Ratuj Głuszca
motor

„Nie jesteśmy samobójcami, też mamy rodziny, do których chcemy wrócić”?Wiosna to czas kiedy natura budzi się do życia z zimowego letargu, jest to również czas wyciągania motorów z garażu i pierwszych przejażdżek jednośladem. Policja apeluje o ostrożność, a kierowcy samochodów kiwają z dezaprobatą głowami.

Do skrzyżowania dojeżdża z jednej strony policja, z drugiej karetka, z trzeciej straż pożarna, wszystkie na sygnale. – Kto pierwszy przejedzie przez skrzyżowanie? – Motocyklista.

Czy rzeczywistość zawsze wygląda jak w tym dowcipie?

Mówią o nich „szaleńcy”, „wariaci”, pogardliwie nazywani są „dawcami”, „warzywami” bo po zderzeniu z innym pojazdem szansę na powrót do zdrowia, czy chociażby „wyjścia cało” są zastraszająco małe. Jednak do tej pory żadne statystyki, ani przestrogi nie zdołały odpędzić pasjonata prędkości. Mit niedoświadczonego nastolatka pragnącego jedynie motorem pochwalić się przed kolegami i poderwać dziewczyny pokutuje na kierowcach tych szybkich maszyn. W rzeczywistości większość stanowią ludzie dorośli i odpowiedzialni, pracownicy rozmaitych branży i… kierowcy puszek (aut) również.

Pojawiają się znikąd

Wymijanie to prawdziwa zmora motocyklistów, to właśnie podczas zmieniania pasa najczęściej dochodzi do zderzenia. Kierowcy często wymuszają pierwszeństwo, tłumacząc się później: „Pojawił się znikąd i jechał z zawrotną prędkością na jednym kole”.

- Po części jest to prawda bo motor w kilka sekund rozpędza się od zera do 100. Jednak dużo częściej kierowcy nie patrzą w lusterka – mówi Michał W., kierowca auta i motocyklista z 14 letnim stażem – nie wiem z czego to wynika, być może z lenistwa, roztargnienia, nieuwagi.

Wielu też umyślnie utrudnia przemieszczanie motocyklistom, blokuje pobocze podczas korków, niektórzy są na tyle złośliwi, że umieszczają spryskiwacze by rozpylały płyn na boki. „A ja już jednego opryskałem spryskiwaczem, jak mnie wyprzedzał, coś tam machał ręką ale nie mógł za dużo bo musiał szkiełko w kasku przeczyścić, żona prawię pękła za śmiechu”, wypowiedź użytkownika na forum.interia.pl

Druga kwestia to przemieszczanie lewym pasem, wielu kierowców zapomina o tym, że w Polsce obowiązuje ruch prawostronny.

- U nas wciąż dominuje tendencja do zajmowania lewego pasa, nawet gdy prawy jest pusty. Lewym jadą na spacer, a prawym wyprzedzają, w Niemczech za taki manewr dostaje się mandat, tam jest surowo karane wyprzedzanie prawym i spacer lewym – dodaje.

Stan dróg to temat rzeka, dziury w jezdni choć są zmorą wszystkich kierowców jednak nie spędzają motocyklistom sen z powiek, dziura jak dziura można ją wypatrzyć z daleka i ominąć, o wiele większym zagrożeniem jest to co zostaje po ich załataniu. Nie uprzątnięty żwirek pozostawiony przez robotników. Zazwyczaj takie miejsca są oznaczone, bywa jednak, że motocyklista nie wie, że już za chwilę skończy się asfalt. Hamowanie na takim żwirze, czy zakręt to pewny wypadek. Do tego dochodzi brak przyczepności na pasach czy plamy oleju i wywrotka gotowa.

Stworzenie specjalnych torów gdzie kierowcy mogliby się „wyżyć” jest nielegalne. Na samym Śląsku istnieje ich tylko kilka i trzeba się liczyć, że w każdym momencie może pojawić się na nich patrol. Nic dziwnego, że kierowcy wyjeżdżają na drogę by tam próbować swoich sił, niestety takie eksperymenty na nieprzystosowanych drogach kończą się wypadkami.

O dziwo największą grupę krytyków motorowego szaleństwa tworzą ci, którzy z jazdą jednośladem niewiele mają lub mieli wspólnego.

- Nie jesteśmy samobójcami – mówi Paweł R. prawnik i motocyklista – też mamy rodziny, do których chcemy wracać. Większość z nas sama prowadzi auto i nieraz przeklina za kółkiem na nieodpowiedzialnych nastolatków, motor jest niebezpieczny, to fakt, ale polecam tym wszystkim sceptykom by choć raz spróbowali wybrać się w krótką podróż jednośladem, po jednej przejażdżce kilka razy zastanowią się zanim skrytykują motocyklistę .

Choć pierwszy miesiąc sezonu zebrał żniwa sport ten nadal pozyskuje nowych pasjonatów. Każdy rozsądny motocyklista zdaje sobie sprawę z ryzyka jakim jest jazda 200-300 kilogramową maszyną z prędkością 200km na godzinę. Jadąc autem 100 można się zabić, a co dopiero na motorze bez osłony jaką daje samochód. Ważne jak zwykle by zachować umiar, ale tego przecież żadnemu motocykliście tłumaczyć nie trzeba.

Apel do kierowców o wyrozumiałość i choć odrobinę życzliwości na te kilka miesięcy no i oczy dookoła głowy (dosłownie).

Aneta Bulkowska

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.