Ratuj Głuszca
zgromadzenie

Ogłaszam koniec wolności zgromadzeń.

Nie dalej jak w zeszłym tygodniu rząd przyjął nowelizację ustawy o zgromadzeniach publicznych, a dokładniej – nowelizację ograniczającą naszą wolność zgromadzeń. Sytuacja jest dla nas o tyle nieciekawa i niebezpieczna, że w jej świetle – protesty, które l e g a l n i e przeprowadzały tysiące polaków przeciwko ACTA już nie mogłyby się odbyć.

Przypomnijmy sytuację – o porozumieniu ACTA Polska dowiedziała się zaledwie na trzy dni przed jego możliwym podpisaniem. I w ciągu trzech dni kraj zmobilizował się, żeby wyrazić swój głośny sprzeciw wobec tego porozumienia.

Teraz, po ,,ulepszeniu’’ (czy aby na pewno?) ustawy, kraj musiałby się dowiedzieć o całej sprawie przynajmniej z  t y g o d n i o w y m wyprzedzeniem (ciekawe, w jaki sposób, skoro ACTA była przez tyle lat tajna).

Nowelizacja, bowiem zakłada wydłużenie czasu zgłoszenia manifestacji z  t r z e c h dni, jak było dotychczas (i nikt nie miał z tym większego problemu, to też zastanawiające, prawda?), do  s z e ś c i u. Pojawia się tu, zatem bardzo ważny problem dotyczący zgromadzeń spontanicznych, takich, jakie miały wtedy właśnie miejsce.

A więc, jeśli będziemy mieli do czynienia z sytuacją, w której kraj dowie się o jakimś rażącym, albo budzącym kontrowersje pomyśle rządu albo chociażby prezydenta jednego z miast, na cztery albo trzy dni przed jego uchwaleniem – to nie będzie miał dosłownie żadnej możliwości, żeby przeciwko takiej sytuacji zaprotestować. Legalnie, rzecz jasna, bo zawsze można w ostateczności zorganizować ,,dzikie zgromadzenie’’, zupełnie niezgodne z prawem.

W dodatku, w nowelizacji pojawił się dość kuriozalny zapis nakładający na Organizatora zgromadzenia (a więc na  j e d n ą  osobę) przymus zgłoszenia chęci uczestników (a więc, potencjalnie kilku t y s i ę c y osób) do przywdziania strojów mogących utrudnić ich identyfikację – masek, szalików czy kominiarek.

Oczywistością jest, że Organizator (występujący w liczbie pojedynczej) nijak nie może odpowiadać za zachowanie każdej osoby, która do zgromadzenia się przyłączy; nie jest on też władny, aby zapanować nad zachowaniem każdej pojedynczej jednostki, a już na pewno nie będzie panował nad tym, co i kto ubierze przychodząc na demonstrację albo marsz.

Z resztą, jak traktowane byłyby sytuacje, w których zgromadzenia odbywałyby się w zimie, na mrozie? W momencie, w którym rzeczą naturalną jest odruch zasłaniania twarzy (ust i nosa) przed mrozem, szalikiem, arafatką albo popularnym kominem? I nie chodzi tu bynajmniej o wyrafinowane ,,utrudnianie identyfikacji’’ naszej tożsamości – chodzi o to, że jest nam zwyczajnie  z i m n o.

Na szczęście akurat ten zapis został z nowelizacji ustawy wykreślony.

Niemniej jednak, nowe przepisy zakładają, że jeśli w danym miejscu i czasie ma odbyć się więcej, aniżeli jedno zgromadzenie – a władza uzna, że nie będzie mogła tych dwóch pochodów skutecznie oddzielić (tu mamy do czynienia z czysto s u b i e k t y w n ą oceną urzędników państwowych) i jeszcze może (ale nie musi) przy tym zaistnieć zagrożenie czyjegoś zdrowia, życia albo mienia, to… można odmówić wydania pozwolenia jednemu z tych zgromadzeń!

