Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

4 lipca tego roku, na parkingach centrum handlowego Silesia City Center w Katowicach będzie można zobaczyć największe od czasów PRL-u zbiorowisko samochodów konstrukcji i myśli komunistycznej. Wbrew domniemaniom nie jest to zjazd pojazdów z tamtego okresu mający na celu chwalenie się uczestników swoimi odrestaurowanymi gruchotami. „Złombol”, bo taka jest nazwa tej nadzwyczajnej imprezy, to jedyna w swoim rodzaju, szalona i naprawdę ekstremalna wyprawa na wiele kilometrów, autami, których możliwości pozostawiają wiele do życzenia.

4 lipca tego roku, na parkingach centrum handlowego Silesia City Center w Katowicach będzie można zobaczyć największe od czasów PRL-u zbiorowisko samochodów konstrukcji i myśli komunistycznej. Wbrew domniemaniom nie jest to zjazd pojazdów z tamtego okresu mający na celu chwalenie się uczestników swoimi odrestaurowanymi gruchotami. „Złombol”, bo taka jest nazwa tej nadzwyczajnej imprezy, to jedyna w swoim rodzaju, szalona i naprawdę ekstremalna wyprawa na wiele kilometrów, autami, których możliwości pozostawiają wiele do życzenia.

 

Ale tylko pozornie. Ochotnikom każe się nie poddawać i dodaje entuzjazmu przyświecająca przedsięwzięciu idea – zebranie jak największej sumy pieniędzy dla Domów Dziecka. O tym, że wszystko jest do zrobienia świadczą dokonania i zapał organizatorów imprezy. Są nimi Marcin Tetzlaff, Martyna Kinderman i Jan Badura. Ta trójka młodych ludzi postanowiła kilka lat temu połączyć przyjemne z pożytecznym – swoją „samochodową” pasję z pomocą dla potrzebujących. Szalone wojaże i eksperymenty, którym od zawsze oddawali się nasi bohaterowie z czasem zaczęły nabierać nowego sensu i w końcu pomysł postanowiono wcielić w życie.

 

W 2007 roku wyruszył pierwszy „Złombol”. Pomysłodawcy przejechali trasę z Katowic do Monako, pod słynne Casino Monte Carlo. Jako transport posłużył im trabant i duży Fiat. Zebrali wtedy ponad 15 tysięcy złotych dla potrzebujących dzieci. Przedsięwzięcie polega na tym, że uczestnicy na własną rękę szukają sponsorów. Kiedy już ich pozyskają, udostępniają im jakąś część swojego samochodu na naklejenie logo, zdjęcia czy innego akcentu reklamującego daną firmę. Każda złotówka, bez wyjątku, zdobyta tym sposobem jest przekazywana dla Domów Dziecka.

 

Koszty związane z przygotowaniem pojazdu do trasy czy zaopatrzeniem się w potrzebne rzeczy oraz wszelkimi szkodami pokrywają uczestnicy. A wartość samochodu, nie licząc kosztów odnowy, musi wynosić około 1000 złotych. Pierwsza edycja odbiła się dużym echem – w 2008 roku chętnych było o wiele więcej, trasa prowadziła do tego samego miejsca, tyle, że była trudniejsza. Udało się wtedy zebrać kwotę ponad 42 tysięcy złotych.

 

Jak mówią organizatorzy „Złombol” to wielki wyczyn, a przy tym coś wyjątkowego, dlatego w tym roku będzie jeszcze trudniej i jeszcze bardziej ekstremalnie – wyprawa rozpocznie się tradycyjnie w Katowicach, a zakończy na kole podbiegunowym. Łącznie z drogą powrotną śmiałkowie pokonają 4872 kilometry! – z pewnością będzie to najdłuższa podróż w jaką wyruszą stare, wysłużone i „zmęczone” trabanty, żuki i ich PRL-owscy „kuzyni”.

 

Elżbieta Pachuła

Foto: http://www.zlombol.gghost.eu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.