Ratuj Głuszca
TV

Na szczęście to już nie czasy kiedy przed skrzynką nadającą czarno białe kiepskiej jakości projekcje zasiadały całe rodziny. Dziś powiedzieć, że ogląda się telewizje to jak przyznać, że słucha się Ich Troje. Summa summarum hasła kampanii społecznych : Odciągnąć dzieci od telewizora! Albo idź na spacer zamiast oglądać amerykańskie sitcomy przeterminowały się.Wskaźnik sprzedaży telewizorów wciąż wzrasta, popyt na telewizory wcale nie zmalał. Spadła natomiast oglądalność szmirowatych i tandetnych telewizyjnych produkcji co cieszy. Telewizor w domach stał się dodatkiem, a nie gościem honorowym. Całkowicie nie znikł i nie zniknie. Ale w końcu nauczyliśmy się go używać. Filmy na życzenie, albo na DVD, ekran do gier PlayStation, sporadycznie. Już nie 12 godzinny maraton i temat rozmów przy stole.

Od pokazu braci Lumiere dokładnie 28 grudnia tego roku minęło 116 lat. Wówczas „Wjazd pociągu na stację” zyskał więcej opozycyjnych głosów niż aprobat, a widzowie z pierwszych rzędów uciekli w obawie przed nadjeżdżającą lokomotywą uznając kino za diabelski wynalazek. Eliza Orzeszkowa nazywała „ohydą”, a Stefan Żeromski bywał w nim rzadko i to ukradkiem. Do powstania telewizji musiało jednak minąć sporo czasu, jednak sama projekcja od początku wywoływała wiele kontrowersji.

Złota era telewizji przypada na lata 90. „Wszystko albo nic” , „Czar par”, „Zgaduj zgadula”, „Mini playback show”, „Od przedszkola do Opola”. Kilka lat potem pojawił się „Big Brother”, za nim polsatowy „Bar” i niezapomniany „Idol”. Aż łza się w oku kręci, dziś nikt już nie robi takich programów.

W dzisiejszy wieczór przykuć miliony to twardy orzech do zgryzienia dla producentów i scenarzystów wyrywających włosy na wymyślaniu kolejnych produkcji. Wprawdzie „Mam talent” zrobił oszałamiającą furorę, pierwszymi edycjami „You can dance” przez pierwsze miesiące żyła cała Polska, „Usta usta”, czy „Brzydula” to seriale cieszące się ogromną popularnością i sympatią, ale bez wątpienia rzesza ich fanów odchodzi do lamusa razem z telewizją.

Młodzi ludzie ślęczenie przed telewizorem uznają za stratę czasu i wyszydzają rodziców i dziadków obgryzających paznokcie na „Plebani” i „W11”. Nawet dzieci MTV zaczynają się oddalać, a w pracy można usłyszeć od kolegi : Mam telewizor, ale jest wyłączony. Ewentualnie krótkie wiadomości, jakiś program na kablówce, albo teledyski na MTV tak, żeby coś leciało w tle kiedy człowiek krząta się po domu, albo zajmuje innymi rzeczami. Kowalski ślęczący przed telewizorem to już model dawno nieaktualny, a gospodynie domowe pochłaniające kolejne odcinki „Mody na sukces” czy „Klanu” od uzależniły bardziej nowoczesne koleżanki. Przestań to oglądać, idź do syna na komputer, to teraz tam się toczy życie.

Te prognozy cieszą bo to oznacza, że my jako naród w końcu przestaliśmy się dawać sterować schematycznymi programami i wybraliśmy inne formy rozrywki. W przyrodzie jednak nic nie ginie, a migracje mają to do siebie, że po opuszczeniu wysiedlonego miejsca przenoszą się w inne. Nie oglądamy wiadomości w telewizji, ale przeglądamy je w internecie, nie zarywamy nocy nad programami, ale odtwarzamy je w sieci. Teraz słyszymy hasła : oderwijcie się od komputerów. Co będzie następne?

Aneta Bulkowska

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.