Ratuj Głuszca
cyberprzestrzen

Cywilizacja zaoferowała nam wiele. Dając nowinki technologiczne usprawniła nasze codzienne życie. Wystarczy pomyśleć tylko jak abstrakcyjną wizją jest świat bez komputeryzacji. Ale jak mówi powiedzenie : w życiu nie ma nic za darmo, za wszystko się płaci. I my płacimy, czasem podwójnie.Tomek to typowy oustider. W amerykańskim campusie okrzyknięto by go nerdem, albo łagodniejszą formą geekiem – człowiekiem całkowicie odseparowanym od zewnętrznych bodźców i skrajnie pochłoniętym pasją. I choć matematycznym intelektem wykracza poza program liceum, grozi mu oblanie matury, nieobecności z powodu ciągłych ucieczek z lekcji i wagarów by usiąść przed komputerem pociągnęły za sobą lawinę zaległości w nauce. Podczas gdy bez trudu porusza się w wirtualnym świecie i wykonuje matematyczne obliczenia, pójście na zakupy czy do lekarza nastręcza mu wiele trudności, ale nie dba o to, świat zewnętrzny umyka jego uwadze. Już teraz przejawia obojętność na problemy w domu, nie czuje radości z bycia członkiem rodziny. Także kontakt z rówieśnikami w szkole nie należy do łatwych, z powodu niechlujnego wyglądu, wątłej sylwetki i wielkich okularów pada ofiarą szykan.

- Jest dziwakiem i z nikim się nie zadaje, zawsze siedzi z tyłu i wszystkich obserwuje – mówi Laura, koleżanka z klasy Tomka.

Dla wielu ekscentryk, niezrozumiały samotnik. W sieci bohater. World of Warcraft to nie zwyczajne hobby, to życie. Szkolni koledzy nudzą go, wydają mu się dziwni, im bardziej poddaje ich osądowi tym większej nabiera niechęci, tym mocniej się od nich oddala. Postaci z gier komputerowych stały się życiem. To tam przeniósł emocje. Liczy się tylko by grać…

- Ten świat jest znacznie lepszy – napisał w jednym z wypracowań z polskiego, czym wzbudził podejrzenia u szkolnego pedagoga – tu mogę być kim chcę, nikt nie mówi co mam robić, jak się ubierać. Życie tu jest dużo łatwiejsze.

Złe podwórko

Uzależnienie od gier występuje najczęściej w rodzinach, w których rodzice są zapracowani i nawet cieszą się, że dziecko ma jakieś zajęcie. Jednak te sytuacje zbyt późno wywołują reakcje, zbyt późno zauważają, że dziecko odcina się od rówieśników i zamyka ze swoim komputerem. Tak było w przypadku Kariny.

Karina nie ma rodzeństwa, w tym roku zdawała egzamin końcowy w prywatnym gimnazjum, poszło jej nieźle z wiedzy ogólnej jak na osobę odciętą od świata. Nad opiekuńczy rodzice z obawy przed tym, że ich jedyna pociecha mogłaby zostać wchłonięta przez złe towarzystwo utworzyli ochronny parasol. W konsekwencji przesiedziała połowę dzieciństwa w domu, a drugą u babci na wsi, gdzie również nie miała możliwości chociażby rozmowy z kimś w swoim wieku. W szkole zawsze uchodziła za osobę „spoza”, dlatego że nikomu nie pozwoliła się do siebie zbliżyć, ani zaprzyjaźnić. Ci ludzie zniszczą twoje życie, trzymaj się od nich z daleka, perorowali stroskani rodzice obserwujący jak dzieci ich znajomych wpadały w złe towarzystwo. Internet szybko stał się oknem na świat, innym wymiarem gdzie wreszcie może poczuć się sobą. Tylko tu może utrzymywać kontakt z ludźmi nie naruszając granicy bezpieczeństwa.

- Tu mam wielu przyjaciół. W szkole nie potrafię się do nikogo zbliżyć, oni mnie nawet nie lubią. Kiedyś nawet chciałam mieć prawdziwą przyjaciółkę,- zwierza się Karina – dziś mam wielu przyjaciół w sieci, równie samotnych jak ja. Myślę, że mnie rozumieją.

Wizyty u psychologa i spotkania integracyjne to strata czasu. Rodzice już w gimnazjum zauważyli, że w przeciwieństwie do dzieci ich znajomych Karina nie przyprowadza koleżanek do domu, rzadko wychodzi z pokoju.

