Ratuj Głuszca
nagosc

Gdyby tak nagle i bez powodu zdjąć z nas ubrania i postawić nago obok siebie w centrum Warszawy to co by z nas zostało? Spencer Tunick zna odpowiedź i obrazuje ją w pracach, w których odbiorcy mogą przeglądać się jak w zwierciadle. Jego fotografie świecą golizną, lecz nie ma w nich krzty wulgaryzmu. Patrzymy z nieskrywaną ciekawością, analizując to jacy jesteśmy… piękni i bezbronni.

Spencer Tunick fotografowanie nagich ciał rozpoczął w 1992 roku na ulicach Nowego Jorku. Niewielkie instalacje w krótkim czasie przerodziły się w masowe przedsięwzięcia na światową skalę. W 2007 roku w Meksyku na placu Zócalo w instalacji fotograficznej wzięło udział aż 18 tysięcy nagich ludzi.

Spencer fotografował w najróżniejszych miejscach świata zarówno w Buenos Aires jak i na przedmieściach Wielkiej Brytanii. Jego twórczości poświęcono 3 filmy dokumentalne, on sam stał się jednym z najbardziej rozpoznawanych artystów fotografów. Ludzie chętnie brali i biorą udział w niezwykłych wizjach charyzmatycznego artysty. Jedni dla samej przyjemności rozebrania, inni z chęci zrobienia czegoś szalonego, inni z poświęcenia dla sztuki.

Jedną z takich osób jest Marianna Dąbrowska, która podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych zaangażowała się w projekt pozując do zdjęć Spencerowi. Swoje wrażenia z niezapomnianej przygody opisuje na blogu.

Na świat przychodzimy nadzy. Z czasem zaczynamy się odziewać. Ubrania nosimy w celach ochronnych, przed niską i wysoką temperaturą, otarciami, ale również jako walor estetyczny. Dzięki ubraniom, fryzurze i dodatkom odróżniamy się na tle innych, odzież klasyfikuje nas w danej grupie zarówno wiekowej, jak i zawodowej.

Widok nagiego ciała nikogo dziś nie dziwi. Nagość uderza nas z każdej strony, jest dosłownie wszędzie, wykorzystywana jako produkt reklamowy. Skąd więc to oburzenie?

Gdyby dziś zabrać nam ubranie z pewnością większość czułaby się co najmniej skrępowana mimo, że własna skóra nie jest nam obca, w końcu to ona jest dla nas strojem. Nienaturalne dla naszego ciała są tkaniny.

Dziś oburzają nas zdjęcia kobiecych aktów czy mężczyzn z gołym torsem publikowane w internecie, prasie czy telewizji. A przecież do niedawna jeszcze obcisłe suknie, brak gorsetu i stanika, czy spodnie noszone przez kobiety wywoływał liczne skandale. Dopiero Paul Poiret zrewolucjonizował ówczesne schematyczne myślenie przez złamanie konwencji purytanizmu i konwenansów w świecie mody. A przecież jego modelki wcale nie były nagie, miały jedynie obcisłe ubrania uwypuklające wdzięki co wystarczyło by oburzyć pseudo purytańskie środowiska.

Apoteoza nagości

Nagość już w starożytnej Grecji była obiektem kultu. Liczne posągi przedstawiające nagich mężczyzn pokazywały fascynację ludzkim ciałem. Od zawsze to co zakryte niedostępne intryguje znacznie bardziej niż to co widoczne na zewnątrz.

Ponadto nagość traktowano jako synonim szczerości. W przypadku gdy władcy odziewali się togami, owijali drogimi materiałami, ukazanie nago świadczyło o czystych intencjach. Zobaczcie nie mam nic do ukrycia krzyczy dziś z Muzeum Watykańskiego Cesarz August z Otricoli, inny wizerunek prezentuje ten sam Cesarz August z Prima Porta już ubrany, ale na boso. Wprost z IV wieku udowadnia, że do ukrycia nic nie ma Herakles.

W renesansie nagość była obiektem kultu. Nic co ludzkie nie jest mi obce głosiła dewiza humanistów. Człowiek witruwiański, mężczyzna zaklęty w kwadracie epatował nagością. Słynny miedzioryt Dürera Kuszenie pierwszych rodziców w raju czy wizja Vecchia Adama i Ewy w raju uzmysławia nam, że nagość jest stanem normalnym. Zatem nie dziwi dlaczego plaże nudystów są oblężone, a w miastach tworzone są termy na wzór antycznych kąpieli. W licznych aqua parkach w Polsce organizowane są noce naturystów, można więc się kąpać i pójść do sauny bez stroju kąpielowego.

Niemniej znacznie częściej w negliżu można spotkać kobiety. Takim przykładem są piękne Trzy gracje modelki i wyobrażenie nie tylko Rafaela czy Rubensa, ale licznych artystów. Nie trzeba mówić ile kontrowersji i zachwytu wzbudzały i wzbudzają do dziś owe trzy niewiasty.

Czy nagość jest piękna?

No shirt, no shoes, no service to zasada obowiązująca w wielu amerykańskich sklepach. W Polsce dla nagusów (albo raczej półnagusów) niedawno zamknięto sopockie molo z obawy, że odsłonięte torsy i pośladki mogłyby spłoszyć miejscowych turystów. Dziś obserwujemy tendencję raczej do zakrywania niż odkrywania.

Patrząc na fotografie Tunicka uderza przede wszystkim umasowienie. W ubraniach znacznie różnimy się od siebie, wyglądamy lepiej lub gorzej, jak urzędnik albo rockowy muzyk, w stroju Ewy i Adama nie wyróżniamy się niczym poza budową czy kolorem skóry.

Patrząc na zdjęcia Tunick’a nie trudno obejść się wrażeniu, że niewiele różni nas od zwierząt i jak zwierzęta jesteśmy równie bezradni bez naszej cywilizacji i ubrań. Dziś nawet plemiona afrykańskie zabiegają o odzienie i chętnie noszą importowane koszule oraz spodnie, a nagość staje się czymś wstydliwym.

Mówi się, że ludzkie ciało jest najpiękniejsze, ale czy rzeczywiście wyglądamy zjawiskowo nago? Zdania są podzielone. Nagość bywa atrakcyjna głównie w intymnych sytuacjach, również kiedy jest odpowiednio wyeksponowana na przykład w artystycznym akcie. Niemniej kobieta idąca po ulicy lepiej prezentuje się w kusym, ale jednak ubraniu niż bez niego. Choć z pewnością znajdą się i tacy, którzy twierdzą odwrotnie prawdopodobnie sam Spencer Tunick.

Aneta Bulkowska

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.