Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Każdy miał kiedyś do czynienia z zepsutą i niekulturalną młodzieżą. Każdy widział 15-letnie dziewczyny obnoszące się z papierosem i piwem po osiedlu, obrzucające bardzo wyszukanymi epitetami wszystko i wszystkich. I 15-letnich chłopców sikających pod cudzym balkonem i spluwających na chodnik też każdy widział. Każdego też w takich sytuacjach napawały niesmak, złość i zalewała krew. Ale na zepsutą i niekulturalną młodzież nie wolno się złościć. Można jej tylko współczuć. Młodzi ludzie mają zwykle dwa domy. Oprócz tego rodzinnego, jest nim też szkoła. Jeśli nie wychowają ich w tym pierwszym, jest szansa, że stanie się to w tym drugim. Ale tam nie ma łóżka, prywatnej toalety, telewizora, ani nikt nie poda kolacji, więc egzystencja, de facto, nie zostanie zachwiana, jeśli się do tego drugiego domu, czyli szkoły nie będzie chodzić. Grozi to, oczywiście, czymś innym, czyli staniem w miejscu rozwoju intelektualnego. Niestety czasem jeszcze bardziej przerażająca jest wizja tego pierwszego, faktycznego domu z telewizorem, łóżkiem, kolacją i rodzicami, których rozwój intelektualny zakończył się wraz z pojawieniem się przeświadczenia, że z głupotą też można żyć.

 

Zazwyczaj dzieci takich rodziców, poza genami, dziedziczą także to przeświadczenie. Przecież rodzice lubią, gdy ich dzieci są do nich podobne. No i prawdopodobieństwo tego, że dzieci tych 15-latków rzucających z ust mięsem i niedopałkami papierosów też w przyszłości będą to robić, jest raczej duże.

 

Jestem pewna, że urocza córeczka kobiety, którą spotkałam ostatnio na przejściu dla pieszych będzie taka sama, jak mamusia. Kobieta, zaledwie po 20-stce, miała ze sobą towarzyszkę w tym samym wieku, również z dzieckiem. Włosy towarzyszki były na tyle przetłuszczone, że aż nadawało im to blasku, takiego, że nie mogłam na nie patrzeć, więc skupiłam wzrok na drugiej mamuśce. Zresztą trudno było w ogóle nie zwrócić na nią uwagi. Przekleństwa wysypywały jej się ze szpar pomiędzy zębami, co wcale nie było dziwne, bo cały zasób cywilizowanego słownictwa wyczerpał się jej przed zmianą świateł na zielone.

 

Poza tym niełatwo używa się skomplikowanych słów, gdy akurat mówi się o ostatniej imprezie, na której zaliczyło się tak zwany zgon. Mamuśka zadbała do tego o to, aby zdanie o treści „K****, pamiętasz k**** Gaba, jak się k**** napie******** ostatnio tymi siedmioma k**** browarami?” było wypowiedziane na tyle głośno, żeby wszyscy stojący wokół zakodowali je i zapamiętali, obok kogo mieli okazję stać. No, bo to przecież klasa. Gdyby ktoś sądził inaczej, to przynajmniej córeczka mamuśki z przejścia wie, że to klasa, bo patrzy na mamę wsłuchana i z zadowoleniem się do niej uśmiecha. Gaba, oczywiście, przytakuje z dumą i głaszcze swoje dziecko po główce, zostawiając na niej ślady przetłuszczonych włosów niczym flek z zupki na dziecięcym śliniaczku.

 

Staram się wyobrazić sobie, że ta niewinna córeczka za 15 lat skończy liceum ze świetnymi wynikami i dostanie się na jakieś dobre studia. Potem rozpocznie dobrze płatną pracę, znajdzie wspaniałego męża, a jej hobby będą książki, malarstwo i jazda konna. Będzie miała wielu oczytanych i wykształconych przyjaciół. Tak, aby była całkowicie i celowo przeciwieństwem swoich rodziców. Takie wyobrażenie nie przychodzi mi trudno, bo czasem dzieci okazują się mądrzejsze, tak jakby wychował je ktoś inny, a nie zaniedbana alkoholiczka, której stan uzębienia odzwierciedla dziury w mózgu.

 

Ale o wiele łatwiej przychodzi mi wyobrażenie, że ta sama dziewczynka w przyszłości będzie odzwierciedleniem swojej matki, skończy gimnazjum lub w najlepszym wypadku zawodówkę i nie będzie miała dobrej pracy, męża, znajomych, a jej hobby będzie upijanie się.

 

Patrząc na jej dziecięce oczy i różowy sweterek ta wizja przyprawia mnie o dreszcze, ale przecież te 15-letnie dziewczyny klnące na umór i pijące piwo w środku osiedla, też tak kiedyś musiały wyglądać. Dlatego powinno nam być łatwiej im współczuć.

 

Elżbieta Gwóźdź

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.