Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Portier, hostessa, rozwoziciel pizzy, sprzedawczyni w sklepie to oferty pracy cieszące się największym zainteresowaniem. Niegdyś zarezerwowane dla ludzi z wykształceniem średnim i z doświadczeniem, na przestrzeni lat stały się towarem deficytowym. W maratonie o pracę biorą udział zarówno absolwenci szkół średnich, w tym profilowych, jak i studenci. Na ile jednak szanse są równe? Ewa ma 27 lat, skończyła technikum ekonomiczne i w normalnym trybie zrobiła maturę. Od roku regularnie przedziera szlak z domu do urzędu pracy. W dłoni trzyma druczek z kilkoma nazwami ulic poprzedzonych zachęcającymi opisami stanowisk : ekspedientka w nocnym sklepie, selekcjoner poczty, kelnerka. Spojrzałam na nią nieufnie pamiętając jak zarzekała się co do braku ofert.

 

- I co teraz zrobisz z tym druczkiem? – spytałam dziewczynę, która teraz wyglądała na zdziwioną.

- Pojadę, wezmę podpis i spróbuję przedłużyć zasiłek. W ułamku sekundy mój wskaźnik dobrego zdania o bezrobotnych spadł poniżej minimum.

- Przecież masz tyle możliwości – nie wytrzymałam.

- Dlaczego nie chcesz pracować?

 

W pierwszym sklepie powitała nas urocza energiczna kobieta. A to pani chciałaby pracować? Oczy jak rentgen prześwietliły nas od pasa w górę.

- Ma pani doświadczenie? Umie się pani posługiwać kasą fiskalną?

- Skończyłam kurs – odpowiada dziewczyna – i szybko się uczę.

- Studiuje pani? – zapytała miłym tonem. Ewka zaprzeczyła głową.

- Więc gdzie podpisać? – Dodała sprzedawczyni najbardziej oczywistym tonem. Po kilku godzinach miałyśmy karteczki z niezgrabnymi podpisami, które w jakiś sposób miały rekompensować brak pracy.

 

Pani Ania jest po rozwodzie. Od dwudziestu lat pomagała mężowi w prowadzeniu firmy. Wychowała dwójkę dzieci i zajmowała się domem. Ponadto szybko się uczy, jest atrakcyjna i z powodzeniem mogłaby zostać opiekunką, pomocą domową. Mogłaby również wydawać towar w pobliskim sklepie, cokolwiek by tylko usamodzielnić się i na coś się przydać. Jednak za każdym razem drzwi nowej pracy zamykają się w tym samym miejscu, przed jej nosem. Każdorazowo gdy próbuje prześcigać się z młodymi studentkami, jej doświadczenie i powaga dorzucane są do listy argumentów z workiem „Za stara”.

 

Pan Mietek był stróżem w bloku od pięciu lat. Na pamięć znał wszystkich mieszkańców. Lubił swą spokojną pracę oraz kontakt z ludźmi. Pewnego dnia zaskoczony usłyszał podziękowanie za współpracę, a jego miejsce przejęło dwóch studentów prawa dorabiających w nocy.

 

Dlaczego studenci mają większą szansę na pracę?

 

Według polskiego prawa pracodawca zatrudniający studenta na umowę zlecenie nie opłaca składek na ubezpieczenie społeczne od tych umów. Według znajdującego się zapisu w art. 734 – 751 Kodeksu cywilnego umowa zlecenie polega na tym, że przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonych czynności dla dającego zlecenie, za których ostatecznie efekt nie jest odpowiedzialny. Ponadto według tej umowy studenci do 26 roku życia zwolnieni są z płacenia składek ZUS i na ubezpieczenie chorobowe. Na jej podstawie wszelkie koszta ubezpieczeń są potrącane od przychodów umowa – zlecenie.

 

W Polsce liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła w końcu listopada 2009 roku 1 mln 811,1 tys. osób, zaś liczba osób studiujących to 3,6 mln. 92,1 tysięcy ofert zostało rozdanych pomiędzy starających się o pracę. Wraz z 2010 rokiem rozpoczął się kolejny wyścig o pracę, ciekawe kto i tym razem wygra tę gonitwę…

 

Aneta Bulkowska

 

Foto: sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.