telewizji ulubionego serialu? Hedoniści w pełni wykorzystywali chwile, nie zwracając uwagi na niesnaski losu, podczas gdy stoicy z pokorą przyjmował wszelkie przeciwności i ograniczył swoje potrzeby do minimum. Ważne jednak by nie wpadać w skrajność, pozostać gdzieś pomiędzy, ze złotym środkiem prowadzącym do osiągnięcia równowagi.

 

Perspektywa, że jutro mogłoby nie być, nie pozwala przejść obojętnie wobec trwającej chwili i zegara bezlitośnie odliczającego godziny. Czy gdybym miała świadomość, że jutro mogłabym się nie obudzić, wypowiedziałabym codzienną mantrę :”O nie, kolejny nudny dzień w pracy”, „Znowu muszę wstać”, „Porozmawiamy jutro, mamy na to dużo czasu”, czy raczej powiedziałabym: to wspaniały dzień. Cieszę się, że mogę się obudzić tego poranka, tak bardzo kocham moich bliskich, tyle jest do zrobienia! Już samo to, że mogę wstać rano i cieszyć się życiem nie jest wystarczającym powodem do radości?

 

Jak powiedział de Mello bankietem jest życie, a tragedią tego świata, że większość umiera na nim z głodu.

 

Czy naprawdę jednak musimy głodować…

 

Aneta Bulkowska

 

Foto: sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.