Ratuj Głuszca
szczur

Historia z królem (albo królową, skoro mamy równouprawnienie) szczurów jest dość krwawa. Wyobraźmy sobie, że pewnego dnia złapano i zamknięto w klatce kilka szczurów. Gryzonie siedziały w zamknięciu, czekając na pokarm, ale okazało się, że nikt nie zamierza wrzucić karmy do klatki. To bezlitosne i zupełnie niemiłosierne zachowanie ludzi miało swój wyższy cel.

Co zaczęły robić szczury? Zaczęły walczyć i w końcowym efekcie silniejsze osobniki spożyły – jako pokarm – osobniki słabsze. Ot, zwierzęcy kanibalizm. W końcu w klatce został tylko jeden szczur i to on zasłużył na miano króla. Król szczurów został ostatecznie przez ludzi wypuszczony z klatki, żeby mógł zagryzać swoich wolnych kompanów do woli.

Powyższe słowa, niestety, nie są tylko czymś w rodzaju krwawej historyjki dla dorosłych, ale faktem. W dodatku faktem, który zbyt często można przełożyć na społeczną, międzyludzką rzeczywistość.

Wyobraźmy sobie teraz nieco inną historię – oto mamy dwie przyjaciółki. Niechaj jedna z nich będzie miała na imię Anna (popularne imię, nie budzące skojarzeń), a druga Kasia (równie popularne imię). Dość powiedzieć o tych dwóch dziewczętach, że w pewnym momencie swojego życia postanowiły sięgnąć po stanowisko X. Oczywiście, jesteśmy ludźmi i lubimy myśleć, że w takiej chwili nawiązała się między naszymi bohaterkami szlachetna rywalizacja, która nie zniszczyła ich przyjaźni. I w pewnych wypadkach zapewne tak właśnie będzie.

Tymczasem, może się jednak okazać, że jedna z dziewcząt (powiedzmy, że Anna) przyłączyła się do wyścigu szczurów – wiadomo, trzeba mieć jeszcze więcej, jeszcze lepiej, jeszcze piękniej (a wszystko związane jest ze stanowiskiem X). Ponieważ cel uświęca środki, nasz rat race – przekształca się stopniowo i nieubłaganie w klatkę. Oto rozpoczyna się walka o miano króla/królowej szczurów.

Innymi słowy: zaczyna chodzić o to, kto kogo prędzej i skuteczniej wyeliminuje w tej grze. Można tu sięgać po dowolne środki – począwszy od podkradania pomysłów (bo ostatecznie udowodnienie autorstwa samej idei jest raczej niemożliwe), poprzez oczernianie wśród znajomych/pracowników, skończywszy na żaleniu się na dywaniku u wszechwładnego Szefa (koniecznie pisanego z dużej litery i wymawianego z odpowiednio służalczą intonacją), na tą złą Katarzynę.

A teraz powróćmy na chwilę do naszych korzeni i do humanizmu, który – oględnie mówiąc – poszukiwał źródeł moralności i prawdy w człowieku. W perspektywie powyżej opisanych zachowań (ludzkich, rzecz jasna) można trochę zwątpić w to wielce optymistyczne i szlachetne założenie.

Żyjemy bowiem w świecie, w którym popularny wyścig szczurów staje się czynnością normalną – wiadomo, trzeba się wpasować w pogoń za sukcesem zawodowym (w przeciwnym wypadku będziemy nikim), za bogactwem i jego materialnymi, zewnętrznymi oznakami przyjmującymi postać firmowych ubrań albo nowych IPodów, IPhonów czy laptopów Apple’a. Trzeba złapać tempo, żeby nie wypaść z obiegu i trzeba wreszcie poświęcać lwią część swojego prywatnego czasu wielkim firmom-korporacjom, które roszczą sobie do niego prawo.

Jak zostało zasygnalizowane wcześniej, sam bezsensowny wyścig szczurów, powoduje tylko utratę naszej energii, albo zwyczajne zmarnowanie części życia w imię nie-do-końca-wiadomo-czego (ostatecznie bowiem, komputer z jabłuszkiem nie jest wart kilkumiesięcznej, wytężonej pracy, zarwanych nocy i nadgodzin) – w ostatecznym rozrachunku jest, zatem zjawiskiem skrajnie smutnym, ale przecież jeśli ktoś chce być szczurem, to nie da się z tym chyba nic zrobić. To indywidualny (chociaż można prowadzić na ten temat spory) wybór każdej jednostki.

Gorzej jest wtedy, gdy zwykły wyścig zmienia się w walkę o pozycję króla szczurów. W takiej sytuacji ludzie, których możemy znać dobrych kilka lat; osoby, za które bylibyśmy w stanie dać rękę uciąć (i nagle okazuje się, że dobrze, że nikt nigdy nie miał pod ręką ostrych narzędzi, żeby to nasze poświęcenie sprawdzić); osoby, które nazywaliśmy naszymi przyjaciółmi ulegają diametralnej zmianie. Oto więzi łączące nas do tej pory z taką osobą, przekształcają się w mentalną klatkę, oto my – zupełnie nieprzygotowani i naiwnie wierzący w reguły szlachetnej rywalizacji – stajemy na pozycji osobnika słabszego.

I co wtedy? Dobrze będzie, jeśli zdążymy się w porę ze znajomości wycofać, ukryć się gdzieś w cieniu, spokojnie przeczekać i poszukamy innego stanowiska, jako obiektu naszych przyszłych zainteresowań. Chociaż modyfikacja marzeń nie zawsze będzie dla nas czymś dobrym i może uczynić nas zgorzkniałymi.

O takich sytuacjach nie da się powiedzieć nic innego, jak to, że są zwyczajnie upadlające – zarówno dla króla szczurów, jak i dla jego potencjalnej ofiary. Nie da się powiedzieć nic ponad to, że takie sytuacje są skrajnie stresowe i że zostawiają rysy w naszej psychice. Nie da się również powiedzieć, żeby rola króla szczurów była czymś społecznie potępianym. Owszem, nie darzymy takich osób specjalną atencją, ale boimy się ich i nie występujemy przeciwko takiemu zachowaniu z otwartą krytyką.

Dlaczego? W ramach odpowiedzi pozwolę sobie zacytować Vessasa (Dom w ciemności, s.59.):

,,My chcemy dobra. My chcemy wolności. My chcemy pokoju.

I czego jeszcze?

Sowitej zapłaty.

To się rozumie samo przez się. Mieści się w tym, co dobre.’’

Martyna Biesiada

 

 

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.