Ratuj Głuszca
samookaleczanie

Samookaleczenie jest poważnym, chociaż często bagatelizowanym problemem społecznym. Ostatnio na przystanku autobusowym zobaczyłam dziewczynę – niską, szczupłą blondynkę o ładnych regularnych rysach twarzy. Na pierwszy rzut oka nie powinna mieć żadnych problemów ze sobą. W końcu była raczej atrakcyjna, raczej sympatyczna – ot, ten typ osoby, który lubią wszyscy. Skąd, więc wzięły się te regularne, cienkie rany na jej nadgarstku?

To zapewne kot. Tylko koty nie zwykły drapać swych fanów i właścicieli w taki sposób (proszę mi uwierzyć). Poza tym, koty posiadają więcej niż dwa pazurki.

Ogół społeczeństwa zwykł bagatelizować (nazywając rzecz po imieniu) cięcie się, jako fanaberię, zwykł spłycać ten problem i obarczać winą, stygmatyzować jednostkę, która w tym wypadku potrzebuje przede wszystkim zrozumienia. To jak sprawa strzelaniny w szkole Columbine przeniesiona do mikroskali jednostkowego uniwersum – prośba o wysłuchanie, która do nikogo nie dociera. Modna kilka lat temu subkultura emo (a raczej jej nieudana parodia) również przyczyniła się w znacznym stopniu do traktowania tego zagadnienia, jako czegoś błahego, wynikającego z mody, będącego przejawem kaprysu, albo młodzieńczego buntu.

Tymczasem, osoby które samookaleczają się w jakikolwiek sposób – a proszę mi wierzyć, w tym wypadku ludzka wyobraźnia nie zna granic – borykają się z poważnym problemem wynikającym z nieumiejętnych prób wyładowania własnej agresji i frustracji. Takie jednostki nie potrafią się otworzyć, boją się wyładować swój gniew, nawet w formie krzyku (który, jak wiadomo, jest najbardziej pierwotną formą wyrażania ludzkich uczuć), na zewnątrz. Tłumią swoje uczucia, tłumią złość, frustrację, a poprzez niemożność otwartego odreagowania – zaczynają wyładowywać wszystkie, nagromadzone negatywne uczucia na sobie.

Niskie poczucie własnej wartości jest w tym wypadku bardzo znaczącym problemem – osoba, która dokonuje samookaleczenia, niszcząc tym samym własne ciało, zadając mu ból, karze w ten sposób samą siebie z powodu własnych niedoskonałości, z powodu własnej – często wyimaginowanej – winy. Tu, podobnie jak w stadium głębokiej depresji, taka osoba zaczyna podchodzić do samej siebie w sposób dość… przedmiotowy. TO ciało zasługuje na karę. TO ciało jest niedoskonałe. TO ciało jest niczym. Ja przechodzi analogiczną przemianę – z własnego ja taka osoba nie może być dumna, to ja jest złe, stanowi przyczynę problemów. Gdyby było inne, gdyby taka osoba była kimś innym – kimkolwiek – świat byłby lepszy, nie trzeba byłoby karać samego siebie z powodu niepowodzeń. Niepowodzenia, zaklęty krąg winy i kary zniknąłby razem ze starym ja.

Jednocześnie też, ta jednostka panicznie boi się jakichkolwiek zmian – nawet tych na lepsze. To fatalistyczna sytuacja, w której odczuwa się przekonanie związane z tym, że absolutnie nic nie powinno ulegać zmianie. Niech wszystko zostanie, tak jak jest, bo ostatecznie sytuacja zmienić się może tylko na gorszą.

Spotykamy się tu również z problemem zaprzeczenia i wyparcia, jeśli jednostka przejawiająca tendencję do zachowań autodestrukcyjnych, przybierających formę samookaleczeń, doświadczyła tego, co określamy mianem przemocy psychicznej (a najczęściej właśnie ten problem leży u podłoża zachowań autoagresywnych). Jeśli do sytuacji, w której taka osoba czuje się ,,mniej niż niczym’’ (parafrazując słowa Josifa Brodskiego), doprowadziły – dajmy na to – popularne koleżanki z klasy, możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa zaryzykować stwierdzenie, że sytuacja, która mogłaby stwarzać zaledwie ryzyko upodobnienia się do nich (nawet wtedy, gdy może prowadzić do polepszenia kondycji psychicznej takiej osoby w dłuższym okresie czasu) stanie się przedmiotem głębokiego zaprzeczenia, stanowiącego podłoże jej dalszych problemów psychicznych.

