Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Kto powiedział, że praca taksówkarza musi być nudna? Trochę o taksówkarzach

 

Siedzi taki w starym mercedesie. Kątem oka zerka na bulwarówkę. Lekko przysypia. Z cierpliwością czeka na klienta. Emerytom się nie śpieszy…

 

Jak bardzo ta alegoria daleka jest od rzeczywistości, wiedzą sami kierowcy. W praktyce taksówkarz żyje pod ogromną presją, każde zgłoszenie jest na wagę złota. „Kto pierwszy ten lepszy”, prawdziwy szczurzy wybieg. Dodatkowo ciągłe „spięcia” z kolegami z branży o słupek, o miejsce, o klienta. Do tego nie tylko niezbędne końskie zdrowie, ale mnóstwo niespożytej energii. „Kto zasypia, ten nie zarabia”, brzmi taksówkarskie powiedzenie.

 

Nowe korporacje powstają jak grzyby po deszczu, jeszcze bardziej podkręcając konkurencję. Przyjmowani są już nawet studenci dorabiający na nocki i weekendy. Wciąż trzeba podwyższać standard, również intelektualny. Nowo przyjmowani muszą znać angielski, mieć zdaną maturę, obkutą na blachę topografię miasta, czystą kartotekę, i załapać się jeszcze na deficytową licencję.

 

Czy można doszukać się w pracy taksówkarza atutów?

 

Można. W końcu żadna inna praca nie daje ciekawszych wrażeń…

 

Pan Marek (36l.), Pan Piotr (41l.) i Kamil (24l.) jeżdżą w katowickiej korporacji. Chodź różnią się wiekiem i przynależnością, łączy ich wspólna pasja: praca. Choć wielu z trudem może wyobrazić sobie euforię taksówkarza, dla nich niewyobrażalne, jest inne zajęcie.

 

Nieprawdopodobne?

 

Doświadczenia z klientkami

 

Pan Piotr: Pamiętam taką sytuację, w pewien weekend, już nad ranem, wiozłem klientkę. Była już lekko wstawiona. Wyglądała na zrozpaczoną. Wcześniej słyszałem, jak obrzuca obelgami kogoś przez telefon, później dowiedziałem się, że to jej mąż. Pokrótce zaczęła mi opowiadać całe swoje życie, płakać, wręcz zanosić się łzami. Kiedy dowiozłem ją na miejsce powiedziała, że nie ma pieniędzy, że odda mi jak pójdę z nią na górę, do jej domu. Odmówiłem, po chwili zszedł jej mąż, zrobił karczemną awanturę, po obrzuceniu inwektywami w końcu uregulował rachunek. Na koniec jeszcze zaczął szarpać swoją żonę, stanąłem w jej obronie, poważnie mu się narażając. Na drugi dzień zadzwonił telefon, z korporacji. Pewny, że złożono na mnie skargę stawiłem się na miejscu. Okazało się, że kobieta, którą wiozłem jest właścicielką luksusowego kurortu nad morzem. W ramach rekompensaty, mnie i mojej żonie zafundowała tygodniowe wczasy.

 

Kamil jest przystojnym, młodym mężczyzną. Studiuje zaocznie socjologię, a tygodniu jeździ na noc. Swoje doświadczenia z klientkami opisuje różnie:

W nocy często trafia się na samotne kobiety, niektóre są zagubione, szukają pocieszenia. Młody taksówkarz staje się łatwym łupem. Kiedy człowiek jeździ w nocy, wydaje mu się, że jest anonimowy. Zwykle nie dostrzega kierowcy, myśli więc, że ten też go nie widzi, puszczają hamulce. Kiedy odmawiam bliższych kontaktów, wsuwają za siedzenia swój numer, adres i zdjęcia. Jednak wątpię, bym wśród nich mógł znaleźć żonę, mówi.

 

Pan Marek: Pewnego razu wiozłem kobietę. Było ciemno, byłem zmęczony, nie przyglądałem się dokładnie, nie pamiętam jak wyglądała. Miała okropny, nienaturalny głos, ale byłem zbyt zmęczony, żeby się tym przejmować. Chciała uregulować rachunek, na zupełnie inny sposób, niż reguluje się rachunki, niekoniecznie przyzwoicie. Wyszła dopiero po kilkunastu minutach zostawiając należyte 50zł. Na siedzeniu później znalazłem czarną perukę i karteczkę : polecam się na przyszłość. Jurek i numer telefonu.

