Ratuj Głuszca
T-shirt

Ostatni krzyk mody. Chociaż  nie, właściwie nie ostatni i nie do końca taki krzyk. Ale noszony od wielu długich lat i przez kolejne pokolenia – z pewnością robi karierę. Ubierają się w niego nie tylko dzieci i nastolatki, ale i dorośli, a nawet seniorzy.

T-shirt może być elementem stroju sportowego, wyrazem poglądów, hołdem dla idola, dowcipem lub dziełem sztuki. Dzieci dostają koszulki od dorosłych i z reguły muszą chodzić z tym, co im wybrano. Oczywiście kierując się myślą o dziecku można wybrać ulubioną postać z kreskówki lub książki, ale zdarzają się też takie kwiatki jak „Mam wspaniałych rodziców” czy „Córeczka tatusia”. Doszukiwałabym się tutaj raczej metody połechtania ego opiekuna niż idei ładnego ubrania pociechy. A szkoda.

Inny rodzaj t-shirtu to istna ikona popkultury. Pojawiają się na nim zdjęcia solowych  wykonawców lub zespołów muzycznych, a nawet grafiki identyczne z konkretnymi okładkami płyt tychże idoli. W takiej koszulce chodzi się na koncerty, festyny, do klubu czy pubu który specjalizuje się w tym konkretnym typie muzyki. I to te koszulki nie rzadko noszą na sobie liczne autografy. Mogą więc służyć właścicielowi jako album lub ołtarzyk, bo nie jest solowym wypadkiem wieszanie ich na ścianie w formie plakatu. Lub ewentualnie stanowią symbol subkultury, do której właściciel należy. Jak choćby t-shirty z Bobem Marleyem noszone przez młodych ludzi mieniących się rastafarianami (tudzież po prostu rasta).

Koszulki humorystyczne są chyba najbardziej popularne. Można je kupić na każdy targu, pasażu czy nawet odpuście, za stosunkowo niewielkie pieniądze. Noszenie ich wymaga nie rzadko odwagi i dystansu do siebie. Ale jak przyjemnie robi się na sercu, gdy idąc ulicą widzimy 70-cio latka w t-shircie z rysunkiem przedstawiającym kształt powabnej kobiety i napisem „Każdy dziadek powinien mieć laskę”. Bądź też kogoś otyłego, którego ubranie głosi ideę: „Nie jestem gruby, skutecznie walczę z anoreksją” lub „Piwo to moje paliwo”. Czasem jednak człowiek zaczyna się zastanawiać, czy to przypadkiem nie jest prawda, że „Szkoła uczy” albo, iż jedynym celem napotkanego kumpla jest „Wstać, przeżyć i iść spać”. Bo o ile przeczytane na piersi młodej dziewczyny „Oczy mam wyżej” czy „Córeczka tatusia” (co już brzmi na współ zabawnie i filuternie, gdy mowa o kimś starszym niż 15 lat) mogą bawić, to wspomniane wcześniej hasła zmuszają niekiedy do zastanowienia się nad rzeczywistością. Szczególnie jeśli skonfrontujemy ich wydźwięk z właścicielem ubrania.

Pozostają jeszcze t-shirty eleganckie. Lansowane nawet na wybiegach niektórych projektantów mody jako doskonały dodatek do także pospolitych, ale jakże nieraz stylowych i miłych oku jeansów bądź spódnic. Mało tego, można nawet napotkać szykowne zestawienie t-shirtów bez nadruków z marynarkami i garsonkami. Choćby tego lata w sklepach znanych marek napotkamy wiele rodzajów koszulek – jednolitych i zadrukowanych kwiatowym wzorem lub elegancko złożonym napisem, najczęściej jednak ciągle w języku angielskim.

 

Przychodzi mi na myśl jeszcze jeden ‘gatunek’ t-shirta. Nazwałabym go patriotycznym. Nikogo dziś nie zdziwi, jeśli reprezentacje krajów w jakiejkolwiek dyscyplinie sportowej wystąpią w kolorach lub z emblematem z własnego kraju na strojach. Nie popadniemy także w zadumę kiedy spotkamy tak odzianych kibiców. Co więcej wcale nie zachwieje naszą pewnością codzienny widok ludzi na osiedlowym boisku w t-shirtach barw krajów wszelakich. Może chociaż troszkę zdziwimy się, kiedy zobaczymy w telewizji reportaż z USA, a w nim Amerykanów, którzy na co dzień noszą czapeczki, broszki, torby lub koszulki z własną flagą. Ale widok takich osób w Polsce w dzień powszedni wywołuje nie rzadko szok. I to ciężki. Dlaczego?

Każdy ubrany na siebie t-shirt jest jakimś komunikatem dla świata. Humorystycznym, poważnym, informacyjnym (w tych rozważaniach wolałabym pominąć reklamowy aspekt stroju) lub wręcz ideologicznym (dość by tu wspomnieć o nadruku nie tylko w stylu „Legalizacja marihuany”, ale i „Drużyna Boga”). W tym tonie również biało-czerwona koszulka z napisem POLSKA nie musi leżeć w szafie od meczu do meczu. Jest tak samo dobra do codziennego noszenia, jak ta ze śmiesznym napisem czy eleganckim wzorem kwiatowym. Skoro nie wstydzimy się pokazywać jej na wydarzeniach sportowych czy muzycznych, nie wstydźmy się i wyjść w niej na zakupy. Zapewniam – nie będzie to zbezczeszczenie symbolu narodowego, a jedynie kolejny t-shirt z przesłaniem. Od nas zależy jakim. Bo ciągle aktualne jest hasło: „Jak cię widzą, tak cię piszą”.

Agnieszka K.

Jeden komentarz :) w artykule: ”T-shirt prawdę Ci powie”

  1. csgo skins pisze:

    csgo skins…

    Many thanks, this website is really practical…

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.