Ratuj Głuszca
sztuka

Z Lucyną Urbańską – Kidoń, historykiem sztuki, rozmawiała Aneta Bulkowska. Edward Bond powiedział, że żyjemy w epoce „postkultury”. Abstrakcjonizm, konceptualizm skutecznie odesłał tradycyjne rzemiosło do lamusa. A głośna wystawa Glovera obdarła człowieka nie tylko ze skóry, a z ostatnich złudzeń. Szokowanie to nieodłączny atrybut sztuki aktualnej??Uważam, że Glover nie jest artystą, a to co czyni, jest na pograniczu pewnych aberracji. W dzisiejszych czasach nie musimy edukować ani siebie, ani dzieci taką drogą, jaką prezentuje doktor Glover. Ludzie od wieków interesowali się ciałem i własną cielesnością, o czym świadczą liczne przejawy sztuki, także różne dzieła. Takim przykładem jest chociażby Anatomia doktora Tulpa autorstwa Rembrandta van Rijn, ale w tamtych czasach inaczej poznawano szczegóły anatomiczne.

Sztuka ma prawo drażnić, prowokować, drążyć trudne tematy. Może być irytująca, bo często odkrywa tłumione prawdy. Nie musi jedynie nas rozpieszczać i działać dekoracyjnie, jak to sugerował Matisse. Zresztą jego prace początkowo także budziły skrajne emocje i irytowały do granic możliwości.

Szokowanie nie jest nieodłącznym atrybutem obecnej sztuki, ale rzeczywiście często towarzyszą wydarzeniom artystycznym różne szumy, które akademickimi nazwać nie sposób. Natomiast nie można powiedzieć, że dawne rzemiosło odesłano do lamusa. Bardziej klasyczna sztuka także ma swoje miejsce, choć nie prezentuje akademizmu dziewiętnastowiecznego. Zaspakaja zapotrzebowanie na mimetyczną sztukę na miarę naszych czasów. Wystarczy choćby spojrzeć, jakim zainteresowaniem cieszą się obrazy Istvána Sándorfiego czy Jeremiego Lipkinga. Aczkolwiek musimy zdawać sobie sprawę, że ich dzieła też podlegają krytyce.

Postęp techniczny, cyfryzacja, grafika to poważny konkurent ręcznego rzemiosła. czy należy się obawiać, że całkowicie je zdominuje?

Znajomość osiągnięć technicznych niejednokrotnie wpływała na sztukę. Artyści używali przyrządów optycznych, aby skrupulatnie oddać szczegóły, wykorzystywali także urządzenie zwane camera obscura, która zresztą dzisiaj znana jest dobrze fotografom pod postacią kamery otworkowej. Twórcy szukali różnych dróg, aby obłaskawić technikę. Zatem i dziś postęp techniczny nie musi przeszkadzać rozwojowi sztuki. Programy komputerowe mogą stanowić dopełnienie albo alternatywę dla sztuki bardziej tradycyjnej. A owe działania tradycyjne mogą jedynie zyskać – jako zajęcie bardzo szczególnie elitarne.

I uwaga na marginesie – czym innym jest rzemiosło, które oczywiście też zasługuje na uwagę i szacunek, a czym innym jest twórczość kształtowana na wyższych uczelniach.

Dzisiaj każdy może być artystą?

Nie, nie każdy może być prawdziwym artystą. Może generalnie łatwiej skończyć uczelnię, jest ich tak wiele …, ale to nie powoduje, że ktoś zaraz staje się twórcą. Zawsze potrzebna „jest iskra boża” i dobry mistrz. Potem „wszystko” zależy od artysty. Dopóki istnieć będą problemy egzystencjalne, dopóty znajdą się ludzie pragnący wyrażać i siebie i innych poprzez sztukę. Bardzo istotna jest osobowość twórcy, jego warsztat artystyczny i indywidualne podejście do zadania. Do tego jeszcze dzisiaj dość często liczy się konceptualne podejście do sztuki. Te wszystkie zalety i umiejętności mogą dać obraz prawdziwego artysty w dzisiejszych czasach.

W dobie powtarzalności, kalkomanii, wyczerpania tematów sztuka może nas jeszcze zaskoczyć?

Tematy od dawna się powtarzają. Ale zawsze warto je analizować raz jeszcze, ukazywać je w nowym świetle, choćby w innym aspekcie formalnym. Treści dzieła czasem mogą być niezmienne, zwłaszcza te, które mają wymiar sakralny, etyczny i moralny, jednakże obecnie inaczej należy przekazać przesłania moralizatorskie i ideologiczne.

