Ratuj Głuszca
poezja

Tuwim, Żeromski, Nałkowska, Schulz, Leśman, Stryjeńscy czy Kossakowie to tylko niektóre nazwiska na zawsze wpisane w kanon sztuki i literatury polskiej. Uczniowie czytają ich dzieła, koneserzy podziwiają wybitne obrazy. Intelektualiści i ludzie nieprzeciętni mający ogromny wpływ w kształtowaniu umysłu Polaków. II Rzeczpospolita to szczególnie płodny plon wybitnych talentów i osobowości. Dziś czytamy szczątkowe biografie, a prócz badaczy i historyków niewiele osób ma pojęcie, że w całym wyidealizowanym portrecie sylwetek wyłaniają się ludzkie słabości. Uzależnieni od alkoholu, hazardu, cudzołożnicy i wolni strzelce, biseksualiści, uwodziciele, nonkonformiści i oportuniści na granicy wspaniałości i upadku, gdzie ogromny talent zawsze szedł w parze z niepokornym temperamentem. Grzeszni i wspaniali, jacy naprawdę byli nasi idole opowiada Sławomir Koper w swojej najnowszej książce.

Mówi się, że nigdy nie powinno zaglądać się do kuchni ulubionej restauracji. Nigdy też nie powinno zaglądać się nikomu pod kołdrę, ale kiedy człowiek staje się osobą publiczną jego życie prywatne zostaje obdarte z sacrum, na czynniki pierwsze nie tylko rozbierane są jego dzieła, ale również musi liczyć się z tym, że każdy krok, każda opinia wypowiedziana nieopatrznie będzie krążyć latami i stanie się równie nieśmiertelna jak jego dzieła.

Z iloma jednocześnie kobietami utrzymywał zażyłe stosunki Leśmian, dla której napisał wspaniały erotyk o malinowym chruśniaku, czemu kobiety nie znosiły Zofii Stryjeńskiej oraz dlaczego idea wolnych związków nie jest wyłączną domeną XXI wieku?

Od blasku fleszy po nicość

Kossakowie są jedyną dynastią artystycznej elity w Polsce na taką skalę. Trzy pierwsze pokolenia mężczyzn – wybitni malarze, kobiet – pisarki. Długo uchodzili również za wspaniałą, wręcz idealną rodzinę za sprawą wspomnień Magdaleny Samozwaniec – najmłodszej córki i głównego źródła informacji. Dziś wielu artystom zarzuca się komercjalizm, wielu cierpi z powodu takich sądów, na jednej szali stawia się talent, na drugiej zarobek. Wojciech Kossak połączył obie te rzeczy. Nie tylko daleko mu było do wizerunku ubogiego artysty, ale wręcz znalazł sposób na to, by dzięki swojej pasji zaspokoić apetyt na luksusy. Jak daleko się w tym posunął?

Znany z patriotycznych motywów w 1895 roku wyjechał do Berlina zyskując uznanie Wilhelma II, gdzie przez siedem lat wykonywał zlecenia cesarskie, malując motywy z dziejów pruskiego oręża. Oznacza to, żę twórca Przejścia przez Berezynę czy Panoramy Racławickiej tworzył dla zaborców.

Po powrocie do Krakowa powrócił do patriotycznego malarstwa, jak Krwawa Niedziela w Petersbutgu 1905 roku. Jednak malował coraz więcej, ale i coraz gorzej powielając motywy, wykonując repliki własnych obrazów.

Wiązało się to z dużym zapotrzebowaniem na pieniądze. Przyzwyczajeniu do wysokiej pozycji swoim malarstwem zarabiał na drogie zachcianki. Dużo kosztowały Wojciecha dzieci, rozwody córek oraz uzależnienie od hazardu syna. Życie ponad stan, liczne wydatki doprowadziły do bankructwa. Wojciech Kossak był człowiekiem na pierwszym miejscu stawiającym rodzinę, w przeciwieństwie do córek słynących z licznych rozwodów.

Maria Kossak wybitna poetka chciała jak najszybciej wyjść za mąż unikając staropanieństwa, Również pozostałe żony słynęły z licznych romansów. Magdalena Samozwaniec pod koniec życia mocno przywiązała się do młodszego o 20 lat męża Zygmunta Niewidowskiego. Do tego stopnia, że tolerowała jego liczne romanse, on zaś jej chaotyczne życie. Często zdarzało się, że zamiast soli do zupy wsypywała cukier i w wiecznie porozrzucanych po kątach rzeczach nigdy nie potrafiła niczego znaleźć. Tolerowała nawet sekretny romans męża z jej pielęgniarką, który po jej śmierci przerodził się w małżeństwo. Mimo to chyba nikt nie był bliżej ze sobą, niż ta para. Zygmunt nigdy nie otrząsnął się ze śmierci żony, łączyła ich wspaniała nie tylko miłość, ale i przyjaźń.

