Ratuj Głuszca
otylosc

Dwa dni temu fundacja BOŚ rozpoczęła nową kampanię społeczną dotyczącą otyłości Polaków. A ponieważ, jako naród, kochamy powielać stereotypy na swój temat, od razu część z nas wyraziła głębokie niezadowolenie z powodu… plakatu, który wspomnianą kampanię reklamuje.

Oczywiście, wymowa całości nie jest nawet w połowie tak szokująca, jak katolickie kampanie antyaborcyjne, albo chociażby tak obrzydliwa, jak plakaty, które swego czasu zawisły w Nowym Jorku (a które przedstawiały colę, która po wlaniu do szklanki zamieniała się w ludzki tłuszcz), niemniej jednak okazuje się, że ,,Ja Ty jemy’’ drażni delikatne uczucia polskich odbiorców. Plakat, o którym tu mowa, przedstawia dwie otyłe kobiece postacie (zupełnie, jakby mężczyźni nie borykali się z problemem nadwagi, ale to już inna kwestia) i podpis: ,,Jakie matki takie dziatki’’.

W zamyśle, kampania fundacji BOŚ ma zwracać uwagę na problem zdrowego żywienia dzieci i przykładu, jaki dają im rodzice (w tym wypadku głównie matki, aczkolwiek tu bazujemy na nieco przestarzałej formie rodziny, w której matka nie pracuje zawodowo i zajmuje się dziećmi).

Cel, rzecz jasna, jest nader szczytny. Już od czasów pozytywizmu wiadomo, że praca u podstaw (a więc choćby informowanie społeczeństwa) jest niesamowicie ważna. Inna sprawa, że społeczeństwo często przechodzi obok takich spraw obojętnie, zwyczajnie nie ma na nie czasu, albo po prostu oburza się z powodu podobnych kampanii.

Oburzeni zwracają uwagę na problem związany z faktem, że za otyłość dziecka (a więc za jego żywienie) obarcza się winą tylko matkę. Jak już zauważyliśmy, stereotyp rodziny, w której mężczyzna pracuje zawodowo, a matka zajmuje się dziećmi jest w naszym społeczeństwie bardzo trwały i jak na razie nic nie wskazuje na to, że można go nagle zmienić. Niemniej jednak, krytykowanie ,,Ja Ty Jemy’’ od tej strony jest podobne do krytykowania bajek dla dzieci, w których główny bohater nienawidzi brokułów. Bo potem dziecko, utożsamiając się z tymże, też nie chce ich jeść, nawet, jeśli nie wie, jak smakują, bo wcześniej na talerzu nigdy ich nie miało.

Poza tym, wielu z nas spotkało się z niemal typową dla każdego fast-foodu sytuacją, w której bardzo otyła matka, pytała się swoje otyłe dziecko, czy w zestawie chciałoby dostać cheeseburgera, czy może Big Maca? (Oczywiście zestaw powiększony.)

Podejrzewam, że akcja fundacji BOŚ skierowana jest w dużej mierze właśnie do takich osób.

Oburzeni zwracają również uwagę na społeczną stygmatyzację osób otyłych, jako osób nieatrakcyjnych i niepożądanych w szeroko pojmowanym Towarzystwie. Należy jednak w tym wypadku pamiętać o tym, że to nie kampanie społeczne poruszające problem otyłości są winne takiemu stanu rzeczy, ale współczesna kultura, która lansuje zupełnie niemożliwe dla osiągnięcia przez przeciętną osobę kanony urody. Wiadomo bowiem, że nie każda kobieta będzie wyglądała jak Kate Moss albo Megan Fox, a nie każdy mężczyzna jak Ian Sommerhalder albo Chris Hemsworth. To tylko pewne ideały, do których urzeczywistnienia można dążyć albo i nie. I nie można się z tego powodu specjalnie oburzać.

Prawdziwym problemem jest to, że otyłość jest zwyczajnie szkodliwa. I to nie tylko ze względów zdrowotnych, ale także psychicznych. W końcu nie od dziś wiadomo, że dzieci potrafią być szczególnie okrutne wobec swoich rówieśników. I że praktycznie zawsze wyśmiewają się z grubszych kolegów i koleżanek.

Prawdziwym problemem jest również to, że niewielu z nas wciąż zdaje sobie sprawę z tego, że właściwie dobrana i zbilansowana dieta jest podstawą. Oczywiście, nie nakłaniam tu nikogo do tego, żeby raz na zawsze pożegnał się z pizzą czy frytkami, ale też nie można bezgranicznie wierzyć reklamom (w końcu są nastawione na zysk, o czym wielu ludzi zapomina), które proponują rodzicom gotowe rozwiązania śniadaniowe dla dzieci – a tu mleczna kanapka (117,6 kalorii/batonik), a tu misie mleczne (114 kalorii/miś), a tu rogalik z czekoladą (286 kalorii/rogalik)… I przy tym wiadomo, że dziecko nie naje się jednym mlecznym misiem (jak w reklamie), ani jednym rogalikiem, a zje ich zdecydowanie więcej.

I w zasadzie dalej będzie czuło się głodne.

Problem polega, więc na tym, że nasze nawyki żywieniowe są zwyczajnie złe. Nie sprawdzamy produktów pod kątem zawartości cukrów, węglowodanów i białka (inna sprawa, że właściwie rzadko mamy na to czas), zbyt często sięgamy po gotowe rozwiązania w postaci mrożonek i gotowych dań, zbytnio ufamy reklamom, a wycieczkę do Pizza Hut czy McDonalds wciąż traktujemy jako nagrodę.

Z kolei dorabianie ideologii-problemu do całej kampanii ,,My Ty Jemy’’ sprawia, że jej główny cel za chwile rozpłynie się w kontrowersjach i głębokim poczuciu krzywdy. W końcu Crystal Renn (w swoim czasie modelka plus size) nie nosiła różowych, babcinych majtek w groszki. I o to będziemy się zaraz kłócić.

 

Martyna Biesiada

 

 

Komentarzy: 2 w artykule: ”Stereotypów polskich powielanie”

  1. nba pisze:

    nba…

    Thanks extremely helpful. Will share website with my friends…

  2. Google pisze:

    Google…

    Very few web-sites that come about to become comprehensive below, from our point of view are undoubtedly properly worth checking out….

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.