- Chcieliśmy dla niej jak najlepiej, tyle teraz się słyszy złych rzeczy o młodzieży – tłumaczy mama Kariny – ja i mąż dużo pracujemy, chcieliśmy zapewnić naszemu dziecku bezpieczeństwo.

Nowy świat

Obecnie obserwuje się wśród dzieci separację od zewnętrznego świata. – mówi psycholog Hanna Sira, z poradni psychologiczno – pedagogicznej w Chorzowie. – Substytutem kontaktu z rówieśnikami stają się atrakcyjniejsze formy spędzania wolnego czasu takie jak komputer czy telewizja. Dostarczają więcej bodźców, przenoszą do magicznych krain, gdzie może zdarzyć się wszystko i nikt nie ponosi odpowiedzialności. Zamiast spędzać czas z kolegami młodzi ludzie przesiadują w domach. Niestety równie często przyczyniają się też do tego sami rodzice pragnący ustrzec pociechę przed wpływem złego towarzystwa – dodaje.

Nic jednak nie dzieje się bez przyczyn. Pierwszym niepokojącym sygnałem dla rodziców powinno być zaobserwowanie zjawiska izolacji, kiedy dziecko nie utrzymuje kontaktu z rówieśnikami, odsuwa się od zewnętrznego świata, godzinami przesiaduje w pokoju, zwykle przy komputerze. W żadnym przypadku nie powinno się deprecjonować znaczenia tego zjawiska.

Izolacja ta powoduje, że nie mają szansy porównania swojego życia z życiem rówieśników. – dodaje psycholog Hanna Sira – Zabiegani rodzice nie poświęcają należytej uwagi, przez co młody człowiek staje się jeszcze bardziej samotny. Wtedy ucieczką staje się internet, wirtualny świat nie wymaga zaangażowania, poświęceń i odpowiedzialności. W przyszłości, kiedy przychodzi zmierzyć się z codziennymi problemami, ludzie ci uciekają w przygodne znajomości, co daje złudne uczucie szczęścia. Szukają łatwego życia bez brania odpowiedzialności za drugą osobę.

Internet tak ogromna skarbnica wiedzy, z niezliczonymi możliwości niestety stał się idealnym schronem dla samotnych. Miejscem migracji wprost z nieciekawego, mało efektownego świata do kolorowego, wirtualnej projekcji, gdzie każdy może być kim chce. Nie zawsze się z tego wyrasta, a czasem wyrasta za późno. Jak będzie wyglądało cyber życie młodych ludzi kiedy dorosną? Kiedy podejmą pracę, będą próbowali zbudować więź emocjonalną z drugim człowiekiem?

Sprawić by świat stał się piękniejszy

- Prawdopodobnie nigdy nie pójdzie do pracy – relacjonuje pedagog Katarzyna Jańska fragment rozmowy z Tomkiem – nie ma planu na przyszłość, chce jedynie grać.

Żaden z producentów gier komputerowych i portali społecznościowych nie przyzna się, że jego celem jest uzależnienie, tak jak nie przyznają się producenci papierosów czy narkotyków. Palisz/ bierzesz na własną odpowiedzialność, nikt cię nie zmusza. Podobnie jest z grami. Ale wprowadzając produkt na rynek nikt nie liczy się tym, że użytkownik odejdzie od niego po pięciu minutach. Ofiarami padają najczęściej młodzi ludzie nieświadomi konsekwencji jakie niesie za sobą przeniesienie życia do sieci.

Świat wirtualny choć tak atrakcyjny nigdy nie zastąpi normalnego życia, gdzie można porozmawiać z żywym człowiekiem, a nie wymysłem grafików recytującym gotowe formułki. Poczuć wiatr, a nie tylko czytać o nim, pograć na boisku z kolegami, a nie piłką palcami. Odciągnij dziecko od komputera, niech wyjdzie na dwór, ta peryfraza haseł kampanii społecznych jest prosta. W praktyce nic nie jest mniej skomplikowane i trudniejsze. Bo by sprawić, aby dziecko chciało przenieść się do prawdziwego świata trzeba zapewnić najpierw by był on równie atrakcyjny co ten kolorowy wyimaginowany, a to już wymaga pomysłowości, zaangażowania i czasu…

Koło się zamyka.

Aneta Bulkowska

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.