Ratuj Głuszca
2caching

W Polsce psychoanaliza przyjęła się słabo, wysokie koszta i długi okres rekonwalescencji nie przekonały niecierpliwych Polaków, przynajmniej w porównaniu z metodą, o której mowa w poniższym artykule. Coaching – obecnie najmodniejsze pojęcie w świecie biznesu i samodoskonalenia podbija rynek. Każda szanująca się firma inwestuje szkolenia personalne dla swoich pracowników, każdy, kto w XXI wieku planuje efektywną karierę zatrudnia coacha. Jego pomoc może być nieoceniona pod warunkiem, że trafimy na osobę, która autentycznie kieruje się dobrem klienta. Niestety tu jak i w wielu innych płaszczyznach pokusa łatwego zarobku jest duża, a kompetencje twarde niewystarczające do oszacowania umiejętności…

Coaching to doskonalenia kwalifikacji pod kierunkiem trenera przez nabywanie nowych umiejętności, korygowanie nieskutecznych zachowań. Polega na obserwacji osoby szkolonej w trakcie wykonywanej pracy, samoocenie, informacji zwrotnej i planowaniu nowych strategii postępowania. Tyle z teorii, w praktyce to osobisty partner, przyjaciel, któremu zależy na naszym rozwoju. Dba o nasz sukces, motywuje do przekraczania własnych możliwości. Autentycznie pragnie, aby jego klient miał życie takie, o jakim marzy. Słowo „coach” wywodzi się z języka angielskiego i oznacza po prostu trenera. Często oba te pojęcia bywają używane wymiennie, co jest błędem. Coach to znacznie więcej niż trener, który skupia się jedynie na transferze wiedzy, doskonaleniu odpowiednich umiejętności i zachowań uczestników szkolenia. Coach dba o wewnętrzny rozwój klienta, bazuje na jego wrodzonych talentach i umiejętnościach. To one stają się strukturą do dalszego etapu. Nie analizuje przy tym przeszłości, skupia się wyłącznie na chwili teraźniejszej i perspektywach w przyszłości.

Coach boom
Obecnie na rynku pracy obserwujemy prawdziwy boom na zawód coacha. Psychologowie w popłochu rzucają socjalną pracę, wykładowcy i adiunkci zamykają za sobą drzwi szkół wyższych, menadżerowie organizują prywatne szkolenia. Rynek pęka w szwach od ofert mentorów chętnych do pomocy w zderzaniu się z życiem. Głównym problemem pojawiającym się przy wyborze odpowiedniej oferty jest brak odpowiednich narzędzi pomiarowych, które weryfikowałyby wiedzę i umiejętności coacha. Przebyte szkolenia, udział w konferencjach nie są miernikiem jakości w zawodzie gdzie liczy się przede wszystkim charyzma i wrodzone predyspozycje. W zawodzie coacha podobnie jak w aktorstwie bazą jest talent, ale przecież wiemy, że ani w filmach, ani serialach nie grają zawsze utalentowani ludzie.

Dobry, zły czy nudny?
Każdy w życiu potrzebuje przewodnika. Coach to taki mentor, który pomaga wybrać najlepszą drogę w drodze do celu, jaki wcześniej sobie zamierzyliśmy. W przeciwieństwie do psychoanalizy punktem odniesienia jest stan obecny, nie analizuje się przeszłości klienta, nie próbuje dotrzeć do wypartych z podświadomości potrzeb. Liczy się tylko ta chwila i to miejsce, no i oczywiście przyszłość.

Coach to taki ktoś, kto widzi więcej. Ma mnóstwo energii, odznacza się charyzmą i wie jak powinno wyglądać twoje życie. Dobry coach może zdziałać cuda czyniąc z nieśmiałka towarzyską duszę, z impertynenta pełnego empatii lidera, z kiepskiego ucznia kandydata do Harvardu i nie chodzi tu bynajmniej o tworzenie iluzji, efekt nie ma przypominać wiedźmy przebranej za księżniczkę, chodzi o to by odkryć to, co dla drugiej osoby jest ważniejsze, ale nie w sposób przekształcający daną osobą w to, kim z natury nie jest, ale wydobycie umiejętności, które w tej osobie drzemią, od zawsze, ale niedostrzeżone. Klucz, bowiem kryje się w głowie. Już w starożytności Sokrates zauważył, że rozwiązania na najważniejsze pytania i problemy znajdują się w naszym wnętrzu. Wcale nie trzeba szukać daleko by udzielić zaskakującej i trafnej odpowiedzi, kluczem są nasze emocje i punkt widzenia, a podświadomość potrafi zaskoczyć nawet nas samych. Jak jednak odróżnić prawdziwego lidera od hochsztaplera? Wbrew pozorom nie jest to łatwe…

Wierny ogrodnik
Człowiek o psychologiczno-dydaktycznym talencie potrafi rzeczywiście wydobyć z ludzi ukryty talent, niedoceniane fragmenty osobowości i robi to ze szczerością. To jak pielęgnowanie ogródka, coach sadzi plony, podlewa je i z dumą patrzy jak rosną na jego oczach.

