Ratuj Głuszca
schronisko

 Opiekę nad zwierzętami wielu kojarzy z wizerunkiem ekscentrycznych artystów tj. Violettą Villas czy Brigitte Bardo, lub co gorsza z domami samotnych kobiet zapuszczonych przez liczne psy i koty, a także z młodzieżą poruszoną losem biednych zwierzątek. Dla wielu schroniska, choć wywołują skrajne emocje wciąż są na dalszym miejscu listy instytucji, którym można pomóc. Na szczęście zatwardziały światopogląd ulega przeobrażeniu, w podobne akcje angażuje się coraz więcej „normalnych” ludzi chcących po prostu zrobić coś dobrego.

-         Kiedy pomagam czuje się lepiej – mówi Małgorzata właścicielka firmy budowlanej – w wolontariat wciągnęła mnie córka, początkowo nie udzielił mi się jej entuzjazm „Ile ty masz lat kobieto? I tak im nie pomożesz, taki ich los” i w dodatku codzienne obowiązki, jak w tym wszystkim znaleźć jeszcze czas na wyprowadzanie psów?

Pewnego dnia dała się namówić odwożąc córkę do jednego ze schronisk. „Mamo wejdź tylko na chwilę”, powiedziała dziewczynka i chwila zmieniła się w dzień, dzień w tydzień, tydzień w rok…

-         Wpadłam jak przysłowiowa śliwka w kompot. Kiedy już raz przekroczy się furtkę schroniska, nigdy więcej nie pozostanie się obojętnym.

Pomoc okazała się większym sukcesem, niż można było przypuszczać na początku.

-         Potrzebujemy przede wszystkim dorosłych osób, które mogą nam pomóc – mówi Karolina wolontariuszka – sami pielęgnujemy zwierzaki, wyprowadzamy je, czyścimy klatki, ale to nie zmienia ich sytuacji, mamy za mało możliwości, żeby coś zdziałać, większość wolontariuszy nie ma ukończonych 18 lat, więc nikt nas nie traktuje zbyt poważnie.

Wkrótce Małgorzata wykorzystała wszystkie swoje znajomości. W tym celu poruszyła niebo i ziemię, zadzwoniła do przyjaciółek prawniczek i wkrótce otrzymała zgodę zorganizowanie niewielkiej kwesty na obrzeżach miasta.

-         Każdy grosz się liczy. Dzięki zbiórce mogliśmy kupić miesięczny zapas karmy i lekarstw – dodaje Małgorzata.

Wiele zamożnych znajomych aktywnie zaangażowało się w pomoc, przekazało fundusze, pokarm, akcesoria.

- Ludzie z natury chcą pomagać i chętnie angażują się w tego typu akcje, ale muszą mieć pewność, że środki faktycznie trafiają tam, gdzie powinny.

Oczywiście jej praca nie ogranicza się jedynie do biurokracji i telefonów. W każdy weekend opiekuje się zwierzakami. Niemal codziennie do schroniska trafiają nowe, często schorowane i wycieńczone czworonogi.

-         Już kilka przyprowadziłam do domu – dodaje – mąż już się przyzwyczaił, że zawsze jest u nas jakaś znajda (śmiech). Zwykle biorę te najbardziej wymagające pomocy, które nie mają szans na przeżycie w boksie z innymi psami. Doprowadzam je do ładu, karmię i szukam stałego domu. O wiele łatwiej znaleźć dom dla zadbanego i szczęśliwego psa, niż wychudzonego i zapchlonego przybłędy.

Wysiłek się opłacił. W ciągu roku znalazła dom dla ponad 20 psów.

Właściwy człowiek na właściwym miejscu

Aleksandra, na co dzień pracuje zawodowo i zajmuje się córką. W każdą sobotę można ją spotkać w sosnowieckim schronisku.

-         Zawsze byłam psiarą – żartuje Ola, ale sporo w tym prawdy.

Zwierzęta zawsze odgrywały ogromną rolę w jej życiu. Odkąd pamięta miała słabość do psów. Niedawno też zrobiła kurs groomerski, który nie tylko przydaje się do pielęgnacji jej owczarka, ale jest nieoceniony w azylu.

-         Kiedy mój znajomy dowiedział się o moim zaangażowaniu stwierdził jedno: „No tak, właściwy człowiek na właściwym miejscu” (śmiech).

Do tej pory udało się uratować niejednego zwierzaka.

-         Te zwierzęta żyją w okropnych warunkach, w przyciasnych boksach, często zagryzają się w walce o pokarm, są skazane na łaskę człowieka. Niewielkim nakładem sił można zdziałać cuda – dodaje.

