Ratuj Głuszca
ameryka

Kim jest przeciętny Amerykanin? Co my o nim wiemy? Czy jest to zwykły zjadacz frytek z ketchupem, hamburgerów, skrzydełek z KFC, popijający wszystko litrem coli, a w dodatku ze znaczącą nadwagą? Czy też może syn lub wnuk imigrantów, którzy trafili do USA w poszukiwaniu spełnienia Amerykańskiego Snu? Zadomowili się na dobre, a życie ich potomków okazało się bardziej przypominać te znane z filmów ukazujących najgorsze zaułki Nowego Yorku niż aleje chwały w Hollywood. Albo też jeszcze inna postać – bezmyślny konsument wyrobów przemysłowych oraz bezkrytyczny odbiorca mediów?

Często spotykam się ze zdaniem, że Amerykanie są dziwni. Zarówno w świecie realnym jak i w internecie wyśmiewa się ich za przywary wymienione powyżej i wiele innych. A to nie uczy się geografii i myli Węgry (Hungary) z głodem (hungry) oraz indyka (turkey) z Turcją (Turkey) i uważa, że Europa to jeden kraj. A to należy do jakiejś dziwnej sekty anonimowych alkoholików, seksoholików, grup w których już w wieku 15 lat przysięga się czystość aż do ślubu, a i tak po kryjomu urządza orgie. Celem przeciętnej amerykańskiej nastolatki jest dominować w grupie swoich koleżanek ze szkoły i znaleźć najpiękniejszego na świecie chłopaka. Przy tym nie za mocno się zakochać, aby nie stracić głowy i zdolności dokonywania zimnych kalkulacji. A przeciętny nastolatek tylko patrzy, które z tych ładnych koleżanek są bardziej chętne na niezobowiązującą seksualną przygodę i ani mu w głowie amory. Dodatkowo koniecznie musi uprawiać jakiś modny sport lub mieć hobby na czasie i dobrze by było, gdyby zdobywał w tym trofea. A kiedy te nastolatki trafią już na studia nagle zapisują się do cudacznych bractw i wtedy dopiero alkohol, narkotyki i seks dominują ich życie.

Tyle, jeżeli chodzi o obraz medialny. W tym roku miałam okazję zaznajomić się z bliska z typowym przedstawicielem tego społeczeństwa, pochodzącym z Chicago. Jedno, co bardzo rzuca się w oczy, to wieczne zdziwienie. Człowiek o którym piszę zdaje się być wiecznie zaskoczony i zafascynowany światem na około. Tak, jakby poznawał go od nowa, niczym dziecko uczące się słówek i słuchające opowieści rodziców i rówieśników z szeroko otwartymi ustami i oczami. Ciężko powiedzieć, czy ta ciekawość jest indywidualną cechą charakteru czy może pewnym generalnym przymiotem. Na pewno pomaga w wielu sytuacjach. Gdy człowiek ciągle na nowo poznaje świat nie boi się pytać o nowe rzeczy, nie myśli nawet, że mógłby wyjść na przysłowiowego głupka. Reprezentuje więc sobą otwartość i odwagę. Ale bywa niezmiernie męczący.

Zamiłowanie Amerykanów do fast foodów, często zbyt szeroko pojętej wolności oraz zapatrzenie w środki masowego przekazu uważamy za wielkie wady. Nie sposób jednak nie zauważyć, że cechy te rozprzestrzeniają się z prędkością światła po innych rozwiniętych społeczeństwach, starających się dogonić Amerykę. Bo kraj ten ciągle jest pewnym ideałem. Z jednej strony trudno nam uwierzyć, że wojna na wschodzie to czysto antyterrorystyczne posunięcie i z pobłażliwością patrzeliśmy na tłumy wiwatujące pod Białym Domem po śmierci Bin Ladena. Ale z drugiej ciągle marzą nam się dolary, podróż drogą 66, kariera w Hollywood, Amerykański sen i wierzymy badaniom amerykańskich naukowców. Dlaczego? Chyba nie istnieje dobra odpowiedź na to pytanie. Chociaż można zacytować: „Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze”. Ale jestem pewna, że istnieje więcej stron tego medalu.

Agnieszka K.

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.