Czy tematy się wyczerpują? Tak, niektóre podlegają intertekstualności, ale przecież pojawiają się też nowe. W dawniejszych czasach twórca nie zawsze był aż tak zaangażowany politycznie i społecznie, jak obecnie. Dawniej też nie istniała sztuka feministyczna, dzisiaj zaś twórczość ta rozkwita. I potrafi zaskakiwać, aczkolwiek, trzeba przyznać, że nie zawsze pozytywnie…

Sztuka też idzie z duchem czasu, oczywiście artyści więcej wiedzą o świecie, i potrafią świetnie „ten nowy świat” opisać.

Odbiorca przygląda się, co jeszcze autor może „wymyślić”, jaki temat poruszyć, w jaki sposób go ująć, w jaki sposób znów zostaną przesunięte granice ludzkich możliwości.

Oczy Polaków wciąż zwrócone są ku Europie. Jeździmy tysiące kilometrów, by obejrzeć prace zagranicznych twórców, nie odwiedziwszy naszych rodzimych galerii. Wielu wybitnych artystów polskich częściej zostaje docenionych na arenie międzynarodowej niż we własnym kraju. Skąd w nas, Polakach ten kosmopolityzm?

Tak, to prawda, że oczy Polaków zwrócone są ku innym, wielkim krajom, nie tylko ku Europie Zachodniej, ale także ku Stanom Zjednoczonym. Zapewne, aby rzetelnie odpowiedzieć na to pytanie, trzeba byłoby przeprowadzić szczegółowe badania. Pewnie zresztą tym zajęli się socjologowie. Może umiałby dokładniej wyjaśnić tę kwestię historyk. Według mnie przyczyna tkwi w naszych tradycjach i historii. Kiedy przyjęliśmy chrzest w 966 r., musieliśmy się odnieść do europejskich wzorców. W czasach późniejszych, choć oczywiście budowaliśmy naszą narodową tożsamość, kultywowaliśmy język i obyczaje, często spoglądaliśmy ku innym krajom. W sztuce przejawiało się to choćby tym, że chętnie i często sprowadzaliśmy artystów z Niemiec, Włoch, Francji. My byliśmy zleceniodawcami, odbiorcami sztuki płynącej w dużej mierze z innych kręgów. Oczywiście sztuka ta była filtrowana przez nasze rodzime oczekiwania, ale korzenie artystyczne tkwiły przede wszystkim w tendencjach zachodnich, czasem też bizantyjskich, a nawet orientalnych. Przyzwyczailiśmy się podziwiać twórców spoza naszego kraju. Dopiero zabory „pozbawiły” nas tak wielu napływowych artystów. Okazało się zresztą wówczas, że Polacy są także wybitnymi artystami. Jednakże nastrój dzieł często był zdeterminowany i przytłumiony trudną sytuacją polityczną. Trywializując i upraszczając bardzo ten problem, można byłoby zapytać nieco retorycznie: czy w czasach niewoli narodowej wypadało zajmować się impresjonizmem, neoimpresjonizmem, kubizmem, a co gorsza dadaizmem? A przecież potem przyszły czasy powojenne, niezbyt sprzyjające nurtom z za żelaznej kurtyny. To wszystko powodowało, że historia separowała nas od „wielkiego świata”, a jednocześnie my tak bardzo pragnęliśmy przechytrzyć historię i złowić choćby promień innego życia. Z jednej strony nie chcieliśmy zdradzać norwidowskich ideałów, z drugiej zaś strony tak bardzo tęskniliśmy za inną stroną sztuki. Powoli to czyniliśmy, w końcu udało się, ale jednak jesteśmy nieco opóźnieni. Nadal gonimy peleton. Powinniśmy uczyć się reklamować sztukę i naszą kulturę, aby rozjaśnić wizerunek kraju.

Czy istnieje dobry i zły odbiorca, czy każda interpretacja jest właściwa?

