Ratuj Głuszca
wywiad

Pomysł założenia nietak.pl zrodził się w głowie Franka Myszy w 2003 roku. Wkrótce do projektu dołączył również Zbigniew Kot (pseudonimy artystyczne), cztery lata później firma oficjalnie zaczęła istnieć. Celem od samego początku było uczynienie z pasji sposobu na życie. O drodze z budki z warzywami i pociągów po wydzielone na zamówienie miejsca opowiada dwójka niezależnych twórców graffiti. Ich misja? Udowadnianie, że nie ma rzeczy niemożliwych jeżeli robi się coś z pasją i determinacją, i niech nie zwiodą was pozory. Ten niepozorny duet (kot i mysz) w pościgu przez miasto potrafi nieźle namieszać.

Choć pomaluj mój świat, śpiewało „Dwa plus jeden”. Ale oni zamiast śpiewać o malowaniu po prostu biorą farby i ruszają na miasto. Pustostany, chodniki, mury, elewacje, karoserie ożywają za pomocą charakterystycznych malunków. Pozytywne, pogodne, ale i czasem refleksyjne wzbudzają powszechny zachwyt i uznanie przechodniów. Dzięki inicjatywom takim jak ta pryskanie farbą w sprayu przestaje być domeną wandali i pseudo artystów.

Mała dygresja na początek. Gdzie szerokie spodnie opuszczone po kolana, czy nie po tym dziś znać prawdziwego grafficiarza?.

Zbigniew Kot : Dziś raczej rzadko ten, który maluje nosi szerokie spodnie.

Franek Mysza: Choć jak zaczynaliśmy to tak było, jakieś 13 lat temu…

Franek Mysza: Teraz modni są hipsterzy, szerokie spodnie nie są już znakiem firmowym raperów i grafficiarzy. Raperzy występują w garniturach także strój nie określa zawodu – chyba, że jest się księdzem.Poza tym z czasem wyrasta się z rajtuzów i nikt już o to później nie pyta.

Wszędzie roi się od animowanych sympatycznych, zadziornych, zbuntowanych, albo roześmianych kotów i myszy. Dlaczego akurat one stały się waszą wizytówką?

FM: Wszystko zaczęło się od Kota i jego postaci. Logiczne jest, że mysz powstała po to aby Kot miał w życiu cel i musiał ją przysłowiowo gonić. Głównym celem naszych zwierzaków jest poprawa humoru społeczeństwu.

Jak doszło do powstania nietak.pl, kto wpadł na ten pomysł?

FM: Pierwsze zlecenie za pieniądze wykonałem w górskiej miejscowości Szczawa.Był to 2000 r i jak każdy młody człowiek potrzebowałem paru złotych na wakacyjne harce. O dziwo właściciel lokalnego sklepu wyraził zgodę i tak to wszystko się zaczęło.

Zanim nietak.pl rozwinął się na dobre, przeszliście długą drogę, włożyliście wiele pracy by firma funkcjonowała jak teraz. Gość odwiedzający waszą stronę ulega jednak wrażeniu, że sukces przyszedł wam stosunkowo łatwo, jak wyglądały początki?

FM: Do sukcesu jeszcze daleka droga. Wszystko dzieje się tu i teraz.Wiele zleceń polega na odpłaceniu frycowego. Czyli dostajemy dobrą lokalizację a wypłaty starcza tylko na pokrycie materiałów. Dzięki temu mamy dobrą reklamę.Nie wszystko jest tak „kolorowe” jak na to wygląda.Na pewno do rozwoju nietak.pl przyczyniają się nasi przyjaciele, dzięki nim powstają przepiękne portrety czy krajobrazy. Każdy z nas jest specjalistą w swojej dziedzinie. My z Kotem raczej skupiamy się na komiksach i grafice. Dast np. na malowaniu fotorealnym czy Tempz który robi świetne karykatury.

Wielu młodych utalentowanych twórców wybiera pracę etatową rezygnując z rozwijania potencjału twórczego ze względu na brak możliwości zarobkowej. Ale wy pokazujecie, że nie warto rezygnować ze swoich marzeń i że nie ma rzeczy niemożliwych dla tych, którzy chcą coś zrobić i walczą o to nie poddając się społecznemu defetyzmowi.

