Ratuj Głuszca
złudzenie

O samospełniającej się wyroczni napisano już chyba wszystko. Mimo to ludzie nadal dzielą się na tych przyciągających sukcesy i nieszczęścia. To zjawisko wciąż pozostaje pod znakiem zapytania. Psychologowie wypracowali koherentny pogląd, według którego to, co myślimy przekłada się na nasze zachowanie, a w konsekwencji na otaczającą nas rzeczywistość. Po co więc kolejny artykuł na temat, który został dawno wyeksploatowany? Żeby po raz kolejny przypomnieć sobie, że rzeczywistość jest w naszych rękach.

Ola wykrakała, że zwolnią ją z pracy. Od trzech tygodni miała irracjonalne przeczucie, że ni stąd ni zowąd wręczą jej wymówienie. Po trzech tygodniach szef zaprosił ją do biura: – Pani Aleksandro, nie wyrabia pani normy, musimy się pożegnać.

Jeszcze do niedawna była najlepszym pracownikiem w firmie, co się stało?

Tomasz jest kawalerem, mieszka z matką i uważa, że kobiety nudzą się w jego towarzystwie. Za każdym razem, gdy umawia się, z którąś z przedstawicielek płci pięknej układa wcześniej mroczne wizje. Mimo szczerego entuzjazmu do partnerek podchodzi z żałosną miną, a na spotkaniu prawie się nie odzywa, bo po co skoro i tak kolejna kobieta uzna, że straszny z niego nudziarz?

Kobiety, z którymi się spotyka odbierają go jako zamkniętego w sobie pesymistę, nie wykazującego zainteresowania nimi, niektóre czują się odrzucone, a niektóre wręcz wyczuwają podświadomie emanującą z niego wrogość.

-Nie był mną zainteresowany, stwierdziła Ilona po spotkaniu z Tomaszem.

-Z kolei Tomasz był tak onieśmielony urodą i elokwencją rozmówczyni, że jeszcze bardziej zamknął się w sobie.

-Czy Ilona umówiłaby się z Tomaszem?

-Tak, ale przecież nie byłam w jego typie – odpowiada.

Spełniły się oczekiwania Tomasza, kolejna kobieta dokonała na nim aktu odrzucenia, widać straszny z niego nudziarz.

-Kwestia samospełniającej się przepowiedni, czy istnieje… Do pewnego stopnia, można przyjąć istnienie takiego mechanizmu – wyjaśnia Michał Mania, psycholog z gabinetu psychologicznego Dobra Zmiana w Katowicach – Oczywiście nie mówimy o absurdach, w rodzaju: ktoś nam „wywróżył” wygraną w totolotka, wtedy my kupujemy kupon i wygrywamy. Nie! To tak nie działa, choć trzymając się tego przykładu, jeśli wierzę (bo tak mi wywróżono lub po prostu wierzę w swoje szczęście), że wygram i zacznę częściej kupować losy, to w jakimś stopniu mam nieco wyższą szansę na wygraną, niż osoba, która kupi jeden.

Oczywiście w tym wypadku kluczowym pojęciem jest „nieco wyższą szansę”, proszę więc nie biec od razu do kolektury, bo tak napisał pan psycholog.

Według definicji self-fulfilling prophecy, czyli po Polsku samospełniająca się przepowiednia to zjawisko, w którym pewne przypuszczenia, co do przyszłych zdarzeń, w sytuacjach społecznych i indywidualnych, spełniają się w rzeczywistości, nawet, jeśli zostały oparte na wątpliwych lub wręcz nieprawdopodobnych przesłankach. Zidentyfikowana po raz pierwszy przez socjologa Roberta Mertona jako Efekt Pigmaliona.

Najlepiej obrazuje to jeden z najsłynniejszych eksperymentów świata. Nauczycielom przydziela się dwie grupy uczniów z niższym i wyższym IQ. Następnie zostaje zmieniona kolejność, mówiąc że tym z wysokim IQ przypadła grupa dzieci mniej sprawnych intelektualnie, od grupy drugiej. W wyniku, czego nauczyciel, który otrzymał grupę „słabeuszy” dostrzega w nich ponad przeciętny potencjał, zaczyna traktować swoją grupę w sposób szczególny. Uczniowie otrzymują lepsze oceny, choć zmuszone są sobie same radzić w wymagających okolicznościach, ich sprawność intelektualna wzrasta, wierzą w swoje siły i stają się bystrzejsze. W konsekwencji w testach na inteligencję wypadają znacznie lepiej od pierwszej grupy faktycznie uzdolnionych dzieci, w których rozwój nauczyciel mniej się angażował.

Co to oznacza?

-Mechanizm samospełniającej się przepowiedni, w aspekcie zaprogramowania na sukces, jak najbardziej działa, jest to zjawisko podświadome – dodaje psycholog. Polega ono na tym, iż jeśli uwierzymy, że jesteśmy w stanie z sukcesem poradzić sobie z konkretnym zadaniem, zrealizować je pomyślnie, jesteśmy bardziej skłonni do zaangażowania w nasze działanie większych nakładów energii i innych środków, bardziej efektywnej pracy, lepszego wykorzystywania dostępnych informacji itp. A przecież właśnie takie czynniki stanowią zwykle o odniesieniu sukcesu w jakiejkolwiek branży, czy to w nauce, czy w pracy.

Brzmi jak bajka…

-Oczywiście mówimy tu o działaniu w granicach rozsądku, ze świadomością, mimo wszystko własnych możliwości, nie będę nikogo przekonywał, że może zbudować w domu silnik rakietowy, tylko dlatego że w to uwierzy, jeśli nie ma odpowiedniej wiedzy i dostępu do określonych materiałów. Generalnie należałoby chyba przyjąć, iż wierząc w swój przyszły sukces. Potrafimy lepiej wykorzystać posiadany potencjał w działaniach zmierzających do osiągnięcia go. Jeśli natomiast zafundujemy sobie odwrotny „trans”, a więc założymy, że nam się nie uda, że nie zdamy tego egzaminu, nie stworzymy firmy marzeń, zwiększa się niestety szansa, na to, iż nasze działania będziemy realizować „na pół gwizdka”, i mimo że stać nas na więcej, sukcesu nie osiągniemy.

Czyli to wiara kieruje nas do sukcesu?

- Wiara w sukces, przekłada się po pierwsze na działanie, a w efekcie na zwiększenie szansy i możliwości osiągnięcia go.

Pigmalion w mitologii greckiej był królem Cypru, który stworzył z kości słoniowej posąg idealnej kobiety i zakochał się w nim. Następnie modlił się do Afrodyty, aby go ożywiła. Afrodyta spełniła jego prośbę.

Ana Miler

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.