Powtórzę cytat, który wykorzystałam na swojej stronie internetowej. Adolf Gottlieb i Mark Rothko napisali: Sztuka jest dla nas przygodą, wejściem w nieznany świat, który mogą odkryć tylko ludzie przygotowani do podejmowania ryzyka. Zgadzam się z tym jak najbardziej. Dobry odbiorca to osoba, która nie przyklaskuje każdemu twórcy i nie afirmuje każdego zjawiska artystycznego, ale też nie krytykuje wszystkiego. Dobry odbiorca śledzi w miarę uważnie, co dzieje się w sztuce, zwiedza muzea i galerie i nie omija dużym łukiem sztuki współczesnej.

A czy każda interpretacja jest właściwa? Nie, nie każda interpretacja jest odpowiednia, chociaż to bardzo skomplikowana kwestia i osobny rozdział. Tej kwestii należałoby poświęcić co najmniej gruntowny wykład, żeby poprzeć tę tezę. Historia sztuki to nauka, a nie wróżenie z kart. Gruntowna wiedza, erudycja są bardzo ważne, aby odebrać dzieło. Odczytanie sztuki chętnie porównuję do nauki obcego języka. Niektórzy z nas posługują się prostymi zdaniami, niektórzy zaś operują najsubtelniejszymi niuansami. Z interpretacją dzieła jest tak samo.

Dziś raczej odchodzi się od batalistycznych, historycznych scen…

Ale sztuka nadal porusza tematy historyczne. Te tematy historyczne to nasza współczesność, to wydarzenia, które dzieją się na naszych oczach, przy naszym udziale, to obecna polityka. Nie muszą to być kompozycje w stylu Jana Matejki, te czasy to raczej przeszłość. Już jego uczniowie, choćby Jacek Malczewski czy Stanisław Wyspiański, nie chcieli podporządkować się swojemu mistrzowi.

Obecni twórcy często wykorzystują inne środki formalne, historię wyraźnie prześwietlają przez pryzmat problemów społeczno – politycznych, ale jednak odnoszą się do wydarzeń kierujących naszym życiem. Dowodem tego może być działalność (już nieistniejącej) grupy Wprost, zaangażowanej w kwestie polityczne. Obecnie jest tak wielu artystów, którym polityka jest bliska, że trudno wyróżnić jednego czy nawet kilku twórców. Piotr Piotrowski poświęcił zbiór esejów Sztuka według polityki, Izabela Kowalczyk także zajmuje się sztuką w świetle polityki. To obszar naprawdę bardzo rozległy i bardzo aktualny. Właśnie w dzisiejszych czasach, kiedy nawet przeciętny człowiek ma względną orientację w działaniach politycznych, artysta żywo odnosi się do rzeczywistości, analizuje ją, ukazuje ją w krytycznym świetle. Nadal też niekiedy walczy z cenzurą, choć zapewne nie taką, jak za peerelowskich czasów.

Skoro odpowiedzieliśmy już na pytanie, czy istnieje dobry i zły odbiorca, zatem czy możemy powiedzieć, że istnieje dobra i zła sztuka

Pojęcie dobrej czy złej sztuki jest względne. Krytyka sztuki jest odwieczna, zapewne istnieje odkąd człowiek zaczął tworzyć. Mogę jedynie powiedzieć, jakiej sztuki nie akceptuję. Nie pochwalam sztuki agresywnie działającej, ordynarnej i grubiańskiej, która obraża uczucia, ideały, poglądy religijne czy polityczne. Zresztą, czy to jest jeszcze sztuka? Zaznaczam jednakże, że nie chodzi mi o to, by wyeliminować z twórczości krytycznego nastawienia do świata. Nie stoję też na straży akademickiej, wyidealizowanej formy. Nie jest możliwe, abyśmy wszyscy myśleli tak samo, zatem i dzieła są różnorodne, ale ani treść tych kompozycji, ani forma nie powinny ranić drugiego człowieka. Sztuką nie może zawładnąć całkowita anarchia. Artysta też powinien znać swoje granice.

Poza tym warto też dodać, że nawet najwybitniejsi artyści nie tworzą tylko i wyłącznie doskonałych kompozycji. I oni mają lepsze i gorsze okresy w swej działalności, jak każdy z nas.

Czy pokusiłaby się Pani o prognozy na najbliższe lata?

To trudne pytanie, ponieważ nie wiadomo czym nas sztuka zaskoczy. Życie nas zaskakuje, a co dopiero sztuka. Sądzę, że postmodernistyczne tendencje trwać będą bardzo długo. Są wygodne, ponieważ panuje w nim szczególnie dobrze działająca na twórcę względna wolność, czasem zresztą nadużywana. Nareszcie nie ma więzów z mecenatem za wszelką cenę. Artysta ma wybór i nie jest aż tak bardzo uzależniony od protektoratu. Intensywnie rozwija się i rozwijać się nadal będzie sztuka kobiet, zwłaszcza sztuka feministyczna, genderowa.

