Ratuj Głuszca
deweloper

W kogo najbardziej uderzy przygotowywana w Ministerstwie Sprawiedliwości ustawa deregulacyjna? 49 zawodów jeszcze w tym roku, a ponad 200 branż w przyszłości zostanie „uwolnionych”. Co oznacza wolność w zawodach zaufania publicznego takich, jakim jest m.in. pośrednik nieruchomości?

Sprzedaż nieruchomości to nie lekki kawał chleba. Są dni, kiedy dochody przekraczają miesięczne zyski Kowalskiego, a są kwartały posuchy, gdzie nawet wynajem lokum w komunalnej kamienicy grupce studentów, zdaje się luksusem. I tu dochodzimy do sedna, bo skoro wynajem to i zyski, skoro zyski to konotacje prawne, za prawnymi konotacjami już zmierza tylko odpowiedzialność i ryzyko zawodowe. Licencja nie gwarantuje uczciwości, ale zapewnia, że mamy do czynienia z człowiekiem po studiach kierunkowych, odpowiednio przeszkolonym w swoim fachu i nawet, jeżeli nie jest to pracownik roku to przynajmniej nie sprzeda nam mieszkania z lokatorem czy niepewną księgą wieczystą, zna bowiem doskonale kodeks, sankcje, wie że takie posunięcie przyniosłoby efekt odwrotny zarówno nabywcy jak i jemu samu. Czego nie można powiedzieć o pośrednikach z „ulicy”.

Groźniejsza deregulacja czy degradacja?

-Jedno pociąga za sobą drugie – mówi Andrzej Kamiński, agent nieruchomości – ustawa deregulacyjna spowoduje, że pośrednikiem nieruchomości będzie mógł zostać każdy, nawet osoba bez odpowiedniego przygotowania.

To spowoduje, że zawód notabene jeszcze w miarę prestiżowy straci dobre imię, obawiają się doradcy. Już teraz pośredników z licencją jest niezwykle mało, zazwyczaj w biurze pracuje 1-2 licencjonowanych, reszta wykonuje obowiązki na ich licencji.

-         Nasz zawód w chwili obecnej postrzegany jest jako zbędny – mówi Ewa Smadza pośrednik od trzech lat. Licencje zdobyła po ukończeniu studiów prawniczych i podyplomowych – klienci często poddają wątpliwości funkcje pośrednika traktując go jako zło konieczne w procesie sprzedaży nieruchomości, zapominając, że wykonujemy całą pracę od momentu pozyskiwania nieruchomości, aż po sfinalizowanie transakcji.

Fakt, że pośrednik nie jest niezbędnym ogniwem transakcji, dobrze jednak, jeżeli jest, szczególnie, jeżeli brak nam doświadczenia na rynku nieruchomości albo czasu by dokładnie prześledzić każdą ofertę. Jest, więc nie tylko osobą szukającą nowych zleceń, ale przede wszystkim dbająca o bezpieczeństwo prawne swoich klientów chociażby poprzez zbieranie i wyszukiwanie informacji o nabywcach i zbywcach oraz znajomość prawa. Jego działania reguluje ustawa o gospodarce nieruchomościami z 21 sierpnia 1997r. Z późniejszymi zmianami i tekstem jednolitym w 2010r., która mówi m.in. o tym, że: „rola pośrednika polega na gromadzeniu i udzielaniu informacji potrzebnych do zawarcia przez inne osoby umów wymienionych w art. 180 ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami w zakresie warunków ekonomiczno-rynkowych i sposobu realizacji zamówionej usługi, podejmowaniu czynności zmierzających do wyszukania kontrahenta, kojarzeniu stron, aranżowaniu oględzin nieruchomości oraz, na życzenie zamawiającego, na udziale w negocjacjach, pomocy przy finalizacji transakcji poprzez podjęcie czynności organizacyjnych, chyba, że umowa stanowi inaczej”

Nowa ustawa szacunkowo ma zwolnić prawie 100 tysięcy miejsc pracy. Jak odnieść to do branż, w których już teraz panuje silna konkurencja, a na nadmiar zleceń nie można narzekać?

