Ratuj Głuszca
kobieta

Myślicie, że tylko kobiety szukają bogatego partnera? Szalenie atrakcyjni, a przy tym inteligentni i niebanalni. Która kobieta zdołałaby się oprzeć? Jeżeli dodać do tego odpowiednie podejście – znajomość psychologii, intuicja – odpowiedź gotowa: mało która.Jednak oni sami w doborze partnerki nie kierują się urodą. Przed pójściem na randkę z dokładnością przeanalizują materialny status, niech nie zwiedzie nikogo ich niewinny wygląd, pod łagodnym uśmiechem kryje się bezlitosny kalkulator…

Konrad ma 28 lat ukończył prawo, ale na aplikację już się nie załapał. Sen o karierze adwokata prysnął jak mydlana bańka, a jedyną ofertą, na jaką mógł liczyć to nudna praca urzędnika. W rodzinie też się nigdy nie przelewało, matka bezrobotna, ojciec emerytowany górnik, jako jedyny z trójki rodzeństwa kontynuował naukę. Skrajnie ambitny i niesamowicie uwodzicielski. Już na studiach odznaczał się aparycją, brał nawet udział w niewielkich kampaniach reklamowych. Wysoki o urodzie Greka, przywodził na myśl gorący południowy temperament. Nauka przychodziła mu z łatwością, otrzymywał najlepsze oceny, koledzy docinali mu, że na ładne oczy, bo nie trwonił czasu na wkuwanie. Choć dziewczyny żywo się nim interesowały on nie wykazywał najmniejszego zainteresowania, a jego jedynym marzeniem było dostatnie życie. Przed załamaniem i życiową klęską, związaną z brakiem perspektyw w dziedzinie prawa uchroniła go Paulina. To było jak objawienie. Lepszego rozwiązania nie mógł sobie wyśnić. – Nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia – wspomina – orli nos, rubensowskie kształty, emocjonalna, zbyt wrażliwa, mimoza.

Uśmiech losu

Tak zapamiętał dziewczynę, która miała na zawsze odmienić jego życie. Podeszła na jednej z domówek, wyraźnie pod wpływem alkoholu. Skrajnie onieśmielona. Już wcześniej zauważył, że kobiety traciły przy nim pewność siebie. Nawet partnerki kolegów rozstawiające mężczyzn po kątach, w jego obecności łagodniały, peszyły się, obgryzały paznokcie. Czuł, że ma władze, że dominuje pozornie nie robiąc niczego szczególnego. Rozmowa z Pauliną niebywale go nudziła. Już miał wyjść po angielsku z imprezy, kiedy nagle ni stąd ni zowąd rozmówczynie ogarnęła fala szczerości. Rozpoczęła opowieść od tego jak postrzegają ją ludzie, że interesują się nią tylko z powodu majątku rodziców, że jest jedynaczką, że nikt w rodzinie tak nie okazuje jej względów, ojciec ciągle w delegacji, mama klasyczna bizneswoman przekładająca pracę nad macierzyństwo. W jednej chwili nastąpiła metamorfoza z brzydkiego kaczątka w złotą kurkę. Konradowi zaświeciła lampka ostrzegawcza, od tamtej pory poważnie postanowił interesować się „problemami” kobiet, szczególnie tych majętnych…

Sprawy potoczyły się łatwiej niż przypuszczał. Skrajnie niedowartościowana, nieco naiwna, poczuła wdzięczność, że ktoś taki jak Konrad wykazał zainteresowanie kimś takim jak ona. Mankamenty urody próbowała kompensować prezentami. – Kupowała mi wszystko – wspomina chłopak.

Po miesiącu wymienił zawartość całej garderoby, na urodziny otrzymał zegarek za kilka tysięcy, użyczała mu samochodu. Opływał w luksusie. Jednak Paulina z czasem stawała się coraz bardziej zaborcza. W myśl zasady: „Ja płacę ja wymagam”, stopniowo odcinała go od świata zewnętrznego, co kilka minut odbierał jej telefony, bał się, że podłożyła mu podsłuch. Ale ta znajomość przybliżyła go do wyższych sfer, był teraz w samym centrum śmietanki towarzyskiej. krótko po tym poznał Sandrę. Ona akurat wpadła mu w oko. Wysoka, szczupła, brunetka pozornie silna i niezależna, szybko jednak oprzytomniał budząc się ze snu zauroczenia. Sandra nie dorównywała mu inteligencją.

- Była płytka, gdyby nie ojciec pewnie nawet nie skończyłaby szkoły. Nie widziała świata, poza czubkiem własnego nosa, a jej jedyne zainteresowania dotyczyły mody.

Za to ona wpadła w sidła Konrada „po uszy”. Po pół roku ojciec wynajął im obu apartament w centrum miasta, a ze swego przyszłego zięcia postanowił uczynić spadkobiercę.

