Ratuj Głuszca
komar

Budzą się po zmroku, atakują z ukrycia, ich obecności dowodzą swędzące bąble.

Komary to mikro wrogowie, z którymi można stoczyć bitwę, ale dużo trudniej wygrać wojnę. Jak ustrzec się latem przed tymi niepozornymi krwiopijcami, a jak przed pozostałymi owadami, które również latem potrafią dać się we znaki? Zapytaliśmy dr n. med. Iwonę Wolską – Kontowicz, specjalistę chorób dzieci w katowickiej poradni Kamed.

Pani doktor, jak możemy chronić przed ukąszeniami 2-3 letnie dzieci, które są szczególnie podatne na ukąszenia, a nie mogą przecież spryskać się Off-em?

W przypadku, gdy doszło do ukąszenia możemy zastosować Fenistil, zaleca się jednak profilaktykę. Stosujemy moskitiery oraz zasłaniamy okna. W przypadku małych dzieci dobrze włożyć w okna siatkę, albo po prostu zamykać je wieczorami, a przed snem dokładne sprawdzić w dziecięcym pokoju czy nie ma komarów, łatwo je zauważyć po włączeniu światła, gdy dostrzeżemy je na ścianie lub suficie pozbywamy się ich w naturalny sposób. Zasłaniamy również odsłonięte partie ciała, nawet, jeżeli jest upał zakładamy jakiś dłuższy rękaw z przewiewnej bawełny oraz czapeczkę. Unikamy miejsc w pobliżu wody czy terenów zalesionych. Najlepiej jednak nie dopuszczać do ukąszenia. Leki stosujemy wyłącznie na skórę, żeby wyeliminować uczucie świądu. Obecnie na rynku dostępne są różnego rodzaju odstraszacze na komary.

No właśnie, ostatnio w aptece pojawiły się różne wynalazki w postaci plasterków czy bransoletek, prawdziwą furorę robią tabletki na komary. Jak Pani ocenia ich skuteczność, a co z domowymi sposobami?

Nie jestem zwolennikiem stosowania dodatkowych leków z powodu ukąszenia przez komara. Jeżeli rzeczywiście występuje duży odczyn zapalny, alergiczny lub reakcja alergiczna wtedy ewentualnie można dodatkowo zastosować Calcium czy włączyć leki przeciwalergiczne. Z tzw. ” babcinych metod” skutecznym odstraszaczem jest hodowla pelargonii czy kocimiętki lub bazylii, które wytwarzają substancje zapachowe zawierające wyciągi mięty, wanilii, eukaliptusa oraz lawendy, słyszałam nawet o metodzie kładzenia cebuli na talerzyku na parapecie okna. Obecnie na rynku jest cała gama dostępnych odstraszaczy na komary: świece, spraye warto wybierać te najmniej inwazyjne, w przypadku świecy czy kadzidełek nie sądzę, żeby to w jakiś sposób mogło negatywnie wpływać na organizm, więc jak najbardziej.

Latem atakują nas również osy i pszczoły, co zrobić, kiedy już, któraś nas „dziabnie”?

Ukąszenia to poważna sprawa. Zawsze powtarzam wszystkim mamom: pamiętajcie, żeby małym dzieciom podawać napoje w butelce ze smoczkiem, a starszym poprzez słomkę to daje nam gwarancje, że osa nie dostanie się do środka. Nigdy na świeżym powietrzu nie pijemy ze szklanek, otwartych butelek, ponieważ dziecko nawet nie zauważy, kiedy osa wpadnie do napoju. Najbardziej niebezpieczne są ukąszenia w język, gardło, krtań, gdyż powstający obrzęk zamyka drogi oddechowe, dlatego trzeba bardzo na to uważać, a w razie ukąszenia od razu zgłosić się do lekarza pierwszego kontaktu. Na ukąszenia z domowych sposobów pomaga cebula, okładanie lodem lub wodą z octem. Osoby z alergią powinny zachować szczególną ostrożność.