Na pewno artyści będą kontynuować nurt konceptualny, będą wykorzystywać wszechstronnie osiągnięcia technologiczne, ale nie braknie miejsca dla takich malarzy, jak Istvan Sandorfi czy Jack Vettriano.

W drugiej połowie XIX wieku, w Europie, narastało zainteresowanie sztuką wschodnią, grafika japońską. Dziś spoglądamy ku sztuce prezentowanej przez Azjatów czy artystów zamieszkujących Afrykę. To obszar dla nas mało znany. Do ciekawych twórców można zaliczyć chociażby Hindusa Vivka Vilasiniego, albo chińskiego artystę Cai Guo-Qianga. Tak jak oni inspirują się naszą historią, tak i uroda i egzotyka odległych krajów oddziałuje na artystę europejskiego i amerykańskiego.

Czy są jakieś dzieła cenione przez Panią szczególnie?

Cenię bardzo sztukę sakralną, jest mi ona szczególnie bliska. Romańskie kościoły we Francji czy Hiszpanii, albo barokowe malarstwo sakralne robią na mnie zawsze ogromne wrażenie. Ale także bardzo ważna jest sztuka nowoczesna i współczesna, choć na pewno należy do niej podchodzić nieco wybiórczo. Zresztą nie chodzi o to, by wymieniać konkretne nurty, nazwiska twórców czy tytuły dzieł. Wiele dzieł angażuje moją uwagę. Ala tak naprawdę najważniejsi są twórcy i ich biografie. W tym można odnaleźć wszelkie emocje i namiętności, którymi żyją wszyscy ludzie. Ich praca uświadamia mi, jakimi umiejętnościami obdarzony jest człowiek.

Czym dla Pani jest sztuka?

Sztuka tkwi we mnie bardzo głęboko i od dawna stanowi dla mnie źródło inspiracji i duchowych poszukiwań. Jest cząstką mnie. Jest lustrem, w którym się przeglądam. W sztuce poszukuję Boga, siebie i piękna…

Sztuka jest zjawiskiem wyjątkowym. Szybko podąża wraz człowiekiem, zmienia oblicze, przekształca się, na nowo interpretuje wszelkie problemy. Mimo, że jest tak płynna i dynamiczna, to właśnie ona nas zatrzymuje, nakazuje nam przystanąć, wzbudza refleksje, pozwala na przemyślenia, wprowadza nas w stan kontemplacji, działa podobnie jak religia wobec wierzącego.

Sztuka rozbudza poczucie estetyczne, rodzi pytania egzystencjalne i moralne. Nie rozwiązuje problemów, wręcz odwrotnie, uświadamia nam, że inni także noszą w sobie dylematy. W ten sposób nie czujemy się tak wyalienowani i osamotnieni. Sztuka i twórcze umiejętności pozwalają przetwarzać rzeczywistość czy nawet pospolitość na wewnętrzne widzenie rzeczy, pozwala przeistaczać zwykłość na niezwykłość i odwrotnie. To, co widzialne staje się magiczne, czasem abstrakcyjne, to, co ukryte, głęboko zapadłe w pamięci, może być przywołane i ożywione wspomnieniem. Sztuka nie jest tylko fikcją, jest przejawem naszego bogactwa wewnętrznego. Wielkość sztuki i jej nieśmiertelność polega na wieczności ludzkich zmagań – dopóki istnieć będą, trwać będzie sztuka. I to właśnie jest dla mnie tak ważne …

Historyk sztuki Lucyna Urbańska Kidoń

Egzaminator i weryfikator matury z historii sztuki. Organizator kursów maturalnych z historii sztuki dla uczniów szkół średnich. Organizator lekcji z historii sztuki dla szkół średnich i wykładów dla nauczycieli. Wykładowca na I i II roku Projektowania Graficznego na studiach niestacjonarnych w ASP w Łodzi. Wykładowca Salezjańskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

Jeden komentarz :) w artykule: ”Rozważania o sztuce”

  1. nba 2k pisze:

    nba 2k…

    You have got terrific thing right here…

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.

  • R E K L A M A

    Oxford school od english Bacom