Ratuj Głuszca
1polak

Polak złodziej, pijak i hulaka, a do tego leń z jedną ręką na pilocie z drugą na butelce z piwem – to już przeszłość.

Fałszywy wizerunek hodowany przez lata wrósł w świadomość Polaków odciskając w niej piętno.  Kompleks niższości ujawnia się w konfrontacji z kulturą Francuzów, amerykańskim hurraoptymizmem, niemieckim pedantyzmem czy powściągliwością Skandynawów. Rzadko bywamy dumni z własnej narodowości, a częściej postrzegani jak obywatele drugiej kategorii – głównie jednak przez nas samych. Ale czy naprawdę jesteśmy gorsi od Francuzów, Niemców i Skandynawów? NIE! Pora w końcu spojrzeć prawdzie w oczy i raz na zawsze wyleczyć kompleks Polaka.

Wraz z otwarciem granic Schengen o Polakach zrobiło się głośno. Małe państewko z dostępem do Bałtyku o powierzchni ponad 320 tys. kilometrów udzielające się w pod Lipskiem oraz Waterloo w czasach Napoleońskich.  Z legendą o Wałęsie i papieżu z obozem Auchwitz-Birkenau, a teraz i z tragedią w Smoleńsku. Polska od zawsze próbowała się dostosować do Europy, nigdy zaś odwrotnie i tak też jest do dzisiaj. Dlatego nic dziwnego, że wciąż pokutują w nas kompleksy objawiające się jak nieustająca karma.

Nieznajomość języków

Brak biegłości w językach jest głównym kompleksem Polaków, dlaczego Polaków? Bo żadna inna nacja zdaje się, aż tak bardzo nie absorbować ich brakiem. Mark Anglik przyjeżdżający co roku do Krakowa podkreśla, że za każdym razem jest zdumiony z iloma ludźmi potrafi się porozumieć bez najmniejszego problemu.
-    Tutaj naprawdę wielu ludzi zna angielski, wszędzie znajdę kogoś kto wskaże mi drogę, albo zwyczajnie ze mną porozmawia. – mówi.
Jest zdumiony otwartością i komunikatywnością języka, szczególnie młodzi ludzie bez problemu potrafią wytłumaczyć mu drogę, pogawędzić, opowiedzieć o Krakowie. Będąc we Włoszech czy Hiszpanii odkrył, że nawet angielski to prawdziwa bariera.
-    Tam prócz niektórych taksówkarzy, kelnerów i pań w recepcji prawie nikt nie mówi po angielsku. Młodzi ludzie nie rozumieją podstawowych zwrotów, zwykle też nie chcą się uczyć tak uniwersalnego języka jakim jest angielski – dodaje – jednak nikt się tym nie przejmuje. Nie mówisz po włosku, to twój problem.

O tym, że angielski może być przyczyną kłopotów przekonał się Chris, mieszkaniec Kanady kiedy chciał kupić bilet do Luwru.
-    Być może, że recepcjonistka miała zły dzień, ale słyszałem że spotyka to wielu – wspomina.
Kiedy zamawiał bilet przy kasie recepcjonistka zaczynała mówić do niego po francusku. Podobnie w restauracji gdzie kelner nie znał lub nie chciał znać innego języka poza ojczystym.
-    Francuzi są tak dumni ze swojego języka, że często nie odpowiadają obcokrajowcom inaczej niż po francusku, pomimo że mają wiedzę w tym zakresie wyraźnie ją ignorują.

Poza tym jak wiadomo, że nawet kontrolerzy ze Smoleńska dopiero niedawno zaczęli uczyć się angielskiego, ale czy z tego powodu Rosjanie czują kompleksy?

Aneta Bulkowska

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.