Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Jestem uzależniona. Internet – to mój jedyny nałóg. Włączam laptopa i zaczynam czytać newsy. Mój wzrok napotyka się na tytuł: Polska krytykowana za rasizm. PAP podaje, że Europejska Komisja Przeciw Rasizmowi i Nietolerancji (ECRI) skrytykowała Polskę m.in. za powszechność wypowiedzi rasistowskich. Na początku zdanie to wywołuje we mnie poczucie wstydu i zakłopotania. Czytając kolejne fragmenty artykułu, analizuję swoje otoczenie i tworze w głowie małą impresję. Na obrazie jaki maluje moja wyobraźnia, widzę znajomych, wypowiedzi zwykłych ludzi pisane na forach, usłyszane przypadkowo na ulicy. ECRI stwierdza: Istnieje ewidentna potrzeba ukrócenia mowy nienawiści w publikacjach i w Internecie.

 

Jak podaje Onet: ECRI wytyka Polsce również brak kompleksowego prawodawstwa anydyskryminacyjnego, brak niezależnego wyspecjalizowanego organu do walki z rasizmem i dyskryminacją z powodu rasy, koloru skóry, języka, religii, narodowości lub pochodzenia etnicznego[…]. Racja ! – myślę sobie, po czym przesuwam kursor myszki w dół ekranu i rzuca mi się w oczy komentarz internetowego sarmaty, co do powyższej informacji: JESTEM ANTYSEMITĄ I HOMOFOBEM !!!! I JESTEM Z TEGO DUMNY!!!!

 

Czasami odnoszę wrażenie, że część naszego społeczeństwa, zamyka wszelkie skutki i owoce czasów współczesnych w mosiężnych i lekko już przybrudzonych ramach szeroko pojętego materializmu. XXI wiek to lepsze życie, wyższe standardy, nowoczesne technologie, a w niedługim czasie wakacje na Marsie i samolot w garażu każdej przeciętnej rodziny.

 

Czy rewolucje naszych czasów nie powinny mieć korzeni w naszych głowach? Czy nie tok myślenia, tendencje i zachowania, świadczą o przewrocie cywilizacji? Co rozpoczyna listę postulatów współczesności? Tolerancja. Tolerancja w wielu wymiarach, ale nie tolerancja dla nietolerancji.

 

Uprzedzenia do innowierców i obcokrajowców obserwuję w każdym środowisku i każdej grupie wiekowej. Niedawno będąc w Warszawie poznałam pewnego muzułmanina, pochodzącego z Syrii. Zaczęliśmy rozmawiać i w pewnym momencie zorientowałam się, że tak już sobie gawędzimy kilka godzin. Przy okazji zdążyliśmy przejść pół miasta. Bez wątpienia wytworzyła się między nami solidna nić, choć bardziej pasowałoby określenie sznur, porozumienia.

 

Kiedy następnego dnia opowiadałam o tym kilku znajomym, reagowali uśmiechem i aprobatą, która zyskiwała przedrostek „dez” w momencie, kiedy komunikowałam, że nowy znajomy pochodzi z Syrii i ma znacznie bardziej śniadą cerę niż przeciętny Polak. Ową dezaprobatę (cóż za subtelne i ezopowe słówko), obserwuję jeśli chodzi o czarnoskórych, Chińczyków, czy Żydów. Skąd to się bierze? Nie wiem. Może to kwestia wychowania, a może sentyment do szlacheckich mitów narodowych.

 

Megalomania, ksenofobia i nietolerancja religijna to przecież etykieta siedemnasto i osiemnastowiecznej szlachty polskiej. Nie bądźmy proszę sarmatami. Monopol na sarmatyzm zostawmy barokowi.

 

Patrycja Jaskot

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.