Kleszcze i meszki to kolejne owady potrafiące nam zepsuć wakacyjny wypad, o ile osy i pszczoły jesteśmy w stanie dostrzec o tyle kleszcze i meszki są niemal niewidoczne dla oka. Jak walczyć z czymś tak niemal mikroskopijnym?

Kleszcze przenoszą wirusa z rodziny Flaviviridae, który wywołuje kleszczowe zapalenie mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych. Nie ma leczenia przyczynowego leczy się tylko objawy. Jedynym skutecznym sposobem zapobiegania tej chorobie jest 3 etapowe szczepienie w odstępach kilku miesięcznych, dające gwarancje na 3 lata. Najlepiej szczepienie rozpocząć tak wcześnie jak to jest możliwe w zimnym okresie roku. Druga dawkę podajemy po upływie 1-3 miesięcy albo metodą przyspieszoną po 2 tygodniach. III dawka podawana jest od 9-12 miesięcy po II szczepieniu. Kleszcze przenoszą również bakterię krętka boreliozy. Leczenie boreliozy polega na podawaniu antybiotyków. Im wcześniej zostaje wdrożone tym szybszy i pełniejszy powrót do zdrowia.

Najprościej jednak zapobiegać. Podczas wyjazdu w tereny zalesione należy zasłonić odkryte partie ciała, włożyć wysokie buty, chustkę na głowę lub czapkę. Po przyjściu do domu należy zdjąć całą odzież i dokładnie obejrzeć skórę. Istotne jest szybkie i umiejętne usunięcie kleszcza, jeżeli już się zdarzy. Kleszcza należy usuwać w całości, nie wolno go zgniatać ani kaleczyć. Nie należy smarować masłem, olejem lub innym tłuszczem, gdyż w ten sposób zamyka się otwory oddechowe pasożyta. Kleszcze to pajęczaki – ich narząd oddychania to tchawki i przetchlinki umieszczone na odwłoku. W przypadku ich zatkania kleszcz dusi się i wymiotuje zawartością przewodu pokarmowego do ciała człowieka powodując jego zakażenie. Prawidłowe, skuteczne i bezpieczne postępowanie polega na usunięciu kleszcza za pomocą pincety. Należy go w tym celu uchwycić tuż za główką, a przed napełnionym krwią odwłokiem i wyciągnąć prosto, bez kręcenia.

W przypadku wystąpienia rumienia wędrującego mamy obowiązek podjęcia leczenia antybiotykiem. Należy również wykonać testy serologiczne wykrywające przeciwciała anty-Borrelia. Testy te stają się najczęściej dodatnie dopiero po upływie 6 tygodni od zakażenia.

A po czym poznać, że padliśmy ofiarą meszek?

Obrzęki, swędzące bąble na skórze, pozostawiające sinoczerwone zabarwienie to częsty obraz po ukąszeniach przez meszki, które atakują nie pojedynczo, lecz gromadnie. Czynią to dla podtrzymania gatunku, gdyż składniki odżywcze krwi są niezbędne w ich cyklu rozwojowym. Ukąszenie meszek powoduje wysypkę alergiczną od łagodnej postaci aż po silne reakcje alergiczne.

Iwona Wolska- Kontewicz dr nauk medycznych, specjalista chorób dzieci ukończyła Śląską Akademię Medyczną w 1987 roku Po ukończeniu studiów przez ponad 20 lat pracowała w Klinice Pediatrii Śl.A.M, początkowo w Szpitalu przy ul.Pośpiecha a od 1998 roku, kiedy otwarto Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka i gdzie została przeniesiona Klinika Pediatrii kontynuowała swoją pracę jako nauczyciel akademicki oraz asystent. Ostatnie 5 lat spędziła za granicą poszerzając swoje zainteresowania. Pracowała w Centrum ADD w Toronto/Kanada, zajmując się terapią dzieci z wykorzystaniem metody biofeedback, a także podjęła się pracy nad redakcją naukową i tłumaczeniem pierwszego w Polsce podręcznika Neurofeedbacku, który ukazał się w zeszłym roku.

Ana Miler

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.