Ratuj Głuszca
piaskownica

Ostatnio przechodząc obok nowo wybudowanego ekologicznego placu zabaw, nasunęło mi się pytanie: jakim cudem przetrwaliśmy? My jako ostatnie pokolenie degeneratów, które „liznęło” dekadenckiego życia pełnego stresowego wychowania, niebezpiecznego świata zewnętrznego i krwiożerczych bakterii. Gdyby teraz przyszło nam się narodzić bylibyśmy na wszystko zaszczepieni, bawilibyśmy się ekologicznymi zabawkami i wdychali sterylizowane powietrze, pewnie bylibyśmy bezpieczniejsi, ale też nigdy nie doświadczylibyśmy tylu wspaniałych emocji i przeżyć… Czy możemy mieć pretensje do rodziców, że pozwalali nam się bawić w zanieczyszczonym piasku, na niebezpiecznym placu zabaw, pełnym wirusów, bakterii i brudu? Że pozwalali nam wdychać powietrze wypełnione roztoczami, pyłem i kurzem? Że pozwalali nam bawić się do późna na dworze jedynie pod okiem sąsiadki? Jaki to cud, że nikt nas nie porwał i nie sprzedał za granicę, że nie zachorowaliśmy na sepsę i nie rozwaliliśmy głowy spadając z niezabezpieczonej odpowiednio huśtawki.

Kiedy patrzę na mamę Krzysia, od razu do swojej czuje niechęć (przepraszam mamo). Moja nigdy nie nosiła za mną czterech par spodni, butów na każdą pogodę i nie mierzyła co chwila temperatury, nie obwijała latem na cebulkę szalikiem. Nie kupowała higienicznego, sterylnego mleka i w dodatku nie zabraniała bawić się z innymi dziećmi, które mogły sypnąć mi piaskiem w oczy narażając na ślepotę, kichnąć roznosząc ptasią grypę, albo i nabić guza. A ile razy krzyknęła, czasem dała klapsa zamiast posadzić na „karnego jeżyka”, podczas gdy do Krzysia nie można krzyknąć nawet : Ej, uważaj! Bo od razu płacze.

Kiedy patrzę na moich rodziców i rodziców moich znajomych stwierdzam, że złamali wszystkie kardynalne zasady „Super Niani”. Nie wiedzą, że byli patologicznymi rodzicami, a i my dopiero teraz słuchając wypowiedzi psychologów w telewizji dowiadujemy się, że jesteśmy również patologicznymi dziećmi, bo…

• Jedliśmy nie umyte owoce prosto z drzewa i podkradaliśmy mamie gorące ciasto, od którego mogły nas rozboleć brzuchy.

• Bawiliśmy się czasem do późnych godzin wieczornych na zimnym już piasku. Tylko cudem uniknęliśmy „wilka” i innych niebezpiecznych chorób.

• Jedliśmy do oporu słodycze, lody, ciastka i nikt nie był gruby, bo wszystko spalaliśmy na drużynowych grach, skacząc w gumę, jeżdżąc na rolkach.

• Rodzice na nas krzyczeli, a czasem nawet zdzielili ręką w tylną część ciała zamiast wytłumaczyć spokojnie, że kopanie pieska sąsiadki jest niezdrowe dla naszego organizmu.

• Przesiadywaliśmy na placach zabaw nie spełniających wymogów BHP, ani Unii Europejskiej a mimo to nie zostaliśmy kalekami.

• Robiliśmy przewroty na trzepaku, skakaliśmy z drzewa, a i nierzadko z niego spadaliśmy, ale nie siedzieliśmy zlęknieni w domu, uczyliśmy się pokonywać przeszkody SAMI, a nie jako wirtualni bohaterowie.

• Kłóciliśmy się, niekiedy nawet poszarpaliśmy dzięki czemu nauczyliśmy się grać w otwarte karty i walczyć o swoje, nie chowaliśmy się za spódnicą mamusi (choć i zdarzali się tacy).

