Ratuj Głuszca
eliksir

Za pomocą jednego z wielu podobnych wzorów biura ubezpieczeniowe i demografowie wyliczają potencjalną długość naszego życia. To statystyka, gdzie całą egzystencję można zapisać za pomocą kombinacji znaków. W praktyce na długość życia składa się ogromna liczba czynników i wbrew obiegowej opinii beztrosko wcale nie znaczy dłużej. O tym i nie tylko w artykule poświęconym długowieczności. Według astrologii i parapsychologii każdy człowiek przychodzi na świat z osobistym kodem. I nie chodzi tu o kod genetyczny. Ten kod zapisany w gwiazdach, dacie urodzenia, danych personalnych, a na końcu i liniach papilarnych, wyznaczający zarówno koleje losu jak i długość życia. Wiele religii w tym chrześcijańska wyznaje pogląd iż nad ludzką egzystencją sprawuje pieczę Wyższa Moc. Przez wielu nazywana przeznaczeniem, fatum. Gdyby rzeczywiście tak było, nasze spisane z góry życie nie miałoby wówczas sensu, a i próby ingerencji w nasze zdrowie w żaden sposób nie wpływałyby na dalsze życie.

Naukowcy od lat próbują zrozumieć zależności pomiędzy genetycznymi prawidłowościami, a psychiką, tj. samopoczuciem, odpornością na stres, ale i komfortem życia, czynnikami demograficznymi na metrykę.

Oni zgłębili tajemnicę długowieczności

„Bądź aktywny, nie jedz dużo i bądź dobry dla innych”. Tym sekretem ze światem podzielił się Walter Breuning. Wiadomość o śmierci w wieku 114 lat obiegła cały świat. Nałogowy palacz jadał dwa posiłki dziennie, codziennie łykał pigułkę aspiryny i zawsze nosił garnitur. Jednak czy stosowanie się do zaleceń Breuninga gwarantuje dożycie tak imponującego wieku? Gdyby tak było wszyscy długowiecznie żyjący musieliby stosować te same zasady. Tymczasem każdy z nestorów opracował – całkiem nie chcą co- własną teorię na długie życie.

Wokół wieku Shigechiyo Izumi narosło wiele mitów, mimo to wciąż figuruje w światowym rankingu jako najstarszy osobnik płci męskiej, z imponującą liczbą 120 lat i 237 dni. Japończyk ponoć przez 98 lat pracował zawodowo. Chętnie sięgał po Shochu (rodzaj japońskiej wódki). Za przyczynę swego wieku uznaje bogów, buddę i wpływ słońca.

Do 115 lat i 18 miesięcy życia Christiana Mortensena badacze z ośrodka Gerontology Research Group nie mają wątpliwości. Preferował wegetariańską dietę i cenił właściwości duńskiego cygara. Przez całe życie imał się różnych zajęć począwszy od pracownika na farmie, krawca, robotnika w fabryce konserw a skończywszy na mleczarzu.

Jeanne Calment żyła 122 lata i 164 dni i jest rekordzistką w długości ludzkiego życia. Prócz czynników genetycznych (matka umarła w wieku 86 lat, a ojciec 94) można by uznać, że zamożność oraz spokojne, pełne wygód życie uchroniło ją od ciężkich dolegliwości. Nic bardziej mylnego, podobnie jak i reszta śmiertelników borykała się z wieloma problemami, w tym straty jedynej córki, męża i wnuka. Ona sama swoją długowieczność tłumaczyła żartobliwie : „Bóg o mnie zapomniał”.

Druga po Jeanne do zaszczytnego tytułu okazała się Kanadyjka Marie-Louise Meilleur. Sekret jej imponujących 117 lat to m.in. dieta wegetariańska, jednak nie można tego uznać za regułę bo jej następczyni Sarah Knauss była zwolenniczką solonego mięsa. Po jej śmierci tytuł światowej nestorki przeszedł na Evę Morris, która do 107 roku życia mieszkała sama. Oczywiście Guinessowski tytuł wcale nie musi odpowiadać rzeczywistości. Odnotowuje on jedynie najstarszą zarejestrowaną osobę i obejmuje jedynie osoby ze zweryfikowaną datą urodzenia.

Eliksir młodości

Przyspieszona degeneracja tkanek po 40. Wskazuje na to, że to granica jaką zaplanowała dla nas natura. Na szczęście organizm posiada niesamowitą zdolność regeneracji. Codziennie ulega zniszczeniu 1% krwinek, składników komórek. Dopiero kiedy uszkodzenia stają się na tyle duże, że organizm zwyczajnie sobie z nimi nie radzi, następuje starzenie.

