Ratuj Głuszca
studenci

Choć od paru dni studenci już uczęszczają na zajęcia. W Warszawie uniwersytet powitał żaków 30 września. Śląski już od czwartego października wręcza żakom indeksy choć na niektórych uczelniach zaślubiny przewidziane są dopiero na 10 października. Jakie kierunki w tym roku wybrali studenci, jaki tryb studiowania i czy placówki stały się chętnie wybieraną alternatywą dla państwowych uniwersytetów?

Według „Rzeczpospolitej” do najbardziej obleganych kierunków należą: pedagogika, administracja w tym zarządzanie, ekonomia, filologia angielska, informatyka, politologa, socjologia i prawo. Mniej kandydatów nie było na kierunkach ścisłych, gdzie kryteria naboru zwykle są bardzo wysokie.

-         Zdawałem na mechatronikę, ale nie poszła mi trochę matma, więc się nie dostałem, ale za to wybrałem ekonomię, żeby nie stracić roku – mówi Karol, tegoroczny maturzysta.

Coraz częstszą alternatywą dla państwowych szkół stają się prywatne placówki. Pokutuje mit, że jedynie uniwersytety na trybie stacjonarnym są w stanie zapewnić kompleksowe wykształcenie. Rzeczywistość często temu przeczy.

-         Studiowałem na Uniwersytecie Śląskim politologię i na prywatnej uczelni, z ciężkim sercem przyznam, że druga w tym rankingu wygrywa.

Głównym powodem jaki podaje jest fakt, że w prywatnej uczelni jest znacznie mniej uczniów przez co łatwiej nawiązać kontakt z wykładowcami. Również wydaje się inna atmosfera, bowiem student nie jest lekceważony jak ma to czasem miejsce na wielu państwowych uczelniach. Obecnie niż demograficzny dał się odczuć prywatnym uczelniom przez co każdy student jest na wagę złota, o czym z pewnością nie można powiedzieć na uniwersytetach, gdzie na jedno stanowisko przypada kilkunastu chętnych.

Płatna nauka to również wyższy komfort studiowania, nierzadko prywatne placówki dysponują lepszym wyposażeniem, dobrą kadrą pracowniczą (wykładowcy uniwersyteccy), co oczywiście nie jest regułą.

-         Ja nie miałam tyle szczęścia, mówi Karolina – studentka Wyższej Szkoły Zarządzania im. gen. J. Ziętka – wieczne kolejki do dziekanatu, trudności z załatwieniem najprostszej sprawy i poziom edukacji mocno zaniżony w porównaniu z Uniwersytetem, na szczęście tylko kończę uzupełniające magisterskie.

-         A mnie się bardzo podobało w Ziętku – oponuje Agnieszka, koleżanka Karoliny – przyjemna atmosfera, fajne przedmioty.

Jak widać opinie są mocno podzielone i wyłonienie jednoznacznej opinii jest niezwykle trudne. Łatwo zaobserwować pewną tendencję w doborze trybu studiów, a mianowicie coraz więcej osób decyduje się na tryb niestacjonarny.

-         To o wiele wygodniejsze, zajęcia odbywają się w weekendy co drugi tydzień i w między czasie można podjąć pracę – uzasadnia Ewelina studentka Wyższej Szkoły Bankowości w Chorzowie – I nie ma problemu z dostaniem się na wymarzony kierunek.

Tryb dzienny niestety wiąże się albo z dojazdami, albo mieszkaniem blisko miejsca studiowania. Nie każdego stać na stancję, a w akademikach należy rezerwować miejsce z wyprzedzeniem. Weekendy raz na dwa tygodnie nie stanowią takiego problemu jak codzienny przyjazd i w przypadku dziennych studiów można samemu zarobić na czesne.

-         Pracuję jako kelnerka w tygodniu i w weekendy studiuję filologię angielską, to wygodne i praktyczne, w wolnych chwilach udzielam korepetycji.

Wielu studentów jednak narzeka na tryb zaoczny. Twierdzą bowiem, że w ciągu dwóch tygodni nagromadzona wiedza ulatuje i nie mają takiej mobilizacji jak w przypadku codziennego studiowania. Jednak bez znaczenia na tryb egzaminy w obu przypadkach są na takim samym poziomie i należy się do nich przykładać w równym stopniu.

Istnieje jednak niepodważalny atut studiowania bez względu na tryb, formę i uczelnie. To bez wątpienia wspaniałe i dla wielu beztrosko (nie licząc sesji) spędzone lata. One zaś stają się wspomnieniami, do których już w dorosłych równie wspaniałym, ale już mniej beztroskim życiu chętnie się wraca.

Aneta Bulkowska

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.