Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Emancypacja, samoświadomość i nacisk na własne potrzeby stworzyły ruch wyzwolonych kobiet. Jak niewidomy wyleczony przez Jezusa, porzuca z rąk kostur, tak uzdrowione gospodynie domowe rzucają w kąt mopa i realizują skrywane dotąd ambicje. Co w tych okolicznościach robią panowie? W tych nowych warunkach, nieprzystosowani mężczyźni adaptują się w społeczeństwie, szukając własnego miejsca według zmodernizowanej hierarchii. Czy im się to uda? Pan Krzysztof Wąckowski z Katowic, przez swoje dwudziestoletnie małżeństwo podkreślał ducha kawalera. Samowystarczalność, swoboda, połączona z ciężką pracą, zrodziła w nim przekonanie, że za wszystko odpowiada w znacznie większym stopniu niż żona. Kiedy Pani Jagoda Wąckowska zapisała się na szkolenie, jej życie nabrało rozpędu. Pracą w bibliotece, wieczornymi kursami, a także nauką zastąpiła działalność w domu. Gdyby tego było mało, w wieku 42 lat postawiła na własną przedsiębiorczość, otwierając antykwariat. Nie wygląda już jak cztery lata temu, kiedy zaczynała kurs biznesowy. Schudła, nabrała pewności siebie, odświeżyła niemiecki, kupiła samochód. Nie prosi już męża o przysługi, mało tego uwolniła go od ciężaru dowożenia do pracy, w wolne weekendy spotyka się z przyjaciółkami.

 

Pan Wąckowski początkowo dumny ze swej małżonki, z czasem ostudził entuzjazm. A dokładnie od momentu, kiedy zdarza się, że trzeci raz wychodzi do pracy w tej samej koszuli, odgrzewa krokiety w mikrofali, albo jada na mieście. Z racji nowego podziału ról, przypadł mu również nowy obowiązek : dbanie o czystość. Po pierwsze dlatego, że o 15:00 jest już w domu, kiedy Pani Jagoda do późna musi załatwiać sprawy związane z firmą lub zwyczajnie odpręża się u kosmetyczki.

 

To zajmuje mu 3/4 czasu, sam nie rozumie w jaki sposób żona ogarniała do tej pory dom, gotowanie i pracę. Jemu po ciężkim dniu nie starcza już ani chęci, ani energii na spotkania towarzyskie, a tym bardziej wyczerpujące treningi. Zwykle już wczesnym wieczorem, wpada w morfeuszowskie ramiona.

 

Od Pana Piotra Czerwińskiego w zeszłym roku odeszła żona. „A dobrze, idź sobie! I tak nie jesteś mi potrzebna!” , argumentował małżonek. No i stało się. Zostawiła firmę, mieszkanie, samochód i komfortową sytuację. Wcześniej zrobiwszy kurs agenta nieruchomości Agnieszka Czerwińska, szczęśliwym trafem znalazła atrakcyjną ofertę, szybko wdrażając się w zawód. „Nieźle sobie radzi”, mówi Pan Piotr, czego nie powie o sobie. Dobrze prosperująca niegdyś sieć sklepów obuwniczych własność, Pana Piotra sukcesywnie zaczęła tonąć w długach. Do tego doszły rujnujące finansowo związki z kobietami i alkohol. Całość skutecznie wyparła Pana Piotra z rynku przedsiębiorców, a koleje losu skierowały go na podwaliny długów. Najgorsza jednak okazuje się powracająca myśl, że ta kobieta, której obecność do tej pory wydawała mu się tak naturalna, a jednocześnie tak marginalna – sam przecież był zarządcą – teraz daje się we znaki. „Teraz wiem, że ta kobieta miała większy wpływ na moje życie, niż mógłbym przypuszczać, nie zdawałem sobie sprawy, ze swej bezradności”.

 

Mężczyźni nas nie doceniają – mówi Jagoda Wąckowska – nie widzą co dla nich robimy. Nie dziękują za prozaiczne czynności, bo wydają się tak oczywiste, że nawet ich nie dostrzegają. Mężowie to w większości duże dzieci, którym wydaje się, że są samodzielne. Jednak przy pierwszych problemach, w pierwszej kolejności po otuchę przychodzą do żony.

 

Nie bez przyczyny mówi się, że kobieta to szyja mężczyzny. Pan Kazimierz Grażyński z Sosnowca, trzy lata po rozstaniu z żoną, od nowa próbuje ułożyć sobie życie. A nie jest łatwo. Wprawdzie powoli uczy się swojego domu (początkowo nie potrafił znaleźć garnka), sztuki robienia zakupów, porządków, ale to tylko rutynowe czynności. W jego życiu zabrakło czegoś innego, niż domowej gospodyni, a mianowicie kogoś, kto nadawał jego życiu sensu. I nie chodzi tu bynajmniej o wydawanie rozkazów, pan Kazimierz od trzech lat wraca do pustego domu, od trzech lat snuje się z kąta w kąt, i od trzech lat leczy się na depresje. „Życie bez żony jest jałowe”.

 

Problem w tym, że kobiety wpadły z jednej skrajności w drugą. Z uległej, serwilistycznej postawy, przejęły rolę „Famme fatale”, stając się zimne, nieprzewidywalne, a nawet i agresywne. Wyrażają jasno poglądy, mówią kiedy coś im się nie podoba, na pierwszym miejscu stawiają swoje myśli, uczucia i potrzeby. Mężczyźni zaczynają bać się wizerunku, nowej nieznanej kobiety, i sami przejmują żeńskie role, czy nawet instynkty jak empatia, wrażliwość. – mówi Mariusz Karaś, psycholog. – Role odwróciły się o sto osiemdziesiąt stopni, dziś spotkanie młodej kobiety, planującej założenie tradycyjnej rodziny, staje się szukaniem igły w stogu siana.

 

Cieszy fakt, że kobiety pozwoliły dojść własnym potrzebom do głosu. Co jednak stanie się z kawalerami nie z wyboru? Czy mężczyźni powinni przyzwyczaić się do roli kobiety nieprzewidywalnej i samowystarczalnej? Czy może sami przejąć żeńskie rolę, i od podstaw uczyć samodzielności. W sprzątaniu, gotowaniu, czy pielęgnacji kwiatów, ale i nie tylko. Po odejściu kobiety, następuje dysfunkcja codziennego życia. Nagle okazuje się jak wielką rolę odgrywała w tym związku druga osoba. Dla żony Pana Kazimierza, Piotra, i Krzysztofa nie ma to wielkiego znaczenia. Bo zbyt długo myślały o kimś, dziś ich życie nie kręci się wokół męża, domu, dzieci, dziś dopuszczają tłumione potrzeby do głosu. Związek jest jak waga, kiedy jedna szalka się przechyla, równowaga zanika, a stąd już tylko o krok od chaosu.

 

Aneta Bulkowska

Foto: sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.