Ratuj Głuszca
wiezienie

Informacja o przywróceniu kary śmierci w Polsce zaskoczyła chyba nawet samych zwolenników PIS-u. Czy w XXI wieku, w kraju tolerancji i demokracji potrzeba, aż tak restrykcyjnych metod w walce z przestępczością?

 

Kara śmierci miałaby uderzać w największych zbrodniarzy, a więc tych, którzy w sposób bestialski dokonali morderstwa, ludobójstwa i gwałtu. Lex talionis „Oko za oko, ząb za ząb” starotestamentowa sentencja charakterystyczna dla społeczeństw pierwotnych uchowała się, aż do czasów współczesnych. Czy przez Jarosława Kaczyńskiego przemawia duch Hammurabiego?

 

Na ziemiach polskich egzekucje były wykonywane już w średniowieczu, wówczas system przypominał istniejący w zachodniej części kontynentu. Wymierzano również kary przeciwko nieprzestrzeganiu obyczajowości i ogólnie przyjętych norm moralnych. Szczególnie w okresie Rzeczpospolitej szlacheckiej napady, kradzieże, sodomia, zniewaga wobec państwa kończyły się inicjatywą kata, choć nie zawsze. Istniały wyjątkowe sytuacje, w których oskarżony mógł uniknąć wyroku. „Wypraszanie od kary śmierci” polegało na zawarciu związku małżeńskiego przed wyrokiem. Wówczas wystarczyło, że kobieta poręczyła za przestępcę.

Nieudanych egzekucji nie powtarzano, dlatego nie tak rzadkie są przypadki dogadywania się z katem by uderzył w drewno, a nie kark skazanego.

 

Po rozbiorach kara śmierci dotyczyła najczęściej wojskowych i było nią rozstrzelanie. Aż do 1932 roku tzw. sierpniówka oraz rozszerzona o urzędników tzw. marcówka zakładająca śmierć z powodu kar popełnionych za chęć wzbogacenia dzięki wprowadzonemu Kodeksowi ograniczyły się jedynie do czterech przestępstw politycznych z możliwością zamiany na system penitencjarny.

 

Kara śmierci w naszym kraju najbardziej kojarzona jest z okresem stalinowskim. Wówczas nadinterpretacja przepisów dotyczących zbrodni wobec państwa prowadziła do licznych nadużyć. Kara śmierci dokonywana była na wielu płaszczyznach od chłopa nie wywiązującego się z obowiązkowych dostaw, aż po przedwojennego dygnitarza czy żołnierza AK.

Najczęstszymi ofiarami systemu padali tzw. wrogowie klasowi najczęściej pod fałszywymi zarzutami politycznymi.

 

Po 1945 roku ostatnie wyroki na wojskowych dokonano 1970-1988 roku pod zarzutem zabójstw na tle seksualnym. Ostatni wyrok śmierci dokonano 21 kwietnia 1988 roku w krakowskim areszcie śledczym. Niedługo po tym wydarzeniu rząd Mieczysława Rakowskiego ogłosił moratorium na wykonywanie wyroków śmierci.7 grudnia 1989 roku Sejm PRL przyjął ustawę o amnestii zmieniającą wszystkim karę śmierci na 25 lat pozbawienia wolności.

 

Zbrodniarz to też człowiek

 

Głównym argumentem przeciwników egzekucji jest fakt, że zbrodniarz to również człowiek i chociażby z tego tytułu należy mu się humanitarne traktowanie. Tak więc na prawo do życia zasługuje Mariusz Trynkiewicz seryjny morderca i gwałciciel czterech chłopców notabene swoich uczniów. Społeczeństwo będzie miało okazję zapytać go o poczynione refleksje bo już za dwa lata w 2013 roku wychodzi na wolność.

 

Człowiekiem jest również Eugeniusz Mazur, który brutalnie zamordował swoją czteroosobową rodzinę w tym półtoraroczną córeczkę. Dzięki amnestii powitamy go na wolności już w 2017 roku.

 

Nie trzeba szukać daleko zaledwie kilka dni temu Sąd Apelacyjny w Katowicach wymierzył 25 lat pozbawienia wolności za zabójstwo księdza. Przykłady mnożą się same. W Polsce morderca zostaje najczęściej skazany na 25 lat. Tajemnica poliszynela, że po kilku wychodzi za dobre sprawowanie.

