Ratuj Głuszca
koniec

Jak wiadomo, za niespełna trzy miesiące będziemy mieli okazję obserwować kolejny ogólnoświatowy show noszący tytuł ,,Koniec Świata 2012’’ (tak, mili państwo, to remake poprzednich nieudanych apokalips). Tym razem sponsorują go Majowie, wraz ze swoim niedokończonym kalendarzem.

Oczywiście, sam kalendarz nie wystarcza – jesteśmy światłymi ludźmi, więc potrzebujemy dowodów pochodzących z różnych źródeł. Znaleźli się, więc tacy, którzy w całą historię zamieszali również starego, dobrego Nostradamusa (którego przepowiednie prawdopodobnie już zawsze będą aktualne) i… Oriona. Przy czym warto zaznaczyć, że wspominamy tu o konstelacji, będącej najbardziej charakterystycznym i najłatwiejszym do odnalezienia gwiazdozbiorem na zimowym niebie.

Legenda związana z dniem 21 grudnia 2012 głosi, że tego dnia skończy się świat i/lub nastąpi seria katastrof naturalnych związanych ze wzmożoną aktywnością Słońca. Dojdzie do wielkiego rozbłysku na gwieździe naszego układu słonecznego, koronalny wyrzut masy odnajdzie ,,dziurę’’ w naszej magnetosferze (nie parskajcie śmiechem, mili czytelnicy, on posiada zapewne własną inteligencję – tylko jeszcze tego nie udowodniono) i zniszczy ludzkość, dokonując w tajemniczy sposób przebiegunowania Ziemi w ciągu… jednego dnia! Z kolei druga wersja głosi, że w wyniku powyżej opisanej aktywności Słońca, nasza planeta po prostu zatrzyma się – ruch rotacyjny ni stąd, ni zowąd ustanie, przy czym rzecz jasna, powietrze dalej będzie pędzić przed siebie z niewiarygodną siłą, niszcząc wszystko na swojej drodze – przeżyją tylko ci z nas, którzy zarezerwowali miejsca w przeciwatomowych schronach, albo ci, którzy mieszkają blisko moskiewskiego metra.

Wszyscy ludzie (a musi być ich całkiem sporo, skoro NASA na swoich stronach internetowych zamieściła oficjalny komunikat zapowiadający, że 21 grudnia nic się nie stanie) wierzący w powyższe brednie zdają się pokładać większą wiarę w mityczny ród, Atlantydów, który swoją iście nadprzyrodzoną wiedzę dotyczącą katastrof naturalnych miał przekazać Majom i Egipcjanom (w ten sposób teoretycy ,,Końca Świata 2012’’ tłumaczą wysoko rozwiniętą wiedzę tych społeczeństw w zakresie astronomii). I na nic zdają się tłumaczenia astrofizyków, astronomów, fizyków i samej NASA, że Słońce jest bardzo stabilną gwiazdą, że najgorszą rzeczą, jaka może zdarzyć, gdy koronalny wyrzut masy (wiatr słoneczny, naładowane elektrony) osiągnie Ziemię (i to jeszcze przy właściwej konfiguracji pola magnetycznego Słońca i naszej planety), jest zjawisko rekoneksji (pole magnetyczne słońca i magnetosfera się przenikają) owocujące… zorzą polarną!

Nic przerażającego, prawda?

Oczywiście, podczas takiego zdarzenia do magnetosfery uwalniane są wysokoenergetyczne cząsteczki, których część będzie się gromadziła w pasach Van Allena, tym samym czyniąc te obszary niebezpiecznymi dla satelitów. Dodatkowo, promieniowanie rentgenowskie wywołuje wzrosty liczby elektronów w jonosferze, przez co komunikacja na Ziemi może zostać zwyczajnie zakłócona. Ostatecznie sieci wysokiego napięcia mogą zostać uszkodzone.

A kilkugodzinny brak prądu i Internetu to chyba wciąż za mało, żeby wieścić Koniec Świata? A skąd! Możemy wręcz zaobserwować swoistą modę na przed-apokaliptyczne zabawy. Podobno już największe gwiazdy Hollywood szykują się na nadejście 21 grudnia, korzystając z życia albo oddając się medytacji w swoich wiejskich posiadłościach. Wiadomo, aktorzy, reżyserzy i scenarzyści (a przy tym statyści, wizażyści, operatorzy kamer etc.) muszą dzielić się albo na niepoprawnych hedonistów, albo na ludzi uduchowionych tak bardzo, że są w stanie wymieniać się energią z drzewem w ogródku.

Niektórzy ze zwykłych obywateli – których nie stać na urządzenie wielkiej imprezy tego ostatniego dnia na Ziemi; którzy nie mają do dyspozycji jacuzzi, które mogliby wypełnić szampanem – spisują i udostępniają w Internecie listy rzeczy, które chcieliby zrobić/osiągnąć zanim nadejdzie Armagedon. A tu czas powoli goni…

Przy tym wszystkim byłoby wręcz przykro zmarnować taką okazję – w końcu jeszcze nie znamy daty kolejnego końca świata – możemy, więc zaobserwować wykluwające się powoli akcje marketingowe dotyczące tego niecodziennego ,,eventu’’. I tak oto tym z nas, którym nie będzie dane spędzić 21 grudnia w wyrafinowany, dekadencki albo zwyczajnie drogi sposób; tym z nas, których środki na koncie wciąż są niewystarczające (ale zawsze możemy jeszcze coś wygrać w totalizatorze albo na jakiejś loterii) jedna z ,,najczęściej cytowanych stacji radiowych’’ w Polsce proponuje… poplistę na koniec świata!

Widzicie to, czytelnicy, oczyma duszy swojej? Niebo rozpadające się na kawałki, wielka ognista kometa przecinająca niebo krwawym znakiem, wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, trąby powietrzne, olbrzymie fale tsunami, Słońce palące ludzi żywcem (za pomocą jakiegoś tajemniczego, strasznego promieniowania, które wcale nie jest dla człowieka aż tak szkodliwe, jakby chcieli guru, ale co my tam wiemy…), przebiegunowanie ziemi… a w tle Brodka, Feel i Lady Gaga.

Klimatycznie, prawda?

Martyna Biesiada

Autor wpisu: ag

Komentarzy: 2 w artykule: ”,,Koniec Świata’’ show”

  1. Analityk pisze:

    No, skoro poważny portal pisze tak wyczerpujący artykuł uspokajający, to z pewnością coś w tym MUSI być!

  2. nba 2k16 pisze:

    nba 2k16…

    Sustain the excellent job !! Lovin’ it!…

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.