W tym wypadku będziemy się wciąż zdawać na subiektywną ocenę kilku biurokratów z urzędu – przemarsz X i przemarsz Z zostają zgłoszone tego samego dnia, w takiej, a nie innej kolejności. Jednak urzędnik przyjmujący zgłoszenia, z powodów osobistych (na przykład), może zarejestrować je w kolejności odwrotnej i wtenczas pozwolenie na demonstrację zostanie przyznane grupie Z (ideologicznie bardziej odpowiadającej naszemu biurokracie). I co wtedy? Jak to udowodnić?

Albo inaczej: może skonstruujemy kolejną ustawę, która zapobiegałaby takim sytuacjom?

Swoboda arbitralnej możliwości zakazania zgromadzeń, które wydają się władzy niekorzystne jest w tym wypadku zjawiskiem skrajnie niepokojącym i jawnie niesprawiedliwym. Poza tym, nie możemy wykluczyć w tym wypadku sytuacji, w której określone terminy będą zwyczajnie blokowane przez organizacje, które – na poziomie ideowym, etycznym czy chociażby moralnym – nie zgadzają się z tymi organizacjami, które akurat w takim dniu chciałyby swoje coroczne marsze odbyć.

Oczywiście, Organizator może się nie zgodzić z wydanym zakazem. Może się odwołać u wojewody i u sądu administracyjnego. Problem tkwi tutaj w tym, że jest to niemalże niewykonalne zadanie – bowiem nowe prawo zakłada, że odwołanie można złożyć w ciągu… doby. W ciągu d w u d z i e s t u   c z t e r e c h  godzin. A znając opieszałość zarówno naszych urzędów, jak i sądów możemy spokojnie i z dość dużą pewnością założyć, że w czasie rozpatrywania odwołania termin naszego zgromadzenia zwyczajnie minie.

Sytuacja jest o tyle kuriozalna w tym wypadku, że Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu  n a k a z a ł  Polsce wprowadzenie procedur gwarantujących rozstrzygnięcie odwołania od zakazu zgromadzenia przed jego terminem.

Jak widzimy – można to zrobić. Tylko jest to zadaniem niemalże niewykonalnym. Teraz może nawet bardziej, aniżeli wcześniej.

Dodatkowo, co jest już pożałowania godną sytuacją, Organizator (przypomnijmy, wciąż mówimy o  j e d n e j  osobie) ponosić będzie odpowiedzialność prawną za dopilnowanie zgodnego z prawem, spokojnego przebiegu zgromadzenia.

Jeden organizator. Kilka tysięcy osób. Oczywiste jest, że on stoi bezbronny w obliczu potencjalnych prowokacji, albo chamskiego zachowania garstki nieodpowiedzialnych osób – niemniej jednak, nasz rząd przewiduje tu grzywnę do siedmiu tysięcy złotych. Którą płaci, rzecz jasna, Organizator.

A teraz zadajmy sobie retoryczne pytanie. Czy w tym przypadku nie chodzi tu przede wszystkim o zniechęcenie przeciętnych obywateli do podejmowania (organizowania) spontanicznych akcji protestacyjnych?

W końcu ktoś złożył podanie (a nawet kilka takich osób na terenie kraju się znalazło) o zorganizowanie masowych protestów przeciwko porozumieniu ACTA. Ale czy teraz, w świetle możliwej kary (za co, tak właściwie?), znaleźliby się chętni?

Przewaga piętnastu głosów w Sejmie zafundowała nam kolejne kłopoty i kolejny kuriozalny seans rodem z powieści Orwella. Oczywiście, opozycja dzielnie bojkotowała nowelizację ustawy; oczywiście, opozycja będzie się odwoływać i zaskarżać nowelizację do Trybunału.

I właśnie w Trybunale teraz nasza nadzieja. Na wolność.

Martyna Biesiada

 

Autor wpisu: ag

Jeden komentarz :) w artykule: ”Koniec wolności zgromadzeń”

  1. nlcgzdshjyd pisze:

    nlcgzdshjyd…

    say thanks to so mucha lot for your site it aids a whole lot…

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.