-         Od miesięcy niemal nie możemy nic sprzedać – dopowiada Andrzej Kamiński – moi koledzy skarżą się na tą samą sytuację. Jeszcze kilka lat temu podobna stagnacja nie miałaby miejsca. W tej chwili panuje absolutny zastój na rynku nieruchomości, a agenci niemal wyszarpują sobie oferty z gardła, nie wyobrażam sobie przyszłości, w której przybędzie pośredników.

Wart przytoczenia jest tutaj fragment wypowiedzi dla „Rzeczpospolitej” Tomasza Błeszyńskiego, doradcy na rynku nieruchomości Deregulacja rozłoży cały rynek. Osoby bez żadnego przygotowania będą wygrywać z profesjonalistami, stosując dumping cenowy.

Nieruchomości równa się biznes

Dla wielu pośrednik nieruchomości nieodłącznie kojarzy się z prestiżem. Pan w dobrym garniturze za podpis zgarnia trzyprocentową prowizję. Kilka zleceń w miesiącu i łatwo przeliczyć, że stratny nie jest. Taki stereotyp bierze się prawdopodobnie z amerykańskich seriali, gdzie zawsze uśmiechnięta pani agent wysiadająca z czerwonego cabrio oferuje zamożnym klientom apartamenty.

-          To mit – mówi właściciel jednej z większym agencji nieruchomości na Śląsku – faktem jest, że pośrednik potrafi w ciągu miesiąca zarobić kilkanaście tysięcy przy intratnej transakcji, ale nie zapominajmy, że mówimy o handlu. Bywa, że nie sprzedajemy mieszkań nawet przez kilka miesięcy. Wówczas naprawdę żałuję, że nie jestem na etacie.

Warto zaznaczyć, że pośrednicy większość pracy podejmują się za darmo pobierając wynagrodzenie od sfinalizowanej transakcji. Oznacza to, że całość łącznie z poszukiwaniami, aż po znalezienie klienta, prezentacje mieszkania, sporządzenie umowy wykonują bezpłatnie.

 

- Często dochodzi już do podpisania umowy i klient się wycofuje – mówi Ewa – takie sytuacje to niestety nie rzadkość w tej branży. Wówczas cała praca idzie na marne, a pośrednikowi należy się nic, dokładnie tyle. Takie sytuacje są jednak wpisane w ryzyko zawodowe i musimy się z nimi liczyć.

 

Zwolennicy ustawy deregulacyjnej powołują się na kodeks etyczny, który nie gwarantuje uczciwości pośredników. W każdej branży znajdą się osoby rzetelne, pracowite, które zwyczajnie się do swojego zawodu nie nadają jak i bardzo atrakcyjni, wzbudzający zaufanie oszuści.

Nowa ustawa ma uwolnić zawody już na jesień bieżącego roku. Uczucia mieszane, bo choć ani kodeks etyczny, ani prawo nie gwarantuje bezpieczeństwa to jednak wiele osób wolałoby czuć, choć psychiczny komfort, że ma do czynienia z fachowcem, właściwie wykształconym w swoim kierunku. Pierwsza zasady sprzedawcy: jeżeli klient mówi, że liczy się tylko cena, nie wierz mu.

A agenci nieruchomości?

-         żałuję tylko, że robiłem studia – mówi Karol Wojtkiewicz, świeży absolwent podyplomowych studiów z zakresu zarządzania nieruchomościami – nie wiem, po co się uczyłem tego wszystkiego skoro moi koledzy nawet bez studiów będą teraz podbierać mi oferty sprzed nosa.

A jaka szansa, że im się to uda?

Taka jak w każdych wyścigach: wygrywa ten, kto szybciej biega.

Ana Miller

 

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.