Ratuj Głuszca
śmieci

Z roku na rok wyrzucamy coraz więcej odpadów. Przepełnione i cuchnące kontenery na śmieci pod blokami nie są rzadkością. Kampanie społeczne mające na celu uświadamianie ludziom procesu rozkładu folii pobudzają wyobraźnię, szkoda tylko że na krótko. Dzikie wysypiska śmieci nadal są stałym elementem przestrzennej architektury czy kiedyś nas zasypią?

Śmieci są wszędzie, a największymi ich producentami jesteśmy my sami. Na jedną czteroosobową rodzinę przypada ich dziennie około 3 kg co daje ponad tonę śmieci rocznie! W porządku, powiemy, ale przecież od tego są wysypiska i sortownie, żeby rozwiązać ten problem. Według ekspertów z firmy Kamitec spośród 10-11 mln ton odpadów komunalnych rocznie w Polsce aż 95 % trafia na wysypiska. Dla porównania w Niemczech tylko 20% choć produkuje się tam dwukrotnie więcej śmieci, reszta zostaje przetworzona w energię.

W Polsce mamy około 800 czynnych wysypisk, ale tylko niewielka część spełnia europejskie normy ochrony środowiska. Z góry odpadów ulatnia się między innymi mieszanka metanu, dwutlenku węgla i siarkowodoru odpowiadająca m.in. za charakterystyczny zapach. Wysokie stężenie metanu w połączeniu z powietrzem powoduje niekontrolowane wybuchy, a jego emisja z wysypisk śmieci przyczynia się dużo bardziej do efektu cieplarnianego niż CO2.

Gaz wysypiskowy można by przetworzyć w energię, ale obecnie tylko nieliczne firmy zainwestowały w sprzęt do jej pozyskiwania. Do poprawy tego stanu potrzeba jeszcze kilka lat rozwoju gospodarczego, są to jednak realne perspektywy i prawdopodobnie za niedługo wymogi spowodują, że właściciele wysypisk będą musieli dostosować się do ekologicznych wymagań wspólnoty. Natomiast największym i najbardziej niezrozumiałym zagrożeniem są dzikie wysypiska.  Bo jak wytłumaczyć, że się stosy puszek, papierów, foliowych toreb i innych bezużytecznych rzeczy walają się dwa metry od kubła na śmieci?

Ciężko zrozumieć motywy postępujących w ten sposób ludzi. Być może nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, bądź je bagatelizują, a być może wierzą, że odpady rozpuszczą się w atmosferze. Niestety nie rozpuszczą. Najlepszym dowodem na to jest Pacyficzna Plama Śmieci. Ogromna sztuczna wyspa powstała z nagromadzenia śmieci i plastikowych odpadów została odkryta w 1997 roku przez Charlesa Moore’a  waży ponad 3,5 tony. Rocznie zabija ponad milion ptaków oraz około 100 000 ssaków morskich w tym ryby i meduzy, które mylą fragmenty plastiku dryfujące po wodzie z planktonem co prowadzi do poważnych zaburzeń ekosystemu. Problem ten od lat próbują rozwiązać ekolodzy.

-  Problem Pacyficznej plamy śmieci to ewidentny przykład na to, jak
krótkowzrocznie podchodzimy do kwestii odpadów. – tłumaczy Joanna Fliskowska, koordynator grupy lokalnej Greenpeace w Katowicach -  Plastikowe śmieci które
wyrzucamy, często w okolice zbiorników wodnych, z prądem rzecznym dostają
się do mórz a wraz z prądami morskimi przenoszone są na obszar Pacyfiku.
Trzeba pamiętać o tym, że plastik nie rozkłada się jak materia organiczna,
ale jego struktura pod wpływem słońca i ruchu fal morskich rozpada się na
drobne cząsteczki, które unoszą się na powierzchni oceanu. Naukowcy do tej
pory nie wiedzą w jaki sposób jej się pozbyć.

Przeciętny Polak nie ma wpływu na to co dzieje się na Pacyfiku. Mało tego nawet na to co dzieje się na lokalnym wysypisku. Zatem co możemy zrobić?

- Możemy zastanowić się nad codziennymi wyborami, zmniejszyć konsumpcję i stosować recycling – dodaje Joanna Fliskowska.

I trudno się z tym nie zgodzić. Mamy wpływ na własne decyzje. Recykling to przyszłość utylizacji odpadów. Za parę lat podobne działania staną się normą. Póki co jednak edukacja ekologiczna dociera do świadomości niewielu. Wciąż bowiem panuje przekonanie: po co segregować śmieci w domu skoro zrobią to za nas wyspecjalizowane firmy i technologie?

Po pierwsze bo to oszczędność. Firmy, które autentycznie interesują się ekologicznym przetwarzaniem śmieci kasują za tego typu usługi nawet trzy razy więcej od tradycyjnych utylizaczy. Oznacza to, że oddając już pogrupowane odpady oszczędzamy na czynszu. Szczególnie w gminach i małych miastach gdzie przeważa liczba domów wolnostojących oferowane są takie rozwiązania. W Porębie k. Zawiercia mieszkańcy oddający odpady komunalne posegregowane w specjalnych workach płacą mniej za wywóz.

-    Dzięki temu rozwiązaniu nauczyłam się segregować śmieci i dziś weszło mi to w nawyk do tego stopnia, że nie umiem już wyrzucić plastikowego pudełka do kosza z papierami – mówi Krystyna, mieszkanka Poręby – namawiam do segregacji wszystkich znajomych – dodaje – wiem, że nie zmienię świata, ale czuję się dobrze z myślą, że przynajmniej go nie zaśmiecam.

Gdyby każdy segregował śmieci we własnym domu problem z odpadami by zniknął.

Najbardziej otwarci na tego typu działania są młodzi ludzie. W wielu szkołach wychowuje się młodzież i dzieci w proekologicznym duchu. W konsekwencji uświadomieni uczniowie pozytywne nawyki praktykują w domu angażując przy tym rodzinę, dzięki czemu tworzy się pewien łańcuszek, a zwolenników eko życia przybywa.

Jednak dopóki cechować nas będzie krótkowzroczność i egoizm dopóty nic się nie zmieni. Wielu nie podejmuje podobnych działań ponieważ uważa, że nie będą miały oddźwięku w przyszłości. Niestety planeta Ziemia nie podlega recyklingowi i o ile sami pewnie nie doczekamy zagłady z powodu ocieplenia to jednak idąc dalej tą drogą duże prawdopodobieństwo, że jej skutki odczują kolejne pokolenia. Wciąż wydaje nam się, że skoro otrzymaliśmy Ziemię do dyspozycji i za darmo to możemy z nią robić wszystko co nam się podoba zapominając, że to nie Ziemia należy do człowieka, a człowiek do Ziemi.

Aneta Bulkowska

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.