FM: Z tym muszę się zgodzić, ponieważ faktycznie możemy być tego dowodem. Wszystko co się robi należy robić z pasją i determinacją wtedy sukces mamy murowany. Możemy czekać na to rok, dwa lub dziesięć lat, ale jeżeli starczy nam samozaparcia w końcu się uda. Obiecuję. Spotkamy się w 2021 roku i wrócimy do tego tematu.

 Ale nietak.pl to malowanie od września do października, co robią grafficiarze zimą?

FM: Zimą niestety zleceń jak na lekarstwo. Faktycznie nasza praca jest sezonowa, ale i na to znaleźliśmy sposób. Co roku wyjeżdżamy do Kalifornii i tam spędzamy czas od października do kwietnia.Oczywiście żartuję, ale takie mamy plany na 2021 rok.

Rynek artystyczny jest wyjątkowo konkurencyjny, nie wystarczy być w czymś dobrym, trzeba się jeszcze umieć sprzedać, nie czujecie, że wystawiacie na sprzedaż cząstkę swojego talentu?

FM: Można tak powiedzieć, kiedyś miałem poczucie buntu oraz misję.Do czasu aż rodzice przestali dawać kieszonkowe. Wtedy trzeba dokonać wyboru.Albo dalej walczyć z systemem w nocy, a w dzień pracować w znienawidzonej korporacji na etacie, albo zarabiać na tym co się kocha i też na swój sposób walczyć z system tylko od środka. Mogę być trybikiem w wielkiej maszynie, albo mogę trybić po swojemu.

Graffiti to sztuka podziemia, przyjęło się, że jest domeną trudnej młodzieży. Co sądzicie o tym, by dzięki waszej inicjatywie odciągać utalentowanych, młodych ludzi od toksycznych środowisk poprzez rozwijanie w nich twórczej pasji?

FM: Graffiti wywodzi się z ulicy i zawsze będzie jej częścią. Jako dzieciaki mamy równe szanse. Możemy się rozwijać w każdym kierunku bez względu czy pochodzimy z biednych czy bardziej zamożnych rodzin. Każdy ma swoje problemy. Liczy się siła charakteru oraz determinacja.

Wiemy, że czasem korzystacie z pomocy osób trzecich, szczególnie przy fotorealistycznych projektach. Jak wygląda współpraca z wami, kto może dla was pracować?

FM: Jak wspomniałem wcześniej pracują z nami nasi przyjaciele. W tej branży trzeba sobie zaufać. Nie traktujemy tego na zasadzie szef i pracownik. Po prostu sobie pomagamy nawzajem.

Dzięki takim inicjatywom jak wasza ludzie zaczynają przekonywać się do graffiti, dostrzegać w nim sztukę, już nie tylko agresywne napisy i bohomazy niszczące publiczne mienie, myśleliście o tym jaki wpływ wywieracie na opinię powszechną?

FM oraz ZK: Za wcześnie jest aby to oceniać. Najważniejsze w tej chwili jest wykorzystanie potencjału ludzi oraz miejsc. Musimy działać jak najwięcej, pewnie kiedyś ktoś doceni naszą pracę.

Malowaliście już prawie wszędzie, ale czy są powierzchnie, których zamalować nie sposób?

FM : Nie da się malować na wodzie.

ZK : Chyba że zamarznie Ciężko maluje się na drewnie oraz śniegu, ale i na to znaleźliśmy sposób. W tym sezonie zrezygnujemy z Kalifornii i zaskoczymy was na stokach. Niech to jednak pozostanie małą tajemnicą.

Dziękuję za rozmowę

Aneta Bulkowska

Komentarzy: 3 w artykule: ”To „Nie Tak””

  1. Aggga pisze:

    Coraz wiecej was, wreszcie katowice odzywaja i zaczynaja wygladac! Świetny pomysl oby tak dalej chlopaki!

  2. mr. Sam pisze:

    Pani Aneto, uwielbiam pisane przez Panią artykuły. Oby częściej i więcej pani gościła na hodze.

  3. NINA pisze:

    Myszy i Koty w całych KAtowicach! Uwielbiam !!!!!!!!!!!!!!!!!! <3333333333

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.

  • R E K L A M A

    Oxford school od english Bacom