 

Sławy

 

Często zdarza się, że do taksówki wsiadają celebryci.

 

Pan Marek: Już wiele razy zdarzyło mi się jechać z polskimi aktorami, muzykami, kabaraciarzami i nie tylko. Taksówka to miejsce, gdzie prędzej, czy później trafi się na kogoś sławnego. Z reguły są to ludzie otwarci, chętnie rozmawiają, opowiadają o sobie. Dzięki temu można się przekonać, że są takimi samymi ludźmi z krwi i kości, mają podobne problemy.

 

Kamil: Pamiętam jak do mojego auta wsiadł wszystkim nam znany aktor. Odwoziłem go do Warszawy, przegadaliśmy całą drogę. Opowiedział mi pół swojego życia, na koniec zaprosił mnie do mieszkania. Dyskutowaliśmy całą noc, poznałem jego żonę. Niesamowite doświadczenie. Od tej pory kiedy jest na Śląsku zawsze dzwoni po mnie.

 

Obcokrajowcy

 

Najwięcej problemu, ale i radości sprawiają obcokrajowcy. Problemu, bo wielu z nich nie mówi po polsku, a często nawet nie zna angielskiego, ale jeżeli przełamać tę barierę to jest już znacznie prościej.

 

Pan Piotr: Jeżdżę z Turkami, Amerykanami, Anglikami i nie tylko. To niesamowici ludzie, bije od nich taka energia i radość, że to, aż się robi ciepło na sercu. To są tak radośni, otwarci ludzie, że napawają człowieka energią na cały dzień. Najczęściej proszą by zawieźć ich do Krakowa, hotelu, bądź dobrych lokali. Nigdy nie narzekają i zawsze są pogodni.

 

Zwiedzanie świata taksówką

 

Największą radością, ale też i utrapieniem taksówkarza są dalekie kursy. Utrapieniem, bo przez wiele godzin sam musi prowadzić i radością, bo sam wyrwie się poza swój taksówkarski zasięg terytorialny. O tym gdzie można dojechać taksówką opowiada Pan Piotr:

 

W lato często jeździłem nad polskie morze, odwożąc klientów. To długa i męcząca podróż. Znacznie bardziej wolę jeździć do Pragi, w ogóle do Czech. Najdalszy kurs jaki mi się trafił to Hiszpania. Ponad 30 godzin samej drogi, ale dojechaliśmy, przespaliśmy się w hotelu i wróciliśmy szczęśliwie. Ponadto Niemcy. To są zwykle kursy z dużym wyprzedzeniem, nie tylko przynoszące profity, ale też ciekawe doświadczenia.

 

Kamil: Czasem bywa, że klient zamawia taksówkę na cały wieczór. Więc jesteś do jego dyspozycji. Jeździsz z nim po nocnych klubach, i nie tylko. Zwykle nie pozwala taksówkarzowi długo czekać i zabiera go ze sobą. To taki mały bonus w tej pracy.

 

Kobieta taksówkarz

 

Kiedy mówi, że jest taksówkarzem zwykle rozlegają się salwy śmiechu. Kobieta? Taksówkarz? Przecież to nie zawód dla kobiet! Nawet nie ma żeńskiego odpowiednika, bo co „taksówkara”? Jednak ona się nie zniechęca, wręcz przeciwnie. Odkąd zrobiła prawo jazdy (15 lat temu), prawie nie wysiada z auta. – to mój drugi dom, mówi.

 

Panią Jagodę na Śląsku znają wszyscy. Jowialna, a jednocześnie wzbudzająca respekt. Mało osób odważyłoby się, zlekceważyć tego taksówkarza.

 

To wspaniały zawód, daje możliwość poznania wielu ludzi. Parę razy już woziłam polityków, muzyków po koncertach i sportowców. W domu ma cały karton z płytami, giftami, zdjęciami i wreszcie autografami”

 

Praca taksówkarza wydaje się rutynowa (przejazd z punktu A do punktu B). Mało kto dostrzega alternatywy jakie za sobą niesie. Przede wszystkim, stwarza szansę na poznanie wielu ciekawych ludzi. Nawiązanie znaczących kontaktów.

 

Jadąc na tylnym siedzeniu, w lusterku odbijają się twarze, głosu nie zagłusza radio. Przed puszczeniem wodzów fantazji warto pamiętać, że nasz złotówa, taksiarz, driver (czy jak go pieszczotliwie nazwiemy), widzi i słyszy wszystko…

 

Aneta Bulkowska

Foto: sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.