Kompleksy poety

Tuwim był wątpliwej urody, z twarzy przypominał nieco ptaka o podejrzliwym i buńczucznym spojrzeniu, jego policzek zdobiła myszka, która stała się główną przyczyną jego kompleksów, ale również licznych żartów. Jednak kiedy wychodził na scenę serca skamandrytów zgromadzonych w „Pikadorze” topniały. Świadkowie twierdzą, że nikt tak jak on nie potrafił czytać wierszy, z taką pasją i niekłamanym talentem. W małżeństwie wybrał sobie najpiękniejszą kobietę, z którą stworzył wspaniałe małżeństwo. Tuwim nigdy nie ukończył polonistyki, mówiąc że poczeka na honoris causa i rzeczywiście ponad 30 lat później go otrzymał.

Czym prajali się wybitni artyści? W swojej książce autor mówi o tym, że tylko Tuwim i Słonimski utrzymywali się na wysokim poziomie ze swoich dzieł, ale naprawdę jak poeta żył tylko Lechoń. Pozostali pisali kabaretowe skecze, felietony i recenzje. Iwaszkiewicz żył bez stałych dochodów i pracy, wiecznie pożyczając pieniądze.

Lechoń wizualnie odbiegał od klasycznych przystojniaków, nie przeszkadzło mu to jednak wieść prymu na salonach i być atrakcją wieczoru, oczywiście na czyjś koszt. Obracał się w towarzystwie elit za nic nie płacąc. Przyczyną jego kompleksów był głęboko zakorzeniony homoseksualizm i zazdrość, dzień przed śmiercią wybrał się na koncert i spotkał swojego kochanka z kobietą. Nie wytrzymał i w afekcie wypowiedział o kilka słów za dużo, został spoliczkowany. Następnego dnia wyskoczył z dwunastego piętra.

Dowcip i autoironię Witkacego jednego z najwybitniejszych portrecistów polskich oddaje fragment listu pisany do żony w 1926 roku  :„Ale pecha mam wczoraj kiedy robiłem pipi w lesie i zapatrzyłem się na krajobraz, bąk koński uciął mnie w kutasa. Spuchło to jak balon i myślałem, że odpadnie. Ale jodyna i Staroniewicz uratowali to cenne utensylium dla dobra przyszłych pokoleń. Dziś jest tylko czerwone, ale może jeszcze odpadnie. Jak odpadnie to ci przyślę w formalinie.”

Narkotyki w dwudziestoleciu międzywojennym były popularne wśród artystów, jednak trudno dostępne. Witkacy w Rosji zetknął się z kokainą, morfiną, stosował również eter co ponoć miało przełożenie na jego późniejsze prace.

Leśman był niski (155cm), drobny i łysiejący, ale też wyjątkowo utalentowany o niesłabnącym zainteresowaniu ze strony płci pięknej. W życiu osobistym był wrażliwym i kochliwym człowiekiem. Do tego stopnia, że dzielił swoją miłość pomiędzy wszystkie kobiety, i wszystkie – jak się zarzekał – równie mocno kochał. Sławomir Koper, autor przytacza anegdotę kiedy Leśman pewnego dnia przechadzał się po Zamościu z przyjacielem i minęła ich piękna kobieta. Drobny, starzejący się Leśman odprowadził ją wzrokiem i powiedział do przyjaciela : „Ja to bym ją zgwałcił!”

Tak poznał Dorę, adresatkę malinowego chruśniaka i jego późniejszą kochankę.

Niepokorna

Zofia Stryjeńska od najmłodszych lat wyróżniała się nieposkromionym temperamentem. Zakochana w Karolu swoim mężu, uciekła zaraz po ślubie. „Czemuś uciekła, spytały siostry.

-         Chcę aby mnie szukał, niepokoił się, aby mnie przez to jeszcze bardziej szukał.

Opanowany i zrównoważony Karol już wtedy cieszył się dużym powodzeniem, pomimo dyskrecji na jaw wychodziły liczne romanse. Wybuchowa Zofia nie należała do tych, które w milczeniu udają, że niczego nie widzą. W amoku potrafiłą pobić swoją rywalkę parasolką, pociąć nożyczkami frak męża przed występem, czy zrobić spektakularną sceną zazdrości na przyjęciu, Karol za to widział w niej sposób na biznes, bardziej troszczył się o handel jej obrazami niż o swoją nietuzinkową żonę. Choć kochała swoje dzieci (córka i dwóch synów) to jednak jej rola matki była wątpliwa. Pewnego dnia zamknęła niemowlęta w szufladzie, aby nie przeszkadzały jej w pracy po czym wyszła na przyjęcie przypominając sobie o nich dopiero w trakcie tańca.

Parafrazując słowa pana Sławomira Kopera o każdym z tych wybitnych ludzi można napisać osobną książkę i każda będzie równie ciekawa. Niemniej warto, choćby po to by dowiedzieć się, że idole nasi czy naszych polonistów wcale nie spędzali całego czasu na studiowaniu dzieł w zacisznym kącie, a po prostu żyli. Pełną piersią i z zapałem, zawsze jednak napędzani najlepszym paliwem – pasją.

Bibliografia : Koper Sławomir, Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczpospolitej, Warszawa 2010, 2011

Aneta Bulkowska

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.