Dojrzały urok…

Artur to stały bywalec nocnych klubów. W każdy weekend wsuwa na siebie sweter Lacoste, buty za kilka tysięcy i porządny zegarek. Ma pod dostatkiem, choć przepracował w swoim życiu nie dłużej niż kilka miesięcy jako kelner. Rzucił jednak to zajęcie po tym, kiedy szefowa okazała mu swoje względy. Z pracownika awansował na bogatego kochanka. Wcale nie przeszkadzało mu, że perfumuje się najdroższymi zapachami, sypia w pięciogwiazdkowych hotelach, na które sam nie zarobił. Szybko zrozumiał, że zainteresowanie, jakie wzbudza wśród kobiet może mu przynieść dochody. Związek z szefową szybko dobiegł końca, z klasycznym finałem, kiedy mąż dowiaduje się o wszystkim. W poszukiwaniu zdobyczy zaczął odwiedzać modne kluby w poszukiwaniu samotnych, dojrzałych kobiet.

- Zawsze się znajdzie, jedna czy dwie. Zwykle po 40-tce, zadbane, dobrze ubrane, czuć drogie perfumy. Czują, że życie ucieka im przez palce, zegar biologiczny tyka, pragną jeszcze skorzystać, zaznać przygody, ich mężowie zwykle sami prowadzą podwójne życie.

Wtedy do akcji wkracza on! Przystojny, elokwentny i… młody. Tłumaczy, że imponują mu dojrzałe, że z rówieśniczkami brakuje wspólnych tematów, są dziecinne i nie wiele wiedzą o życiu. Wmawia im, że są atrakcyjne (w większości takie są), szepcze czułe słówka. Wie, że jest jednym z najprzystojniejszych w klubie, zna swoją wartość, rozumie, jakie wrażenie wywołuje na kobietach, nawet jeśli udaje, że tego nie dostrzega. Jedno dwa spotkania i nawet „góry lodowe” topnieją. Zaczynają się telefony, prezenty. Im więcej tym lepiej, w tej chwili spotyka się z sześcioma jednocześnie, choć z czterema utrzymuje platoniczny kontakt tłumacząc się nawałem pracy, co nie przeszkadza w wyłudzaniu ogromnych sum pieniędzy, dosłownie na wszystko. Ostatnio jednej ze swych filantropek wmówił, że czeka go poważna operacja biodra, że potrzebuje na zabieg. Myśl, że prawda wyjdzie na jaw nie spędza mu snu z powiek, bo nawet jeśli, to co z tego? Nie te, pojawią się następne. A w tym przekonaniu utwierdza go założone na jednym z popularnych portali randkowych konta, gdzie codziennie przybywa propozycji. Jedno jest pewne na brak zainteresowania jeszcze długo nie będzie narzekał…

Podwójne życie

Piękne kobiety zawsze pociągały Kubę. Jednak szybko odkrył, że piękności są nierentowne na dłuższą metę, część sama poszukuje stabilizacji finansowej i oczekuje jej zapewnienia przez mężczyznę. O wiele bardziej lukratywne związki zbuduje, kiedy zacznie kierować się rozumem. Tak właśnie poznał Kasię. Prezes jednego z oddziałów banku, sympatyczna, zadbana i szalenie samotna. Dla niej związek z kimś takim jak Kamil to było objawienie, szansa od losu, sama przekroczyła magiczną 30-tkę i nie miała o sobie najlepszego mniemania. Tak przystojnego partnera nawet nie mogłaby wymarzyć. Za to Kuba w Kasi prócz ładnego mieszkania, drogiego samochodu, wczasów dwa razy do roku nie dopatrzył się niczego szczególnego, dlatego też:

- Spotykam się z innymi kobietami, ale już nie koniecznie bogatymi. Myślę, że Kasia podejrzewa, ale skutecznie wypiera tę świadomość.

Przez pięć lat nie kiwnął nawet palcem, gdyby teraz chciał się zatrudnić mógłby, co najwyżej zostać agentem ubezpieczeniowym (studia porzucił po drugim semestrze). A ten związek uchronił go przed nudną i nisko dochodowym zajęciem, teraz ma wszystkiego pod dostatkiem. – Nikomu nie robię krzywdy, ta kobieta przecież sama wyraziła na to zgodę. Szanuje ją, otwieram drzwi, towarzyszę na bankietach, słucham i zaspokajam potrzeby.

Wielu zadaje sobie pytanie, czy to etyczne. Czy nie rani drugiej osoby i czy aby nie dochodzi do naturalnej interakcji pasożyt – żywiciel? To pytania, na jakie nigdy nie zapadnie jednoznaczna odpowiedź. Czy nie uważają, że to niezbyt uczciwe?

- Nieuczciwe? Każdy myśli, że to wyrachowanie, ale te dziewczyny przecież też nie spotykają się z nami bezinteresownie. Czy zwróciłby w ogóle na nas uwagę, gdybyśmy nie prezentowali się tak atrakcyjnie? Nie sądzę.

Aneta Bulkowska

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.