• Nie wymagaliśmy opiekunek i ciągłego nadzoru pań z doświadczeniem i wykształceniem pedagogicznym, organizowaliśmy sobie czas sami.

• Wdychaliśmy zarazki, roztocze i bakterie krążące w powietrzu, rodzice nie montowali klimatyzacji oczyszczającej powietrze, a mimo to nikt z nas nie ma alergii.

• Kiedy ktoś robił błędy w dyktandzie wypisywał je po sto razy, aż się nauczył poprawnej pisowni, nikt z nas nie był dyslektykiem.

• Piliśmy oranżadę z jednej butelki bez obrzydzenia.

• Kiedy dostawaliśmy pałę w szkolę rodzice sadzali nas przy biurku i kazali uczyć się tak długo, aż poprawimy wyniki. Nikt nie zabierał nas do psychologa w szukaniu emocjonalnych przyczyn złej oceny.

• Laliśmy się w upalne dni wodą, czasem ktoś się nabawił zapalenia płuc, ale i tak było sporo frajdy.

Dziś wszyscy jesteśmy w komplecie, żyjemy pełnią sił. Większość z nas kończy studia, inni mają już zawód. Nikt z nas nie został seryjnym mordercą, nie choruje na depresje. Obeszliśmy się bez większości szczepionek i suplementów i jesteśmy zdrowi, nie boimy się wyzwań. Udało nam się przeżyć bez świadomości chorób i czyhającego zewsząd na nas ryzyka. Kiedy ktoś miał problem szedł się wygadać do przyjaciela, a nie żalił się anonimowo na internetowym forum, poznawaliśmy się oko w oko, a nie przez gadu-gadu.

Nasi rodzice wychowali nas najlepiej jak umieli i sami najlepiej zostali wychowani przez własnych rodziców, wbrew psychologicznym nakazom, bez rozróżnienia na typologiczne charaktery, nikt ich nie dzielił na sangwiników, flegmatyków, egzodynamików etc. A mimo to zbudowali tożsamość i wyrośli na porządnych ludzi. Nie wykonywano testów psychologicznych przy robieniu prawa jazdy, a przecież to nie nasi ojcowie najczęściej dziś powodują wypadki.

Łza się w oku kręci, obecnie świat ten zanika, za niedługo zniknie całkiem, a my wraz z nim zapisując się w historii jako wzorcowy przykład wadliwego wychowania i oświaty przez tych wszystkich, którzy mówią, że mleko z proszku jest o wiele zdrowsze od mleka matki, przez tych którzy nie pozwalają się dziecku zbrudzić z obawy przed inwazją bakterii, a na każde kichnięcie biegną po szczepionkę do pediatry, ach my zepsuci…

Aneta Bulkowska

Komentarzy: 3 w artykule: ”My dzieci dekadentów”

  1. ziemniaczek pisze:

    strasznie tendencyjny tekst. Zamiast obiektywnego spojrzenia na dzisiejsze wychowanie nic tylko zrzedu-zrzedu bez ladu i skladu. Zamiast formulowac teze na podstawie argumentow, teza jest z gory zalozona (beznadzieja wspolczesnego wychowania), i do niej wyszukiwane argumenty. Czasem na sile i za wszelka cene…
    Autorka jest slepa, glucha i w dodatku z Superniani ogladala chyba jedynie czolowke, skoro wypisuje takie brednie.
    Moje wyrazy wspolczucia…

  2. Robert pisze:

    Fakt, tekst nie jest tekstem obiektywnym na pierwszy rzut oka, ale boleśnie prawdziwym! Opisany w artykule dzisiejszy świat istnieje i (o ile) ziemniaczek urodziłeś się do roku 1995 to powiedz mi, że nie tęsknisz za światem, który znasz z dzieciństwa?

    PS do autorki: lubię czytać Pani teksty ;)

  3. NBA2K16 pisze:

    NBA2K16…

    Thanks a lot for sharing this awesome internet site…

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.