Ratuj Głuszca
schronisko

W dobie cywilizacji obserwuje się zwrot ku naturze, poszukiwaniu alternatywnych form życia, ucieczki od okablowanych sprzętów, kuchenek indukcyjnych na rzecz ziemniaków z ogniska, oglądania zamglonej górskiej panoramy zamiast cyfrowej telewizji. Wymieniamy wygodne łóżka na spanie na karimacie w dusznym namiocie, pościel z IKEI na ciasne śpiwory, czy potrzebujemy kontaktu z naturą, aby czuć się szczęśliwymi?

Weekend w leśnym zaciszu z dala od hałasu autostrady, trujących spalin to już nie tylko rozrywka dla pieszych traperów i ekstremistów. Przytulny pokój w hotelu, czy pensjonacie coraz częściej wypierają uwaga: Schroniska i pola namiotowe!

XXI wiek to złota era naszych czasów, gdzie mamy nieograniczony dostęp do wszelkich dóbr usprawniających codzienne życie. Swobodne podróżowanie za pośrednictwem biur, łatwość w dostępie do kredytów sprawiają, że dziś każdy może spędzić wczasy w czterogwiazdkowym hotelu w dowolnym miejscu na globie. Czy wobec tego skrawek terenu w Beskidzie Śląskim może być upragnioną oazą?

Każdego roku schroniska górskie odwiedzane są przez setki wędrowców. Te w najbardziej popularnych miejscach cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Nie potrzebują reklamy, ani PR-u. Dobrowolnie przybywają w to miejsce ludzie spragnieni naturalnego, pozbawionego pośpiechu i bezstresowego życia.

Schronisko dla niewtajemniczonych to skromna chata, w której pachnie wilgocią i zmurszałym drewnem, pozbawiona elektryczności i ciepłej wody, a nawet tę lodowatą trzeba traktować z umiarem. Zarówno prąd jak i woda są na wagę złota, wszędzie widnieją kartki z napisem : Prosimy oszczędzać. Trudno tu znaleźć dane o przepisach BHP czy ostatniej kontroli sanepidu, a mimo to nikomu nie dzieje się tu krzywda. Na miejscu dostępne są pokoje, które należy rezerwować z dużym wyprzedzeniem, cena pokoju 26 złotych, dla tych, którym brakuje miejsca pozostaje gleba 10 złotych, bowiem główna zasada schroniska brzmi, że trzeba każdemu udzielić gościny. Do tego prowadzi długi szlak, dla początkujących niebieski, dla tych, którzy nabrali kondycji czarny. Każdy jednak wiąże się z niemałym wysiłkiem, a przedzieranie się przez chaszcze i błoto z napakowanym plecakiem dorównuje intensywnemu treningowi na siłowni.

Niemniej to właśnie skromny urok tego miejsca tak niepodobny do komercyjnych pensjonatów czy domów agroturystycznych przyciąga nieustannie spragnionych rekreacji i przygody. Brak światła, przejmująca cisza to dla wielu synonim nudy. Ale w miejscu takim jak to nie da się nudzić. Dlaczego?

Właśnie dlatego, że ludzie tu pielęgnują tak prymitywne sposoby komunikacji jak autentyczna rozmowa. Nie przez telefon czy internet. Wieczorem wszyscy spotykają się przy ognisku snując opowieści, śpiewając piosenki, bawiąc się i biesiadując do rana. To dobra okazja na poznanie ciekawych ludzi, a tych tu akurat nie brakuje. Od prezesów firm uciekających od miejskiego zgiełku, aż po artystów poszukujących inspiracji, obcokrajowców, pary, małżeństwa, wycieczki, młodzież. Tu nie ma reguły, regułą jest za to pozytywne nastawienie i chęć nietypowej formy spędzenia czasu.

Warto od czasu do czasu wybrać się w góry do starej bacówki, lub zwyczajnie rozbić namiot w leśnej dziczy. Pozbawieni technologii odciągających uwagę odkrywamy się na nowo, zapominamy o tym co nas trzyma. Stajemy w oko w oko z naturą swoją i tą która nas otacza.

Aneta Bulkowska

 

 

 

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.