Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

„Starość? Jaka starość? Teraz dopiero zaczyna się życie” Artykuł o pozytywnie „nakręconych” seniorach.Kiedy pani Ewie ktoś próbowałby ustąpić miejsca w autobusie naraziłby się na reprymendę. Raz, że „nie jest taka stara (65 lat), żeby jej robili miejsce”, dwa, że wygląda tak świeżo i zdrowo, że na pierwszy rzut oka można by wysnuć zarzut, że podmieniono metrykę. Ci emeryci znacznie różnią się od swoich rówieśników. Nie dla nich indolencje i godziny spędzone w poczekalniach. Czerpią z życia garściami, śmiejąc się i roztaczając blask, a wszystko to w rytm repertuary Kabaretu Starszych Panów.

 

-Starość? Jaka starość?- z wymuszonym gniewem zareagował Pan Henryk, który ustąpił głośnemu śmiechowi -Teraz dopiero zaczyna się życie”.

 

Dzieci odchowane, emerytura co miesiąc, teraz to dopiero czas dla siebie. Wcześniej to same problemy, stres, dzieci, a teraz? Teraz mają czas na wszystko i na spotkania z przyjaciółmi. Tańce, hulanki, swawole, mówią. Wesołe życie staruszka to w ich przypadku idealne podsumowanie, bo kto jak kto ma więcej energii niż oni?

 

Pani Jadwiga ze stereotypową babcią ma niewiele wspólnego, po pierwsze ani nie wygląda na właścicielkę trzech wnuków, a nawet już prawnuka, po drugie nie zachowuje się jak typowa kobieta w jej wieku. Młodzieżowe ubranie, gustowny makijaż i wielki szeroki uśmiech i takie pokłady energii, że można by niejedną górę przenieść. Wnuki ją ubóstwiają bo nigdy nie narzeka, nie poucza, a kiedy trzeba służy dobrą radą -Sama pamiętam jak byłam młoda i babcia mnie pouczała, nigdy nie skorzystałam z żadnej jej rady, nawet kiedy wiedziałam, że ma rację, młodość rządzi się swoimi prawami, wszystko chce sprawdzić na własnej skórze – tłumaczy.

 

W Baborowie, małej miejscowości koło Raciborza emeryci zorganizowali koło. A w nim cyklicznie odbywają się spotkania. Każdy przedstawia własną propozycję spędzania wolnego czasu, a tego na emeryturze nie brakuje. Więc przynajmniej dwa razy w miesiącu organizowane są wieczorki taneczne, na jakich Panie jak za młodych lat wywijają twista na parkiecie, a panowie opowiadają dowcipy (w dużym skrócie). – Nie cierpie babć siedzących w domu i narzekających na choroby – mówi Lidka, należąca do związku emerytów – sama uciekam od takich dziadów z daleka, człowiek powinien bawić się, śmiać i tańczyć. Regularnie też organizują wycieczki, spotkania integrujące, kilka miesięcy temu zwiedzali Warszawę, teraz jadą do Czech, w najbliższych czasach Węgry i słowackie ciepłe źródła. Na miejscu zaś ciągle coś organizują, swoją działalnością przyczyniają się do rozwoju miasta. To oni piszą petycje o remont dróg i angażują się w społeczne sprawy.

 

– Ludziom się wydaje, że jak człowiek ma zmarszczki to i dusza mu się zestarzała – opowiada Pani Jadwiga – ale dusza się nie starzeje, a nawet bym powiedziała, że z wiekiem staje się coraz młodsza.

 

Ci emeryci sprawnie korzystają z cudów techniki, obsługują internet, rozmawiają przez Skype z całą rodziną, wysyłają sms-y, chodzą do kina, na wystawy, nie zamierzają zamykać się w domu, przed telewizorem. Ci ludzie mają ogromną chęć życia i tą energią zarażają bliskich. Bywa, że to oni o wiele młodsze osoby od siebie podtrzymują na duchu.

 

Ich serca również biją jak za młodu.
Kazik, wdowiec 11 lat wiódł los samotnika do momentu kiedy córka nie założyła mu konta na Sympatii. Początkowo sceptyczny z czasem przekonał się jakim potężnym narzędziem jest globalna wioska. Na efekty długo nie trzeba było czekać.

 

Pani Ilona to była miłość od pierwszego wejrzenia. Okazało się, że mieszkają na tej samej ulicy, jak to możliwe, że nie spotkali się do tej pory? No i się zaczęło… – We dwójkę raźniej – mówi pan Kazimierz. Wspólnie zwiedzają świat i malownicze rejony Polski, wreszcie jest z kim powspominać, wyjść na spacer, usiąść przy stole.

 

– Ludzie boją się starości, boją się, że wraz z nią kończy się życie, a jest wręcz odwrotnie – mówi Pani Ilona.

 

To wspaniały czas, kiedy człowieka już nie ograniczają obowiązki, ani dzieci, praca. Teraz posiada nieograniczone możliwości. Wyjść do ludzi, rozmawiać, angażować się i przede wszystkim wnosić do życia optymizm. – Ludzie kiedy są młodzi gonią za pracą, karierą, opiekują się dziećmi, na radość z tego co się zdobyło nie pozostaje wiele czasu, dopiero na starość człowiek dostrzega to co mu umknęło gdzieś po drodze – konkluduje pan Kazimierz – paradoks jest, że najpierw trzeba się zestarzeć, żeby móc to zrozumieć.

 

Aneta Bulkowska
foto: www.sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.