Coach-biznesmen
Druga grupa to coach-biznesmen i niestety tych jest od groma. Ten typ daje się poznać na pierwszy rzut oka: garnitur z najwyższej półki, opalenizna i wielki szeroki uśmiech rodem z reklamy colgate, strasznie się niecierpliwi i najchętniej odleciałby już na Kanary gdybyś łaskawie szybciej zachciał się „rozwijać” i uregulować rachunek. Mimo ostrzegające głosu intuicji łatwo się nabrać, bo jest bardzo przekonujący. Potrafią tak urzec odbiorcę, że ten odda im swoją wypłatę i jeszcze weźmie kredyt byle znaleźć się pod skrzydłem takiego człowieka sukcesu. Większość z nich zakłada konta i strony, które świetnie prosperują w sieci ze względu na ciągłe inwestycje w działania marketingowe. Wiedzą oni lepiej niż inni, że istnieć znaczy być na topie. Promują swoje filmiki w internecie, na których obiecują całą szafę garniturów za kilkanaście tysięcy po uczestnictwie w szkoleniu, wszystko leży w Twojej psychice, mówią, ale tak naprawdę niczego nie wnoszą poza słodką nutą luksusu, która jednak ciągnie się tylko za coach-biznesmenem.

Chcę, ale nie mogę
Trzecia grupa to typ najbardziej neutralny i zasługujący na empatię ze względu na swe szczere zaangażowanie. Bardzo chciałby zrobić coś dobrego, wkłada mnóstwo wysiłku w swoją pracę, zarywa noce opracowuje narzędzia i naprawdę zależy mu, żeby Ci się w życiu powiodło, bywa, że sam przeżywa Twoje problemy. Skrajnie wrażliwy, delikatny i ma na celu dobro klienta. Często rumieni się i denerwuje podczas prezentacji, tak, że wkrótce zapomina właściwie o tematach, które chciał poruszyć i skrycie modli się by wyłączyli światło. Przed lustrem miał opanowane wszystko do perfekcji, jednak, gdy wyszedł na aulę nastąpił smutny finał: bladość, śmierć, strach w oczach. Jeżeli jest się filantropem i zbiera dobre uczynki przed pójściem do nieba warto wspomóc „coacha- chcę, ale nie mogę”, w innym przypadku szkoda pieniędzy.

Lans bauns
Na wyróżnienie zasługuje również ostatni typ coacha – lans bauns. Wyczaił w necie, że coach to modny biznes i może fajnie byłoby się zaczepić. To zwykle osoby młode bezpośrednio po studiach, często niezwiązanych z tematem, albo, co gorsza w ogóle bez nich. Są już na tyle zajefajni, że wiedzą jak powinno wyglądać twoje życie. Twoją osobowość będziecie analizować w godzinach nocnych w modnych klubach, albo przy piwku. Wprawdzie słyszał coś o certyfikatach, ale nie, o co biega z całym ICC, albo, czym różni się od innych certyfikatów/szkół, nie wie, że są inne certyfikaty/szkoły, ale zrobi z Ciebie rekina biznesu i szychę na laski.

Coaching to zawód szczególny, a w dobie jego popularności tym bardziej zasługuje na analizę. Coach to nie tylko nauczyciel, to ktoś, kogo chce się naśladować, choć nie wzbudza zazdrości. To ktoś, kto patrzy, ale widzi więcej niż inni, dostrzega dla innych niedostrzegalne, słowem lider przed duże „L”.

W dobie pogoni za sukcesem, w czasach, gdy najbardziej liczy się bycie efektywnym korzystanie z usług coacha jest jak najbardziej uzasadnione. Wykorzystują jednak tą sytuację całej masy pseudo trenerzy, którzy odkryli w ludzkich słabościach sposób na biznes. Obecnie to jedno z najbardziej dochodowych zajęć niewymagających specjalnych umiejętności, bo jak zweryfikować charyzmę?

Coaching jest czymś bardzo pozytywnym i pomocnym w naszych czasach pod warunkiem, że wypływa z naturalnej potrzeby, a nie aktualnych trendów, czy sposobu na biznes. Tylko pasja w tym przypadku przynosi zamierzony efekt. W przeciwieństwie do psychoanalizy warsztaty z coachem kiedyś się kończą, co jest niewątpliwie plusem. Jest to, więc inwestycja opłacalna, pod warunkiem, że trafimy, na coacha przez duże „C”, a to niestety zdarza się tylko Czasem.

Aneta Bulkowska

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.