Od zarania dziejów ludzie poszukują recepty na długowieczność. Fontanna Młodości, a wraz z nią powstała podczas kolonizacji kontynentu amerykańskiego legenda skupiała poszukiwaczy przygód, na jej poszukiwania wyruszył sam Ponce de Leon hiszpański odkrywca stanu Floryda. Wierzył on podobnie jak i wielu Europejczyków, że odnajdzie mityczne źródło, po którego wypiciu człowiek zachowuje młodość i staje się nieśmiertelny. Znany jest też XVIII wieczny eliksir na bazie wina Chianti odtworzony przez włoskiego farmaceutę Giovanniego de Munari, opierający się na cudownych właściwościach czerwonego wina. Obecnie naukowcy opierają swe badania na bardziej racjonalnych przesłankach, niedawno odkryto, że Rapamycyna, substancja pochodząca z gleby Wysp Wielkanocnych od lat 70. stosowana jest w medycynie. Badania przeprowadzone przez amerykański Narodowy Instytut Starzenia się wykazały, że podawana ssakom wydłużała ich życie przeciętnie o 6-13 %. Na wzór średniowiecznych alchemików i jatrochemików współcześni naukowcy wciąż poszukują „piątej esencji”, „źródła młodości”, „świętego Graala”.

Czy nieśmiertelność jest możliwa?

Wielu sceptyków pewnie uśmiechnie się teraz pod nosem. Ludzka egzystencja to przecież przemijanie, tak było i jest od wieków. A co z nieśmiertelnymi organizmami zamieszkującymi oceany? Jednym z przykładów niesamowitej odnowy jest Turritposis Nutricula, zwierze zamieszkujące wody subtropikalne całego świata. Za każdym razem po osiągnięciu dojrzałości płciowej powraca do niedojrzałej postaci – polipa, cykl ten może powtarzać się w nieskończoność.

Ale póki nadal jesteśmy śmiertelnikami i jedyne co możemy zrobić to wziąć życie we własne ręce. Choć nie istnieje gotowa recepta na długowieczność to są pewne czynniki mogące znacząco wpływać nie tylko na długość i jakość życia. Choć każdy z wymienionych tu rekordzistów prowadził inny tryb życia, wszystkich tych ludzi cechowało jedno : pogoda ducha, amerykanie mają sporo racji stosując zasadę „keep smiling”. Choć brzmi to jak truizm to właśnie w sekret kryje się w prostocie. Optymiści żyją dłużej, ale uwaga : nie beztroscy. Warto tu dokonać rozróżnienia. Optymizm to nadzieja, że mimo przeciwności będzie dobrze, ale też i aktywne działanie w tym kierunku, natomiast beztroska obejmuje działania pasywne „jakoś to będzie”, ta postawa naraża na wiele niebezpieczeństw, np. zaniedbywanie codziennych obowiązków, czy nie dbanie o własne zdrowie. Ponadto naukowcy wykazali, że pewna dawka stresogenów jest nieodzowna w codziennym życiu, stres na nasz organizm działa stymulująco o ile nie przekracza limitu wymaganej dawki..

- To najprostsze i powszechnie znane metody przez wielu ignorowane. Przemysł farmaceutyczny „wciska” ludziom tabletki gwarantujące zdrowie, my na nie wydajemy majątek, tymczasem wszystkie pierwiastki i składniki odżywcze znajdziemy w pożywieniu i wcale nie muszą to być drogie produkty. Najgorzej odżywiają się nędzarze i milionerzy! – mówi Aleksandra Heinz, specjalista do spraw żywienia – Owoce i warzywa w każdych ilościach, w połączeniu z aktywnością fizyczną na pewno nie zaszkodzą naszej sylwetce. I zawsze przyjmowane na pusty żołądek! Nie wolno jeść owoców zaraz po posiłkach! – dodaje.

Ograniczenie do minimum tłuszczów nienasyconych, w tym szkodliwego mięsa, czy nabiału. Ruch i jeszcze raz ruch! To właśnie aktywność hartuje nasz organizm. Im mniej kalorii tym lepiej dla naszego organizmu. Naukowcy już dawno dowiedli, że ludzie szczupli cieszą się lepszym zdrowiem i żyją dłużej. Dzieje się tak dlatego, że nisko kaloryczne diety ograni

„Pracuj ile się da, nie jedz dużo i bądź dobry dla innych”. Oto recepta Waltera Breuninga. Oto złota zasada – jak nie długiego, to na pewno – szczęśliwego życia!

Aneta Bulkowska

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.