Ratuj Głuszca
leń

Trzeba mieć w sobie wiele determinacji i samozaparcia by latami stawiać czynny opór społeczeństwu, rodzinie i otoczeniu. Paradoksalnie leń to najtrudniejszy zawód świata.

Bycie leniwym to ciężka praca

Każdy w rodzinie, w grupie znajomych znajdzie jakiegoś lenia, a może ktoś sam jest leniem, na pewno wszyscy mamy w sobie pokłady gnuśności i nie ma w tym nic obrazoburczego dopóki ograniczają się do spania w niedzielne popołudnia -Jak się nie wyśpisz to nie myślisz - albo epizodycznej prokrastynacji – odwlekania, jeżeli jednodniowe zaległości przekształcają się w miesiące bezczynności, kiedy czas prześlizguje się przez palce, a proporcjonalnie do niego maleją chęci na zrobienie czegoś pożytecznego, to niestety „zachorowaliśmy” na lenia. Zachorowaliśmy, ponieważ lekarz przyzna, że lenistwo to syndrom choroby, o czym w dalszej części.

Na widok lenia mówimy: „ten to ma dobrze”, „temu się to życie udało” i w duchu mu zazdrościmy, że bryluje poza sferą pośpiechu, rutynowych czynności takich jak sprzątanie po sobie, chodzenie regularnie do fryzjera i ubierania się w dżinsy do pobliskiego sklepu, a nie wychodzenie w domowym dresie. Leń nie przykłada uwagi do wyglądu, można powiedzieć, że akceptuje siebie, albo nie chce mu się siebie nie akceptować, bo wówczas musiałby pracować nad sobą, by to zmienić.

W rzeczywistości leń wcale nie ma lekko i na pewno nie jest tak, że nic nie robi. On codziennie wykonuje masę trudnych i czasochłonnych czynności, codziennie toczy żmudną walkę ze światem.

Leń każdego dnia przyjmuje masę zażaleń, skarg i wniosków. Musi opierać się wszystkim demotywującym hasłom: „do roboty byś się wziął”, „nie ma z ciebie pożytku”, co absorbuje wiele czasu i energii. Jest nie tylko przyczyną konfliktów i sporów. Jeżeli nie pracuje musi codziennie kombinować jak przeżyć kolejny dzień i z czego się utrzymać. Człowiek entuzjastyczny z przyjemnością podejmuje nowe wyzwania, ima się wielu dziedzin, dla lenia każdy taki ruch to jak ucieczka ślimaka przed nadciągającą podeszwą buta – kończy się miazgą.

W dzisiejszych czasach syndrom lenistwa jest dużo bardziej widoczny ze względu na rozwój cywilizacyjny. Wiele urządzeń wyświadcza nam przysługę i wykonuje pranie, sprzątanie, liczenie, a nawet czasem myślenie (Google) za nas. Widać to szczególnie na przykładzie młodzieży, gdzie nikt nie wymaga niczego, a wyniesienie śmieci czy skoszenie trawnika urasta do miana heroizmu i wpędza rodziców w wyrzuty sumienia za narzucanie trudu swoim bardzo zapracowanym dzieciom. W czasach PRL-u, gdzie o zapewnieniu bytu decydowało wielogodzinne stanie w kolejkach, a przy tym i tak trzeba się było nieźle nagłówkować, żeby coś osiągnąć praca była na porządku dziennym. Oczywiście nie praca w sensie korporacje, korpoludki przychodzili z roboty prali pieluchy tetrowe, szorowali podłogę na kolanach i robili masę innych czynności, które nie pozwalały na lenistwo. Dziś wystarczy przejechać podłogę mopem, okna spryskiwaczem do szyb, a kurz zgarnąć ręcznikami papierowymi i względnie posprzątane, można się lenić…

-Co robisz?
– Nic.
– Już wczoraj nic nie robiłeś!
– Ale nie skończyłem…

-Już ponad 250 osób na facebooku dołączyło do profilu „Lepiej być inteligentnym leniem, niż leniwym inteligentem”. Można tam zaczerpnąć wiele cennych porad jak obrać jajko jednym dmuchnięciem, albo poczytać dziesięć przykazań lenia. Niestety nie ma tam zbyt wiele treści, ponieważ ich regularne umieszczanie wymagałoby wysiłku, które jak już wspomnieliśmy jest zaprzeczeniem bierności, nawet tej „twórczej”.

-Dużo większym zainteresowaniem cieszy się fan page „Moje lenistwo mnie przeraża”, prawie 40 tys. „lubiących”. Hasło główne: Żeby mi się chciało, tak jak mi się nie chce” i demot z cyklu: I’m not lazy .I just don’t have anything to do that I like (dla tych na bakier z angielskim: Nie jestem leniwy. Po prostu nie mam nic, co lubię do roboty).

Bernard Russel powiedział, że gdyby wszyscy ludzie byli leniwi na świecie nie        byłoby konfliktów i wojen, ponieważ nikomu nie chciałoby się walczyć, a według współczesnych badań stopień lenistwa jest uwarunkowany genetycznie i dziedziczny. Niektórzy lekarze skorzy są upatrywać w nim symptomy poważnych chorób nie tylko depresji, ale i somatycznych jak niedokrwistość, cukrzyca, niedobór witamin, zaleca się wówczas zrobienie badań. Przyczyną lenistwa może być również wypalenie zawodowe. Podejmowanie zbyt wielu obowiązków naraz grozi po pewnym czasie przeciwieństwem zapału. Jeżeli ktoś całe życie był aktywny i nagle ogarnia go wzmożone zniechęcenie do podjęcia jakichkolwiek czynności wówczas możemy być pewni, że organizm informuje nas, że nie dzieje się w nim dobrze. Ale w przypadku klasycznych leni, takie uzasadnienie nie działa.

Lenistwo towarzyszy ludziom od wieków. Pierwszymi śmiertelnie znudzonymi ludźmi byli Adam i Ewa. Statyczność i monotonia w rajskim Edenie skierowała ich w stronę stymulujących bodźców, duże prawdopodobieństwo, że sprzeniewierzeniu się woli Jahwe uśmierzali nudę i lenistwo. Bo lenistwo to nic innego jak nuda właśnie, choć leń pewnie nie zerwałby jabłka w Edenie, spałby pod drzewem i czekał, aż przekwitnie i samo wpadnie w jego ręce, najlepiej na jego głowę, a wówczas nie byłby też Newtonem, bo nie chciałoby mu się rozkminiać zasad grawitacji.

Najpopularniejsi telewizyjni lenie to kot Garfield, Ferdynand Kiepski i Powolniak (Onslow) z angielskiego serialu telewizyjnego Co ludzie powiedzą? (Keeping Up Appearances).

Reasumując leń nie ma łatwo. Na każdym kroku musi znosić upokorzenie, domagać się swoich praw (świętego spokoju) i przede wszystkim walczyć z niezrozumieniem, bo zapracowany nigdy lenia nie zrozumie.

Ana Miler – czasem leń, czasem nie – leń.

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.