Ratuj Głuszca
freelancer

Stereotyp freelancera wciąż pokutuje opinią „obiboka” . Bo jak nie pakuje śniadania i nie idzie na osiem godzin do „roboty” to co on robi? A siedzi w domu. Czyli leser. Oto jak wolnych strzelców postrzega społeczeństwo.”Freelancer” to pojęcie wprowadzone przez Waltera Scotta w 1819 służące do opisania najemnego wojownika w średniowieczu. Dziś do jego rozpowszechnienia przysłużył się internet, a wraz z nim zapotrzebowanie między innymi na projektowanie stron www, pozycjonowanie – współczesnego odpowiednika chałupnictwa – grafiki komputerowej i jeszcze wiele można by wymieniać. Internet stał się współczesnym substytutem „biura”, mimo to osoby wykonujące wolne zawody nadal postrzegane są jako te nie pracujące.

Dla przeciętnego Kowalskiego, a także i nie rzadko w oczach rodziny freelancerów osoba nie wychodząca na osiem godzin do pracy jest zwykłym nierobem. Dopiero kiedy podjeżdża nowym samochodem pod dom, ludzie zaczynają się zastanawiać nad korzyściami jego i własnej pracy. Dotyczy to większości zawodów wykonywanych na zlecenie w tym fotografów, tłumaczy, artystów, grafików i dziennikarzy, ale i agentów nieruchomości pracujących niezależnie oraz copywriterów, na których zapotrzebowanie jest ogromne.

Dobrze mu, bo nie chodzi do pracy

Drugą przyczyną dla jakiej często nie lubi się kolegów wykonujących wolne zawody to zazdrość. Po pierwsze o nienormowany tryb pracy, brak szefa nad sobą, presji i całego tego siedzenia w biurze od rana do późnego południa. Dowolna liczba urlopu o każdej porze dnia i nocy, nic freelancera nie trzyma w „ryzach”, nie musi o 6:30 zrywać się na dźwięk budzika. To taki lekkoduch.

Błąd!

Abstrahując od udowadniania wszelkim sceptykom, że praca freelancera jest równie stresująca, a częściej nawet i bardziej wymagająca od fizycznej, gdzie dostaje się wypłatę za samą absencję w biurze i wsparcie grupy gratis. Freelancer jest sam. Ponosi ogromną odpowiedzialność, działa pod presją terminów, może i nie ma normowane godziny pracy, ale każdym wolnym etapem nadrabia w przyspieszonym tempie zaległości. Ponadto od początku do końca skazany jest na samotność. W pracy zawsze można z kimś porozmawiać „face to face”, freelancer zwykle pracuje w pojedynkę, a jedynymi sposobami jakimi komunikuje się ze światem są łącza.

Kamilia ma 27 lat i pracuje w sieci jako copywriter. Początkowo współpracowała z pewną redakcją, siedząc po 10 godzin w redakcji, lecz po pewnym czasie zrezygnowała ze stałego etatu, przenosząc swoje biuro do domowego zacisza. Jej praca polega na selekcjonowaniu i przetwarzaniu treści. Większość czasu spędza na przeszukiwaniu internetowych stron w pogoni za ciekawą informacją. – Ta praca nie wymaga siedzenia w agencji, równie dobrze mogę ją wykonywać w domu. Jestem zobligowana do wysyłania tygodniowo ilości pewnych treści, to ogromny obowiązek, trochę brakuje mi siedzenia w biurze, gdzie miałam kontakt z wieloma osobami, w domu człowiek trochę się izoluje, ale nagrodą jest to, że mogę wykonywać swoją pracę w papuciach i szlafroku nie wychodząc z domu.

Tomek ma 31 lat i od pięciu lat utrzymuje siebie i rodzinę z allegro. Początkowa zabawa w sprzedaż internetową przekształciła się w pełnoetatową pracę. To dla niej porzucił karierę przedstawiciela handlowego. Początkowo wyszukując na promocjach artykuły w okazjonalnych cenach sprzedawał je ze 100% zyskiem. Na początku były to akcesoria z IKEI typu pościele, sztućce, wszystko co było w promocji, a co mogło się sprzedać, w konsekwencji okazało się, że sprzedaje się wszystko. Potem do tego doszły ubrania, raz na trzy miesiące leci do Stanów, gdzie za grosze kupuje w sklepach ubrania Hilfigera, Lacosty, Nike i wielu innych firm, które u nas uchodzą za drogie. – Tam kupuje je za grosze, tu rozchodzą się jak ciepłe bułeczki w dużo droższych cenach. Sprzedaż rozrosła się do tego stopnia, że nie nadąża z kupowaniem towaru. – Moja żona jest szczęśliwa, bo uwielbia zakupy. Zwykle to ona jeździ po sklepach wybierając artykuły, ja zajmuje się sprzedażą, więc oboje angażujemy się w to w równym stopniu – dodaje.

Jednak wbrew pozorom praca freelancera to nie eldorado. Tak jak i w każdej branży tak i tutaj liczą się kompetencje, doświadczenie, kontakty. O współpracy z portalami z „wyższej półki” wielu grafików może pomarzyć. – Żeby pracować dla dobrego portalu trzeba mieć naprawdę imponujące portfoilo i mocne plecy – mówi Robert z wykształcenia informatyk. Od dłuższego czasu współpracuje z wieloma portalami, jednak żadne nie oferują za swe usługi zarobków o jakich mógłby marzyć. Starcza na życie i na codzienne sprawy, wielu jego kolegów wybudowało już domy, pokupowało nowe samochody praktycznie nie wychodząc nawet z domu.

Tak jak i każdy zawód, tak i te wolne mają zarówno urok jak i wady. Praca w biurze zapewnia stałe źródło dochodów, w miarę pewną przyszłość, pracę wśród ludzi, nawet jeśli pracuje się w pojedynkę spotyka się kolegów na korytarzu, w bufecie, wszędzie. Freelancer to zawsze trochę samotnik, choć często swoją pracę wykonuje najpierw na „zewnątrz” jak recenzenci filmowi, czy dziennikarze pracujący dorywczo. Freelancer zwykle nie ma stałej wypłaty. W jeden miesiąc może zarobić sporo, a wegetować przez trzy kolejne. Bo wynagrodzenia za projekty zwykle napływają nieregularnie, w przeciwieństwie do stałej pensji dostarczanej na konto każdego miesiąca.

Podczas rozmowy w windzie z sąsiadką tą co „wszystko widzi” wyniknęło pytanie co sądzi o panu spod czwórki górniku, odpowiedziała z emfazą : Ach Pan Kazimierz, toć to człowiek święty, ciężko pracuje, utrzymuje rodzinę, prawdziwy przykład. Dla porównania spytałam o sąsiada z ósmego piętra, informatyka spędzającego 3 czasu w domu, na marginesie zarabiającego trzykrotną sumę tego co pan spod czwórki, rzekła nie siląc się na obiektywizm : A to nierób i obibok, cały dzień siedzi w domu i nic nie robi, ciekawe z czego ma te pieniądze, co to za pożytek z niego…

Pozostaje nadzieja, że i ta opinia kiedyś ulegnie zmianie, że freelancer przestanie kojarzyć się z lekkoduchem i nierobem, a wolny zawód nie z zabawą, a z wartościowym i równie ciężkim zajęciem, ani mniej wymagającym od tradycyjnych metod zarobku.

Aneta Bulkowska

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.