Ratuj Głuszca
ksiazki

Podręczniki do pierwszej klasy to minimum 300 złotych, do tego należy doliczyć zeszyty, przybory i plecak. A co jeśli ma się dwójkę dzieci, albo i więcej? Jak przetrwać rok szkolny bez Prowidenta?

Dzieci odczuwają stres z powodu pójścia do szkoły, rodzice ze związanymi z tym wydatkami. Nikt nie chce, żeby jego pociecha musiała pożyczać książki od kolegi z ławki, a nawet gdyby ta opcja dziś się nie sprawdzi. Za brak odrębnego podręcznika i ćwiczeń w większości szkół należy się jedynka. Uczeń otrzymuje kolejną naganę, rodzice załamują ręce. Skąd na to wszystko brać pieniądze?

W najgorszej sytuacji są rodziny wielodzietne. Jadwiga i Andrzej mają piątkę dzieci, najmłodsze w tym roku idzie do pierwszej klasy. Już otrzymali listę podręczników. Dla starszych dzieci niektóre da się odkupić, ale tylko niektóre bo na liście znalazły się nowe pozycje. Szczególnie do angielskiego, stwierdzono że poprzedni podręcznik w tym roku już się nie nadaje, a do tego jeszcze trzeba dokupić repetytorium.

Na pierwszej wywiadówce Jadwiga i Andrzej dowiedzą się, że w szkole trzeba zapłacić składkę rodzicielską, ubezpieczenie i złożyć na wycieczkę ponieważ wszystkie dzieci jadą, a na przykład jak ich Magda nie pojedzie to nie będzie miała z czego napisać wypracowania, a o tej wycieczce do stolicy będą rozmawiać jeszcze na kilku lekcjach.

Nie byłoby też problemu gdyby wszystkie szkoły były na miejscu. A tak trzeba jeszcze zainwestować w bilet i karnet obiadów na stołówce.

Ale kwestia nie dotyczy jedynie tych licznych rodzin. Nawet rodzice jedynaków mają ciężki orzech do zgryzienia. Podczas gdy podręczniki kosztują około 300 złotych to dodatki potrafią zrujnować. Bo jak odmówić rozentuzjazmowanemu dziecku zeszytu z Hello Kitty czy plecaka ze Scooby Doo na dodatkowych kółkach? Piórnik w Nici może kosztować znacznie więcej niż ćwiczenia do języka obcego, a przecież to dopiero preambuła do dalszych kosztów.

Dobrą alternatywą dla księgarń są antykwariaty. Można w nich znaleźć zastępcze książki w dużo niższych cenach, czasem nawet o połowę taniej co nie jest bez znaczenia. Trzeba się jednak troszkę pospieszyć bo zapotrzebowanie jest duże, a najbardziej pożądane pozycje potrafią sprzedać się w ciągu jednego dnia, mówi Patrycja, studentka dorabiająca w lato w antykwariacie.

Na kolejne miejsce poszukiwań idealnie sprawdzają się kiermasze książek. Zarówno te organizowane w szkołach, jak i te pod koniec wakacji w różnych miejscach czy targach. Dobrze sprawdzą się również aukcje internetowe, tu jednak dochodzą koszta przesyłki. Możemy również kupować książki po sąsiedzku na tablica.pl czy podobnych portalach.

Sami sprzedając książki mamy szansę odzyskać choć część kosztów i zainwestować je w wyprawkę dla ucznia. Najprostszym sposobem jest przekazanie ich o rok młodszym kolegom, albo zaangażować się w kiermasz. Antykwariaty przyjmują tylko najpopularniejsze podręczniki. A co z pozostałymi? Niemal zawsze zostaje jakiś bezużyteczny. Warto wystawić go na aukcję, komuś może się jeszcze przydać.

Dlaczego wyprawka musi aż tyle kosztować? Czy nie prościej byłoby sprzedawać używane książki młodszym uczniom zanim przerobi się je na makulaturę? Lady pank śpiewał : „Na co komu dziś wczorajsza miłość”, Kupując podręczniki, aż chciało by się sparafrazować: „Na co komu dziś wczorajsza książka”? Odpowiedź należy szukać u wydawców, którzy podczas wakacji zbierają zysk już na cały rok i nauczycieli, którzy za podręczniki nie płacą, dostają je z a d a r m o do testowania.

Autor: Aneta Bulkowska

Jeden komentarz :) w artykule: ”Ile kosztuje wyprawka dla ucznia?”

  1. grzegorz pisze:

    na ksiazki wydałem dla syna 270 zł do klasy 3 a dla córki do 5 klasy 440 zł obłed nasza edukacja jest za darmo!!!!!!

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.