Problemem, który w tym wypadku bywa poruszany w dyskusjach jest również problem zaklętego kręgu winy i kary. Jego przerwanie, bez zrozumienia mechanizmów, które prowadzą do jego powstania jest właściwie niemożliwe. Osoba, która się samookalecza zwykła obwiniać się o wszelkie zło. Koleżanki z klasy jej nie lubią? Z pewnością mają ku temu powód – w końcu wszyscy wiemy, jak łatwo jest znaleźć niedoskonałości w naszym ja. Pokłóciliśmy się z rodzicami? To na pewno z naszego powodu. W ogóle, rodzice się kłócą? To przez nas, bo gdyby nas nie było…

Takie myślenie, jest właściwe osobom, które cechują się niskim poczuciem własnej wartości i które samoobwiniają się z powodu złej sytuacji, która je otacza. Takiego myślenia nie sposób przerwać bez pomocy osoby trzeciej. Albo bez własnej, głębokiej motywacji. Bolesna prawda jest taka, że jeśli sami nie będziemy sobie chcieli pomóc, to naprawdę nikt za nas tego nie zrobi. Nawet terapeuta.

W przypadku społecznych i medialnych dyskusji, związanych z samookaleczaniem, podaje się jako powód ,,uzależnienie od bólu’. Moim zdaniem to stwierdzenie nie jest do końca prawdziwe. Żadne z nas nie lubi bólu – w tym wypadku fizyczne cierpienie jest tylko skutkiem ubocznym, pełni rolę swoistego wentylu bezpieczeństwa.

Ostatecznie przecież, możemy uzależniać się od adrenaliny, od seksu, możemy uzależniać się od środków psychotropowych, alkoholu czy tytoniu – ale ból nas nie uzależnia.

Tutaj mamy do czynienia z osobami, które odczuwają tak głęboki psychiczny ból, tak rozdzierające poczucie pustki, beznadziejności, braku sensu, perspektyw; z osobami, które nie widzą już niczego dobrego w swoim życiu i nie mają nawet siły wyobrażać sobie żadnych ,,jasnych chwili’’; z osobami, które obwiniają się o wszystko tak mocno, że zaczynają same siebie traktować jako zło konieczne, które zmuszone jest budzić się każdego ranka i zasypiać każdego wieczora. W przypadku tak dalece niewysłowionego cierpienia psychicznego – któremu nie można dać ujścia za pomocą krzyku, obrony, jakiejkolwiek agresji (z naprawdę różnych powodów) – cięcie przedramion, albo innych części ciała, żyletką stanowi… skrajną, wynaturzoną formę samo-pomocy.

To sytuacja, w której ból fizyczny odwraca uwagę od cierpienia psychicznego, duchowego. Ból fizyczny można kontrolować (a poczucie braku kontroli i swoiste przekonanie o chaotyczności własnego życia, jego nieprzewidywalności i strachu, który idzie z tym w parze, jest właściwe osobom, które dokonują samookaleczeń), ból fizyczny oczyszcza, staje się wentylem bezpieczeństwa. Dzięki niemu jednostka na chwilę zajmuje się problemem realnym, związanym z tym, jak zatamować krew, jak ukryć ranę, jak zakłócić ból. Takie osoby często konstruują sobie cały system swoistych rytuałów związanych z zachowaniami autodestrukcyjnymi – kiedy, w jaki sposób, za co, w jakiej formie, czym…

Tylko – to ślepa uliczka. Wkrótce po tym symbolicznym oczyszczeniu poczucie winy powraca ze zdwojoną siłą. W końcu nie wolno zadawać bólu własnemu ciału, nasze ciało, nasze życie powinno stanowić dla nas największą ze świętości. Tak nas uczono. A właśnie temu zaprzeczyliśmy, zdaliśmy kłam świętości. Jesteśmy źli. A skoro jesteśmy źli, to… zasługujemy na karę. I ponownie zaklęty krąg się zamyka.

Problem, o którym mówię, jest naprawdę bardzo poważny, dlatego, że – podobnie jak przemoc psychiczna – stale bywa bagatelizowany. Ten niemy, drastyczny krzyk o pomoc, to niewypowiedziane błaganie, żebranie wręcz o uwagę najbliższych, w najlepszej sytuacji staje się powodem do wysłania takiej osoby na terapię, poprzedzonym kilkoma rodzinnymi awanturami.

Najsmutniejsze jest jednak w tej sprawie to, jak dalece taka jednostka stała się osobą pozbawioną perspektyw, jak dalece została zniszczona i zaniedbana przez swoje otoczenie, jak dalece nikt nie zwracał na nią i na jej problemy – nawet te najbardziej błahe (które, w końcu dla niej mogły znaczyć bardzo wiele) – uwagi. A przecież chwila rozmowy w odpowiednim momencie mogłaby wiele zmienić, prawda?

Martyna Biesiada

Komentarzy: 6 w artykule: ”Samookaleczanie”

  1. P@ve! pisze:

    Świat zamknięty
    rany otwarte

  2. Magda pisze:

    żyję cicho krwawiąc…
    umieram powoli w samotności, a dusza już dawno nie żyje…

  3. buy madden 16 coins…

    Wow because this is extremely helpfulexcellent work! Congrats and keep it up…

  4. NBA2K16 pisze:

    NBA2K16…

    Great looking website. Think you did a great deal of your very ownyour very own html coding…

  5. Google pisze:

    Google…

    Very few internet websites that come about to be comprehensive below, from our point of view are undoubtedly properly really worth checking out….

  6. Google pisze:

    Google…

    Here is a superb Weblog You might Find Interesting that we encourage you to visit….

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.