Ola obecnie poszukuje domów adopcyjnych. Wkłada w to energię, wysiłek i czas.

- Ludzie pozbywają się zwierząt z tak prozaicznych przyczyn jak: gryzienie zabawek dziecku, czy brak wrodzonej agresji (przypadek psa, który okazał się zbyt łagodny do pilnowania posesji), ale to temat na oddzielny artykuł…

Tu autorka dziękuje za wspaniałego cocer spaniela, którego adoptowała po tym, gdy ktoś oddał go do schroniska. Gdyby nie Ola nie wiadomo, co by się z nim stało. Zaledwie kilka dni temu uśpiono również cocera w podobnej sytuacji, który nabył obrażeń w wyniku przebywania w boksie z agresywnymi psami, gdyby ktoś wcześniej znalazł dla niego dom podobna sytuacja nie miałaby miejsca.

Jak pomóc?

Pomóc można na wiele sposobów, wbrew stereotypom wcale nie zaczyna się od czyszczenia klatki i oswajania rozwścieczonych dobermanów. Wystarczy zadeklarować swoją pomoc, a wolontariusze już powiedzą nam, w jakich sektorach możemy się przysłużyć.

-         Tak naprawdę potrzebujemy każdej pomocy – mówi Karolina.

Począwszy od przekazywania darów. Wystarczy podczas zakupów wrzucić do wózka puszkę karmy, nim się obejrzymy uzbiera się niemała górka nieodczuwalna dla naszego portfela, a nie bez znaczenia dla małych brzuszków. Każdy ma w domu koce, pościel, których nie potrzebuje, które się ścierają zużywają. Przekażmy je schroniskom, tego nigdy za dużo. Pamiętajmy też o 1% podatku. Nikogo nie trzeba przekonywać, że ta kwota działa cuda. Jeżeli nie wiemy jak to zrobić, ani gdzie przekazać sumę wpiszmy „Nadzieja na dom”, więcej fundacji i potrzebujących znajdziemy w Internecie.

Druga pomoc to oczywiście aktywne uczestnictwo w życiu tych zwierzaków. Pomoc przy ich pielęgnacji, wyprowadzanie. Każdy wolontariusz pod opiekę otrzymuje swojego pupila.

Trzeci sposób to domy adopcyjne. Nie musimy od razu przygarniać towarzysza na długie lata, wiele osób nie może sobie pozwolić na takie rozwiązanie, ale wiele ze zwierząt zwyczajnie zostanie uśpionych, jeżeli nie otrzyma pomocy człowieka. W tym celu warto przygarnąć psa, choć na miesiąc, zapewnić mu ciepło i dach nad głową, szczególnie zimą, a w między czasie poszukać dla niego nowego domu przez jeden z darmowych portali, od których Internet aż pęka w szwach.

 

-         Pomaganie wyzwala w nas pozytywną energię – mówi psycholog i adiunkt na jednej ze śląskich uczelni Anna Nowakowska – nie tylko pomagamy innym, ale sami stajemy się lepszymi.

Jeżeli ktoś jeszcze się waha zapraszamy na stronę Fundacji Nadzieja Na Dom:

http://nadziejanadom.org/

Sprawdź już dziś, co możesz zrobić dla innych. To nic nie kosztuje!

Aneta Bulkowska

 

 

 

Komentarzy: 6 w artykule: ”Pomagam, bo chcę”

  1. Mirek pisze:

    Szkoda tych biednych zwierząt, niczemu nie są winne a ludzi powinni karać ze brak opieki nad swoimi pupilami.

  2. XXX pisze:

    Gdyby to były ich pupile to nie oddali by ich do schroniska. Tylko człowiek potrafi być bezwzględny wobec innych. Krzywdzić,szydzić,ranić i bawić się czyimś nieszczęściem. Kogoś, kto oddaj psa do schroniska, bo gryzie dziecku zabawki można nazwać rodzicem?

  3. Kasia pisze:

    Mam psa kundelka jest kochany wprost . niestety bede musia go wydac albo oddać do schroniska,bo moim sąsiadom przeszkadza ;cc zgłosili nawet na policje . ;/ bardzo bym tego nie chciała ;c

  4. nba 2k16 coins…

    Great looking web site. Presume you did a lot of your very ownyour very own html coding…

  5. counterstrike pisze:

    counterstrike…

    Nice webpage you possess right here…

  6. Google pisze:

    Google…

    We like to honor numerous other world-wide-web sites around the net, even if they aren’t linked to us, by linking to them. Below are some webpages worth checking out….

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.