 

I postanawiam się poprawić

 

W przypadku recydywistów, czyli osób dokonujących najcięższych zbrodni po raz kolejny, mamy do czynienia z ludźmi, którzy już po pierwszym razie nie wyciągnęli wniosków i dopuścili się kolejnego bestialskiego czynu. Można mieć nadzieję, że przez ten okres wychowawczy w zakładzie penitencjarnym morderca i gwałciciel zmienił swój system wartości i o to wychodzi człowiek oczyszczony nie tylko z zarzutów, ale również psychicznego przymusu odbierania komuś życia. Społeczeństwo zyskuje jednostkę aktywną zawodowo, wartościową i porządną.

 

A teraz przyjrzyjmy się bliżej. 25 lat w zatłoczonej celi, bez kontaktu ze światem zewnętrznym wychodzi morderca taksówkarza, gwałciciel własnej córki etc. który i faktycznie (zakładając optymistyczną wersję) dokonał retrospekcji, ablucji być może również nawrócił się pod kątem religijnym, nie należy tego negować, absolutnie. Z pewnością także sam chciałby się zmienić, w końcu wolność jest czymś najgorszym co człowiekowi można odebrać. Pełen nadziei, ze wsparciem psychologów, speców od resocjalizacji i adwokata opuszcza bramy więzienia.

 

Ma w ręce reklamówkę z osobistymi rzeczami i parę drobnych. Robi kilka kroków i dostrzega, że świat zdążył się zmienić. Nie ma domu, nie ma rodziny, u której mógłby przenocować, nie ma pieniędzy i raczej nikt go nie zatrudni z jego przeszłością. Do tego nabył cech typowo więźniarskich, mówi slangiem, bywa agresywny w codziennych sytuacjach. Jedyne co mu zostaje do kontakty jakie nawiązał będąc w celi, domyślamy się jakie to kontakty.

 

Jaką ma szansę na adaptację w społeczeństwie i dołączenia do pracujących, poprawnych ludzi, jaki istnieje procent, że z braku perspektyw, defetyzmu nie popełni kolejnej zbrodni, która dodatkowo bądź co bądź była źródłem jego psychicznej satysfakcji?  Odpowiedź: Jeden na sto.

 

Zatem mówiąc językiem PIS-u najrozsądniej byłoby utylizować zbrodniarzy by już więcej nie mogli zagrozić społeczeństwu, ale czy wprowadzenie kary śmierci w jakikolwiek sposób wpłynie na zmniejszenie liczby przestępstw?

 

Ani w Stanach Zjednoczonych, ani krajach Arabii Saudyjskiej kara śmierci nie powstrzymała nikogo przed dokonaniem zbrodni.

 

Prezes PIS swoją decyzję argumentuje zbyt łagodnym stosunkiem Polaków do przestępczości. Zaostrzone przepisy mają wreszcie oddawać sprawiedliwość rodzinom ofiar i być po śmiertelną rehabilitacją pomordowanych, a nie rechotem śmiechu. Życie ludzkie jest bezcenne i nawet najwyższa kara go nie przywróci. Zaostrzenia kary tak, ale nie śmierć za śmierć bo i niby kto miałby być katem, lekarz, prokurator, społeczeństwo czy Państwo? Najlepiej niech każdy sam rzuci kamieniem.

 

Aneta Bulkowska

Komentarzy: 5 w artykule: ”Zbrodniarze wracają na szafot”

  1. wojtas pisze:

    To nie duch Hammurabiego pan Jarosław jest po prostu niespełna rozumu

  2. Artek pisze:

    To Mariusz Trynkiewicz

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Mariusz_Trynkiewicz

  3. Maks pisze:

    „Ani w Stanach Zjednoczonych, ani krajach Arabii Saudyjskiej kara śmierci nie powstrzymała nikogo przed dokonaniem zbrodni”.
    Przepraszam, ale skąd autorka to wie?
    Nie powstrzymała tych, którzy się jej dopuścili (o tych wiemy), ale powstrzymała szereg tych (nie znamy ich z nazwiska, ale było ich sporo), którzy nie popełnili morderstwa właśnie ze strachu przed szubienicą czy krzesłem elektrycznym.

  4. nba 2k16 mt ps4…

    Thanks, this website is really beneficial.|…

  5. NBA pisze:

    NBA…

    Many thanks, this site is very valuable…

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.