Ratuj Głuszca
lala

Dziewczynka nie powinna się złościć, podnosić głosu i być krnąbrna. Grzeczna dziewczynka to taka, która ma piątki w szkole i odrabia lekcje za brata gdy ten bije się z kolegami, nabija sobie guza i dostaje kolejną uwagę do dzienniczka. Dziewczynki na gwiazdkę dostają interaktywną lalkę z Fisher Price’a i mówią o niej „moje dziecko”, chłopcy arsenał wojennych żołnierzyków. Kto z tej bitwy wychodzi zwycięsko?

„Grzeczne dziewczynki zjadają wilka” głosi Renete Göckel  w swojej książce, która od dziesięciu lat króluje na europejskim rynku. Według niej chroniczną i wielopokoleniową przypadłością kobiet jest wielka psychiczna choroba zwana: byciem miłą. Autorka podżega do buntu i przeciwstawianiu się serwilistycznej postawie. Czy bycie miłą jest wciąż aktualne?

Konwenanse to naleciałości renesansowych i wiktoriańskich okresów w klasycystycznej obudowie. Zanim feministki nie zerwały ze sztywnym gorsetem zbuntowane kobiety były zjawiskiem sporadycznym (np. Joanna d’Arc, XV wiek). Z czasem jednak zaczęły odkrywać, że mają osobowość i wpływ na to co się dzieje dookoła. Rozwijały wrodzone umiejętności i talenty stając się pisarkami (Virginia Woolf), malarkami (Frida Kahlo), działaczkami (Oriana Fallaci) i wynalazczyniami (Maria Skłodowska–Curie), już w XIX wieku stanęły na czele niejednej korporacji (Helena Rubenstein). Stały się równorzędnymi partnerami w dyskursach pretendując do miana ludzi wykształconych, zaradnych i godnych szacunku.

Niemniej w wielu domach wciąż wychowuje się dziewczynki na gejsze, obyte, posłuszne i będące estetycznym wieszakiem na płaszcz bogatego męża. Drugi typ to matki Teresy. Zawsze niosące pomoc, zapominające o swoich potrzebach i przypadkiem nie żądające od życia zbyt wiele. „Ciesz się z tego co masz”, mówią matki, które od lat wpajają córkom, że powinny mężowi podawać pod nos świeży obiad, broń boże odgrzewany, broń boże przesolony!

Dla kontrastu weźmy na świecznik chłopca. W większości domów od najmłodszych lat niemal wszystko uchodzi mu płazem.

„Nie kop pana bo się spocisz” – motto bezstresowego wychowania młodych matek (zmora XXI wieku, temat na inny dzień).

Chłopiec może przynosić gorsze stopnie ze szkoły, może skakać po drzewach i nawet jeżeli za to przesiedzi pół godziny na karnym jeżyku to i tak nawet najmniejsze próby poskromienia temperamentu wywołują opór w wyniku czego rodzice są zwykle bezradni. Chłopcy od małego wymuszają dla siebie posłuszeństwo dostosowując otoczenie pod siebie, dziewczynki zaś dostosowują się do otoczenia.

Dziewczynka kiedy powie, albo zrobi coś spoza kodeksu manier od razu zostaje zawstydzona. „A jak to tak? Przecież to nie wypada dziewczynce”.

Chłopiec od małego przez ojców wychowywany jest w duchu rywalizacji, w wyniku czego dorasta zahartowany i przepychający się łokciami i co najważniejsze domagający tego na czym mu zależy.

„Odpuść, ustąp głupszemu”, słyszą dziewczynki kiedy ktoś w piaskownicy podkrada im grabki. Chłopiec od razu żądałby odzyskania zdobyczy, a jeżeli to by nie poskutkowało rzuciłby się na tego, który pozbawił go jego własności. Dziewczynka dużo częściej idzie na skargę do mamy chowając się za jej spódnicą.

Pretendująca do miana kobiety idealnej nie powinna przeklinać, rzucać się w oczy, miewać chandry i stawiać oporu kiedy coś jej się nie podoba. Porządna panna jest zawsze uśmiechnięta, niezbyt skomplikowana (bo to mężczyzna jest od myślenia) i powściągliwa.

Miła. Miła. Miła.

Miła oznacza uśmiechanie się nawet kiedy powinno się kogoś zdzielić. Na przykład gdy ktoś wciska się w kolejkę, albo klepie w pośladek, miła dziewczyna uśmiecha się tylko. Również w sytuacji gdy ktoś przysłowiowo napluje jej „w gębę”. Ociera twarz i mówi, że widocznie padało.

Miła dziewczyna wciąż wpada w depresję. Ktoś ją deprymuje, spycha na dalszy plan, udowadnia, że do niczego się nie nadaje, a skoro mówi tak ktoś kompetentny z pewnością tak jest i osuwa się w cień. W domu pojawiają się wyrzuty. Przecież stać ją na więcej, uczyła się na ten egzamin, napisała dobrze rozprawę i prawidłowo wykonuje w pracy obowiązki, a jednak nikt się tego nie dowie bo nauczyli ją, żeby się nie wychylać przed szereg, więc z góry uznaje, że świat ma rację.

Wiele jest rozwydrzonych dziewczyn nie dających się spiąć ciasno w klamrę. Są niezależne, pewne siebie i nieokiełznane. Płacą za to wysoką cenę. Niektórych mężczyźni nazywają babochłopami, niektóre chłopów wprawiają w konsternację. Stają się wówczas naturalnym wrogiem. „Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów: wszystkich głupich mężczyzn.” Marie von Ebner-Eschenbach. Rywal dla mężczyzny to nie to samo co rywalka, nadal niestety.

Ale kobiety miłe obrywają równie często od męskiej płci co od żeńskiej, a może nawet i częściej. Pewne siebie, zdeterminowane i głośne kobiety milutkie szare myszki przeżuwają i wypluwają na śniadanie. To one zwykle dostają całą hordę najnudniejszych papierów do wypełniania, to zwykle one zostają bez partnera, który został porwany przez jedną z tzw. kobiet wampów.

Niemniej syndrom bycia miłą wciąż jest dominujący. Model wychowywania miłych dziewczynek przeważa w wychowaniu rodziców i szkół. Czy zabawa w dom i tulenie do siebie lalek nie jest przygotowaniem do roli matki i gospodyni domowej? Podczas gdy mali chłopcy wyruszają na misję i urządzają wyścigi samochodów małe dziewczynki plotkują z przyjaciółką przez telefon i przyrządzają potrawy na swoich plastikowych kuchenkach. Ktoś przecież musi karmić bohaterów!

A kto nakarmi miłą?

Aneta Bulkowska

Autor wpisu: ag

Komentarzy: 3 w artykule: ”Chłopcy bawią się w wojnę, dziewczynki wychowują lalki”

  1. dssxrz pisze:

    dssxrz…

    Wow, gorgeous website. Thnx …..

  2. NBA pisze:

    NBA…

    Great looking website. Think you did a bunch of your ownyour very own html coding…

  3. CSGO pisze:

    CSGO…

    I like this website – its so usefull and helpfull…

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.